Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Ink, Almeida Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Matthew Lunn

Share

Tony Turner, Bertie Carvel, Geoffrey Freshwater, Richard Coyle, Jack Holden, Tim Steed w spektaklu Ink. Fot. Marc Brenner Ink Almeida Theatre, 29 czerwca 2017

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Dziennik „The Sun”, w dobrym i złym znaczeniu, od lat znajduje się w samym sercu brytyjskiego dziennikarstwa tabloidowego, bawiąc i irytując czytelników sensacyjnymi, a czasem wręcz bezdusznymi historiami. Temat ten aż prosił się o literacką adaptację, nic więc dziwnego, że przyciągnął uwagę Jamesa Grahama u2013 autora tak cenionych sztuk jak The Vote i This House oraz znakomitego dramatu Coalition z Bertie Carvelem w roli głównej. Carvel powraca w nowej sztuce Grahama pt. Ink jako australijski magnat Rupert Murdoch, najbardziej znienawidzony wydawca prasowy na świecie. Jednak Murdoch jest tu jedynie katalizatorem opowieści o tym, jak niszowa gazeta stała się gigantycznym sukcesem dzięki bezczelności i wyjątkowemu PR-owi.

Bertie Carvel (Rupert Murdoch) i Richard Coyle (Larry Lamb) w spektaklu Ink. Fot. Marc Brenner

Akcja rozpoczyna się w 1969 roku, kiedy Murdoch (Bertie Carvel) kupuje podupadający tytuł „The Sun” u2013 żałosny odłam „Daily Mirror”, który miał szczęście, jeśli przyciągnął paręset tysięcy czytelników dziennie. Na stanowisko redaktora naczelnego wybiera Larry'ego Lamba (Richard Coyle), sprytnego i znającego realia mediów redaktora z „Mirrora”, rzucając mu wyzwanie: w ciągu roku gazeta ma wyprzedzić sprzedażowo jego byłego pracodawcę. To karkołomne zadanie utrudnia okrojony zespół, borykający się z brakiem pomysłów, oraz zapis w umowie, nakazujący wydanie pierwszego numeru zaledwie kilka tygodni po transakcji. Mimo to, zbieranina Lamba przechodzi samą siebie, a sprzedaż systematycznie rośnie. Aby jednak pokonać „Mirrora”, muszą zawładnąć wyobraźnią mas, a Lamb jest gotów na wszystko, by upokorzyć swoich dawnych szefów.

Tim Steed, Justin Salinger, Sophie Stanton i Richard Coyle w spektaklu Ink. Fot. Marc Brenner

Carvel i Coyle są w fantastycznej formie. Murdoch w wykonaniu Carvela u2013 przedwcześnie pomarszczony, z twarzą zastygłą w grymasie wiecznego zniesmaczenia u2013 jednocześnie zachwyca i przeraża. Aktor bezbłędnie oddaje paradoks człowieka z nienasyconym apetytem na władzę i wpływy, który jednocześnie brzydzi się życiem na świeczniku. Z kolei Lamb w interpretacji Coyle'a dominuje na scenie, tworząc postać niezwykle przekonującą i charyzmatyczną. Jego rola pokazuje człowieka o szczerych chęciach, którego korumpuje niepohamowana żądza zemsty na gazecie, która go odrzuciła. Spektakl zyskuje również dzięki świetnym rolom drugoplanowym, w tym zwłaszcza Sophie Stanton jako pani Hopkirk u2013 spostrzegawczej i konkretnej redaktorce stron kobiecych u2013 oraz Timowi Steedowi jako skrupulatnemu Bernardowi Shrimsleyowi, którego nienaganne wyczucie komizmu wywoływało u widowni niemal pawłowowską reakcję na każdą kwestię.

Ink bywa momentami niezwykle zabawny. Scena, w której zespół analizuje, co ludzie naprawdę lubią u2013 darmowe gadżety, pogodę na drugiej stronie i oczywiście seks u2013 jest absolutnie wyborna, a dyskusja między Carvelem i Coyle'em o „majtkach w puszce” doprowadziła mnie do łez ze śmiechu. Scenariusz Grahama jest nie tylko błyskotliwy, ale i pełen świetnych ripost. Jednak mimo tych zalet, Ink sprawia wrażenie bardziej zbioru skeczów niż spójnej, porywającej narracji. Rozwój postaci potraktowano nieco po macoszemu u2013 np. opory Murdocha wobec najbardziej pikantnych treści czy wewnętrzne rozterki Lamba między poglądami a fanatycznym oddaniem misji są zarysowane w pojedynczych scenach, a potem porzucone.

Tony Turner, David Schofield (Hugh Cudlipp) i Rene Zagger (Lee Howard) w spektaklu Ink. Fot. Marc Brenner Analizując fascynującą historię The Sun, mam wrażenie, że Ink próbuje „złapać zbyt wiele srok za ogon”. Otrzymujemy dyskusje o naturze opowiadania historii, dynamice relacji pracownik-pracodawca, głośnej sprawie porwania czy narodzinach „dziewczyny z trzeciej strony”. Z czasem zacząłem tęsknić za głębszym wejrzeniem w to, jak to zawrotne, wyczerpujące i niszczące moralność życie w redakcji wpłynęło na dziennikarzy i właściciela. Pod tym względem interakcje Lamba z byłym szefem, Hugh Cudlippem (znakomity David Schofield), są majstersztykiem, podobnie jak pojawienie się modelki Stephanie Rahn (Pearl Chanda), której ludzka twarz przebija przez blichtr w mocnej przedostatniej scenie. Niemniej jednak, te przerywniki zbyt często służą jedynie za tło historyczne dla dziejów tabloidu lub samego Murdocha, kończąc się finałem pełnym branżowych żartów. Ostatecznie pozostawiło mnie to z lekkim niedosytem, choć bez wątpienia z poczuciem dobrze spędzonego czasu. Nawet jeśli komuś nie do końca odpowiada sama narracja, trudno nie zachwycić się imponującą scenografią Bunny Christie. Konstrukcja z krzeseł, biurek i szafek na akta, otoczona gigantycznymi ekranami górującymi nad sceną, ukazuje świat pełen chaosu, ekstrawagancji i odrobiny brudu. W połączeniu z warstwą dźwiękową Adama Corka, która tętni energią i niepokojem, Ink staje się niezapomnianym widowiskiem. To wciągający i pouczający obraz tego, jak przejęcie gazety przez Murdocha i mianowanie Larry'ego Lamba naczelnym ukształtowało dzisiejsze oblicze brytyjskiej prasy. Atuty spektaklu u2013 świetna obsada z Coyle'em i Carvelem na czele, cięty dowcip i genialna scenografia u2013 zostały w moim odczuciu nieco przyćmione przez historię skupiającą się na zbyt wielu faktach kosztem dramatu ludzkiego. Mimo to sądzę, że opinie widzów będą podzielone u2013 choć każdy powinien się dobrze bawić, bardziej dociekliwi widzowie mogą uznać tę sztukę za prawdziwe arcydzieło.

ZAREZERWUJ BILETY NA INK W ALMEIDA THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS