Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Jerry's Girls, Jermyn Street Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Jerry's Girls

Jermyn Street Theatre

16 maja 2015

5 gwiazdek

Niesamowite, jak wiele zmienia obecność odpowiedniej divy.

Na deskach Jermyn Street Theatre gości właśnie Jerry's Girls – wznowienie spektaklu, który debiutował w St James Studio w nieco innym składzie. Przeczytaj naszą recenzję tamtej inscenizacji.

Obecna produkcja może pochwalić się udziałem Emmy Barton, która wnosi do spektaklu nową jakość. Barton to bez wątpienia idealna „dziewczyna Jerry’ego Hermana”. Ma w sobie ogrom serca i emanuje promiennym, ciepłym blaskiem, który jest jednocześnie uwodzicielski i matczyny. Bez trudu można ją sobie wyobrazić jako Irene Molloy, Dolly Levi, Mame (za dekadę) czy Mabel. Ma rozmach, empatię i przepiękny, aksamitny głos, który potrafi zarówno zachwycić, jak i sprowokować do szczerego śmiechu.

Jej występy są tu pod każdym względem znakomite. Wykonanie „If He Walked Into My Life” było przejmująco piękne, przepełnione autentycznym podziwem rodzica i bólem nieuchronnej straty. „I Don't Want To Know” z musicalu Dear World zaśpiewała porywająco i z wielką mocą, a „Song On The Sand” pozwoliło Barton pokazać jej bardziej intymne, czułe oblicze. Z kolei popis komediowy w utworze „Nelson” udowodnił, jak wszechstronnym talentem dysponuje aktorka.

Patrząc na to, z jaką lekkością i szykiem występuje Burton, dysponując tak czystym i wibrującym głosem, trudno nie zadać sobie pytania, dlaczego nie obsadzono jej w ostatnich wielkich produkcjach West Endu. Made In Dagenham, Woman On The Verge Of A Nervous Breakdown czy High Society – każdy z tych tytułów zyskałby na jej obecności.

Burton jest jednak nie tylko wspaniałą solistką, ale i fantastyczną partnerką sceniczną. Jej obecność wyciąga to, co najlepsze z towarzyszących jej Rii Jones i Sarah-Louise Young. Gdy cała trójka śpiewa i tańczy razem, spektakl jest bez skazy. Harmonie są mocne i pewne, nadając wspaniałym melodiom Hermana prawdziwą głębię.

Jones to utalentowana artystka o pysznym głosie, która wnosi bogate doświadczenie i ciepłą, soczystą barwę do nienagannie wykonanych klasyków takich jak „I Am What I Am”, „Before The Parade Passes By” czy „Time Heals Everything”. Potrafi przebić się przez warstwę rutyny narosłą wokół tych utworów (coverowanych przez zbyt wielu wykonawców) i odnaleźć świeży, ekscytujący sposób ich interpretacji. To prawdziwy triumf.

Young bardzo rozwinęła się w trakcie grania w tym show. Choć jej głos może nie być tak potężny jak u koleżanek, nadrabia to swobodą, dreszczykiem emocji i cudowną pewnością siebie, co stawia ją w tej samej lidze. Jej komediowe popisy w „Take It All Off” i „La Cage Aux Folles” są przezabawne – każde słowo trafia w punkt, budując świetny efekt humorystyczny.

Doskonałym wsparciem jest kierownik muzyczny Edward Court, który nie tylko gra na pianinie i stepuje, ale też świetnie radzi sobie jako akompaniator na akordeonie. Sophie Byrne na instrumentach dętych drewnianych zachwyca swoimi partiami, a w jednej z najlepszych sekwencji – „We Need A Merry Christmas” – z wdziękiem udaje bożonarodzeniową choinkę.

Wizja i reżyseria Kate Golledge znacznie lepiej sprawdza się w przytulnej atmosferze Jermyn Street niż w surowym „empty space” St James Studio. Czuć tu klimat salonu Hermana, z lekką nutą nostalgii za dawnymi teatrzykami rewiowymi, co podkreślają oprawione zdjęcia słynnych div zdobiące ściany. Całość jest bardzo swobodna, a uwaga skupia się przede wszystkim na pasji i pięknie melodii oraz tekstów Hermana.

Choreografia Matthew Cole’a jest urocza i dynamiczna – numer „Tap Your Troubles Away” to czysta inspiracja. Każda z trzech gwiazd porusza się znakomicie, a co najważniejsze, żadna nie próbuje zdominować reszty. Wiedzą, że to Herman jest tu głównym bohaterem i służą jego twórczości perfekcyjnie.

Co ciekawe, w poprzedniej wersji spektaklu odczuwało się niedosyt informacji o samym Hermanie, anegdot z jego życia i kariery. Tym razem jednak nie stanowiło to problemu. Wręcz przeciwnie – pragnienie usłyszenia kolejnych utworów w wykonaniu tego tercetu było tak silne, że wszelkie wstawki narracyjne wydawały się momentami nieco zbyt długie.

To autentycznie wspaniały wieczór z teatrem muzycznym. Odliczając „Gypsy”, nie ma obecnie w Londynie niczego, co mogłoby się równać z tym spektaklem pod względem stosunku jakości do ceny i czystej, niepohamowanej radości.

Spektakl Jerry's Girls można oglądać w Jermyn St Theatre do 31 maja 2015 roku.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS