Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Hairspray w New Victoria Theatre Woking (brytyjska trasa koncertowa) ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Obsada spektaklu Hairspray. Fot. Elie Kurtz Lakier do włosów (Hairspray)

New Victoria Theatre (Trasa po Wielkiej Brytanii)

18 marca 2016

Zarezerwuj bilety

Good Morning Baltimore! Jest początek lat sześćdziesiątych w Baltimore i Ameryka stoi u progu wielkich zmian. Tracy Turnblad, dziewczyna o wielkim sercu i jeszcze większej fryzurze, zamierza wywrócić ten świat do góry nogami.

Mowa o „Hairspray” – nagrodzonym statuetkami Tony i Oliviera musicalu, który wczorajszego wieczoru rozpalił scenę New Victoria Theatre w Woking do czerwoności, zmuszając publiczność do błagania o bisy.

Marc Shaiman (muzyka i teksty), Scott Wittman (teksty) oraz Mark O’Donnell i Thomas Meehan (libretto) wzięli na warsztat film Johna Watersa z 1988 roku i zmienili go w musical, nie tracąc przy tym nic z jego pierwotnej magii. Spektakl idealnie oddaje klimat epoki i jest po brzegi wypełniony humorem. To świat zamieszkany przez barwne, przerysowane postaci, które jednak napisano z takim wyczuciem, że stają się autentyczne i bliskie widzom na całym świecie.

Obecna trasa po Wielkiej Brytanii w reżyserii Paula Kerrysona opiera się na czystym talencie. Każdy aktor na scenie daje z siebie wszystko, świetnie się przy tym bawiąc i tchnąc życie w tę barwną opowieść. Ta energia jest wręcz zaraźliwa.

Freya Sutton jako Tracy Turnblad jest w swoim żywiole – w jej występie czuć niesamowitą promienność. Kiedy tańczy i śpiewa, jest po prostu nie do powstrzymania. Matt Rixon wcielający się w Ednę Turnblad wnosi do tej roli ogrom szczerości i wdzięku, prezentując nam postać o wielkiej urodzie ducha, natomiast Wilbur Turnblad w wykonaniu Petera Duncana promienieje ojcowską dumą. Uchwycenie dynamiki tej rodziny bywa wyzwaniem, ale ta trójka poradziła sobie z tym perfekcyjnie. Utwór „You’re Timeless To Me” w ich wykonaniu to czysty majstersztyk.

Obsada Hairspray. Fot. Ellie Kurtz.

Jon Tsouras jako Corny Collins jest fenomenalny – w jego kreacji konferansjera idealnie wyważono talent z scenicznym ego. Brenda Edwards to z kolei idealna Motormouth Maybelle. Jej uduchowiona interpretacja „I Know Where I’ve Been” była pełna głębi i absolutnie poruszająca.

Monique Young gra Penny Pingleton, najlepszą przyjaciółkę Tracy. Penny to klasyczny przykład „brzydkiego kaczątka”, które staje się łabędziem, a Young genialnie wygrywa jej niezdarność, nigdy nie popadając w przesadę.

Ashley Gilmour w roli Linka łączy pewność siebie z młodzieńczą wahania i typowo sportowym urokiem. Między Gilmourem a Sutton iskrzy, dzięki czemu utwory „It Takes Two” oraz „Without Love” stają się jednymi z najmocniejszych punktów programu.

„The nicest kids in town” oraz młodzież z „Negro Day” opanowali scenę, poruszając się w rytm energetycznej choreografii cudownego dziecka brytyjskiego tańca, Drew McOnie’ego. Zespół fantastycznie oddaje ducha epoki, pracując niesamowicie ciężko – generowana przez nich energia mogłaby zasilić małe miasto. Wydaje się, że ani na sekundę nie przestają być w ruchu!

Claire Sweeney swoją interpretacją Velmy Von Tussle na nowo definiuje pojęcie „divy”. Przez cały czas zachowuje zimną krew, by w finale drugiego aktu doprowadzić widownię do euforii swoją sceną załamania. Majstersztyk! Jej wspólne sceny z Lauren Stroud, grającą córkę Velmy, to czysta przyjemność dla widza.

Adam Price i Tracey Penn z niezwykłą lekkością przeskakują między różnymi postaciami, ani razu nie tracąc przy tym na wiarygodności. Mogliby zagrać absolutnie wszystko!

Na specjalne wyróżnienie zasługuje Layton Williams, który wystąpił w zastępstwie jako Seaweed. Williams dał popisowy występ, będąc prawdziwym żywiołem, który porywa Tracy do tańca.

Wspaniale było zobaczyć na żywo scenę „The Big Doll’s House” (wyciętą z wersji filmowej), która nawiązuje klimatem do „Women Behind Bars” i jest jednym z jaśniejszych punktów tej dynamicznej produkcji.

Zespół pod batutą Liama Dunachiego brzmi drapieżnie i z wielką klasą oddaje klimat lat 60. zawarty w genialnej partyturze Shaimana.

Choć „Hairspray” niesie ze sobą ważne przesłanie o integracji i wzajemnym zrozumieniu, to przede wszystkim musical przepełniony radością i miłością – emocjami, które dzięki niezwykle utalentowanej obsadzie udzielają się każdemu.

Gwarantuję, że każdy, kto obejrzy tę produkcję, wyjdzie z teatru tanecznym krokiem.

Dowiedz się więcej o trasie Hairspray On Tour.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS