WIADOMOŚCI
RECENZJA: Incident At Vichy, Finborough Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Matthew Lunn
Share
Lawrence Boothman, Michael Skellern i Brendan O'Rourke. Fot.: Scott Rylander Incydent w Vichy Finborough Theatre, 31 marca 2017 r.
4 gwiazdki
Irlandzki filozof Edmund Burke powiedział kiedyś, że „jedyną rzeczą potrzebną do triumfu zła jest bierna postawa dobrych ludzi”. Ta często przytaczana maksyma stanowi fundament rzadko wystawianego arcydzieła Arthura Millera, którego akcja toczy się w ośrodku zatrzymań w Vichy w połowie II wojny światowej.
Grupa mężczyzn, z których wielu to osoby pochodzenia żydowskiego, zostaje tam sprowadzona wbrew swojej woli i zaczyna spekulować na temat własnego losu. Pojawiający się co jakiś czas funkcjonariusze niemieckiej policji, w towarzystwie rzeczowego profesora Hoffmana (Timothy Harker), zwiastują przesłuchania, po których mężczyźni znikają jeden po drugim. Każdemu zatrzaśnięciu drzwi towarzyszy przeszywający dźwięk, a narastający horror wystawia ich nerwy na ciężką próbę.
To znakomita inscenizacja – niezwykle aktualne studium okrucieństw czystek rasowych oraz bezwładności, która pozwala im trwać bez sprzeciwu. Reżyser Phil Willmott zauważa, że to pierwsze wystawienie Incydentu w Vichy bez „naturalistycznej scenografii”, dzięki czemu publiczność zostaje uwolniona od oczekiwań realizmu. Rzeczywiście, białe pomieszczenie wyposażone jedynie w długą, surową ławę, wspaniale podkreśla czyśćcowy charakter tej przestrzeni. To idealnie beznamiętne tło dla sztuki, która po mistrzowsku mierzy się z niewyrażalną naturą zła.
Gethin Alderman, Edward Killingback, Jeremy Gagan i James Boyd. Fot.: Scott Rylander
Okrucieństwo nazistowskiego reżimu objawia się nie tylko w postaciach Hoffmana, sadystycznego kapitana policji granego przez Jamesa Boyda czy zmęczonego wojną Majora w interpretacji Henry’ego Wyrley-Bircha, ale przede wszystkim w doświadczeniach uwięzionych mężczyzn. Każdy z nich inaczej postrzega wroga. Aktor Monceau (PK Taylor) nie potrafi pojąć zła w społeczeństwie, które kocha teatr, podczas gdy kelner grany przez Michaela Skellerna uważa Majora za porządnego człowieka, bo codziennie podaje mu śniadanie. Lękliwy artysta Lebeau (Lawrence Boothman) desperacko wmawia sobie, że to tylko rutynowa kontrola, a gdy to zawodzi, chwyta się nadziei, że martwy na nic się nikomu nie przyda. Najbardziej poruszający jest ideowy socjalista Bayard (bardzo przekonujący Brendan O’Rourke), który z pasją mówi o rewolucji, zanim nie przytłacza go beznadzieja sytuacji.
W centrum sztuki stoi również odwaga, ukazana poprzez intelektualny spór dwóch postaci, opisanych przez Willmotta jako „marzyciel i pragmatyk”. Von Berg (Edward Killingback) wie, że zło to splot sprzeczności – widział nazistów upajających się muzyką jego orkiestry, zanim wymordowali muzyków. Jednak on, austriacki książę, jest pewny swojego bezpieczeństwa – to jedyna postać, która trafiła tam przez pomyłkę. Psychoanalityk Leduc (Gethin Alderman) sugeruje, że status Von Berga czyni go współwinnym reżimu, wytykając mu, że jego kuzyn jest prominentnym działaczem partii. Leduc zauważa, że dla księcia nazizm kuzyna to tylko drobny detal u człowieka znanego od dziecka; dla Leduca to cała jego tożsamość. Z kolei odwaga Von Berga w ostatnim akcie stawia frapujące pytania o skomplikowaną naturę dobra i jego relację z poczuciem winy.
Spektakl obfituje w silne kreacje aktorskie, z których dwie zasługują na szczególne wyróżnienie. Monceau w wykonaniu Taylora jest genialny – to postać złożona i o dobrym sercu, której żarliwa obrona rzekomego tchórzostwa ogromnie mnie poruszyła, zwłaszcza w zestawieniu z finałową sceną. Z kolei Lebeau Boothmana, dominujący w pierwszym akcie z coraz bardziej irytującym słowotokiem, nie jest łatwym towarzyszem, ale pozostaje do bólu ludzki. Kiedy ktoś każe mu przestać myśleć o sobie, złości się, pytając, o kogo niby miałby dbać w tej chwili. Stopniowo staje się jasne, że ten potok pytań to rozpaczliwe szukanie potwierdzenia sensu życia, podczas gdy w głębi duszy wie już, że wszystko stracone. To piękny i wstrząsający portret człowieka w obliczu ostatecznego lęku.
Produkcja Finborough Theatre rzadko grywanego Incydentu w Vichy Arthura Millera oddaje pełną sprawiedliwość tekstowi, który zasługuje na znacznie szerszą widownię. To porywająco zainscenizowane i świetnie zagrane przedstawienie ukazuje okrutne i sprzeczne oblicza zła, które uśmiecha się, gdy przyzwoici ludzie ulegają bierności.
ZAREZERWUJ BILETY NA INCYDENT W VICHY W FINBOROUGH THEATRE
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności