WIADOMOŚCI
RECENZJA: Jess And Joe Forever, Lakeside Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Jess and Joe Forever
Lakeside Theatre, University of Essex
20/10/16
4 gwiazdki
Po wyprzedanych do ostatniego miejsca spektaklach w Orange Tree Theatre, olśniewająca i wzruszająca sztuka Zoe Cooper wyruszyła w trasę – i szczerze polecam ją zobaczyć, jeśli tylko będziecie mieli okazję! Joe to chłopak z Norfolk z krwi i kości, który w kaloszach ciężko pracuje na roli. Jess przyjeżdża tam co roku na wakacje z opiekunką (zanim jeszcze wyruszy na te „prawdziwe” wczasy z rodziną) i wciąż wyrasta ze swoich letnich sukienek. Pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów, ale to opowieść o dorastaniu, przyjaźni i o tym, co to znaczy być outsiderem. W fabule kryje się niezwykły, piękny zwrot akcji, którego nie zamierzam zdradzać – jest on jednak poprowadzony z taką delikatnością, że widownia aż wstrzymuje oddech z przejęcia i sympatii do bohaterów.
Jess i Joe snują swoją opowieść niczym na szkolnym apelu – używają mikrofonów, by wcielać się w inne postacie, korygują nawzajem swoje wersje wydarzeń, a skrawek błota na scenie musi nam wystarczyć za cały sielski krajobraz. Nicola Coughlan jest cudowna jako Jess: nieco niezdarna i niewinna wegetarianka, która pomaga przy przyjściu na świat cieląt i nadaje im imiona, zajadając się przy tym jajkami po szkocku. Obserwuje rozpad małżeństwa rodziców, będąc przy tym postacią niezwykle kruchą i pełną uroku. Rhys Isaac-Jones jest fenomenalny jako Joe, skrywający mroczny sekret, który jego rola i scenariusz subtelnie sugerują, aż do momentu wyznania o jego narodzinach. Cooper po mistrzowsku oddaje sposób, w jaki mówią dzieci, a potem nastolatkowie. Scena, w której Joe opowiada w szkole o Egipcjanach, jest jednocześnie przezabawna i ogromnie poruszająca.
Na pierwszy rzut oka to prosta historia, opowiedziana w nieskomplikowany sposób. Jednak pod jej powierzchnią kryją się pokłady znaczeń i emocji – o tym, jak to jest nie pasować do reszty i odnaleźć drugą osobę, bo jak śpiewała Kate Bush: „Każda nieparzysta skarpetka znajdzie nieparzysty but”. Zdarzały się pewne problemy z dykcją, szczególnie przy korzystaniu z mikrofonów, a siedząc obok rodowitego mieszkańca Norfolk, dowiedziałem się, że akcent nie był idealny (choć dla mnie brzmiał bez zarzutu!). To jednak drobne szczegóły przy tak wrażliwym tekście i inscenizacji. Brawo Zoe Cooper – napisałaś pamiętną sztukę, jedną z najlepszych w tym roku, która zasługuje na jak najszerszą widownię!
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności