Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Jesus Christ Superstar w Frinton Summer Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje Jesus Christ Superstar – rock operę Andrew Lloyda Webbera i Tima Rice'a, wystawianą w cyrkowym namiocie w ramach sezonu Frinton Summer Theatre.

Jesus Christ Superstar.

Frinton Summer Theatre

23 sierpnia 2022

5 Gwiazdek

Strona internetowa Frinton Summer Theatre

Moje pierwsze wyznanie: aż do teraz nigdy nie widziałem Jesus Christ Superstar. Moje drugie wyznanie: nie jestem wielkim fanem muzyki Andrew Lloyda Webbera. Moje trzecie wyznanie: choć nie stałem się całkowitym neofitą, pomysłowa i niezwykła produkcja Clive’a Brilla w wielkim namiocie rzuciła nowe światło na atuty tego musicalu, wydobywając z niego klarowność i emocje. Wykonywane przez wybitny zespół widowisko to połączenie „Opowieści wszech czasów” z estetyką „Króla rozrywki”, wzbogacone o akrobacje powietrzne i elementy cyrkowe. Można odnieść wrażenie, że opuszczenie murów MacGregor Hall i brak tradycyjnych ograniczeń uskrzydliły zespół, a ustawienie sceny typu traverse pozwoliło zachować intymność znaną z macierzystej sceny.

Obsada jest znakomita. Tim Rogers bezbłędnie oddaje ostatnią drogę Chrystusa – początkowo wydaje się zbyt ufny we własną sławę i uwielbienie tłumów, by stopniowo odkrywać, jak niekomfortowo czuje się w roli supergwiazdy. Najdrobniejszy ruch wyraża tu zwątpienie – zaryzykuję stwierdzenie, że Rogers wspaniale uczłowiecza tę postać. Hugh Maynard, który kilka lat temu zachwycił jako Sweeney Todd w Mercury Theatre, jest równie oszałamiający jako Judasz – to kreacja pełna empatii i głęboko poruszająca. Rebecca Worth jest wybitną Marią, nie tylko w popisowej balladzie „I Don’t Know How To Love Him”; wystarczy rzucić na nią okiem w dowolnym momencie, by zobaczyć, jak w pełni żyje tą historią. Na specjalną wzmiankę zasługują głębokie bbasowe tony Jada Habchiego w roli Kajfasza, które wypełniają namiot potężną energią, oraz sam Clive Brill, który zalicza świetny występ jako Ringmaster Herod. W całym zespole nie ma słabych ogniw. Dodajmy do tego znakomite kierownictwo muzyczne Stevena Edisa oraz doprawdy cudowny chór (każdy z jego członków jest przez cały czas całkowicie zaangażowany w akcję), a otrzymamy coś wyjątkowego. Scenografia idealnie pasuje do miejsca, a nawiązanie do estetyki „Mechanicznej pomarańczy” w ukazywaniu władzy – z wykorzystaniem neonowych świetlówek jako budzącego grozę symbolu – było strzałem w dziesiątkę.

Niezależnie od tego, czy jesteście osobami wierzącymi, musielibyście mieć serce z kamienia, by nie wzruszyć się tą opowieścią. Twórcy instynktownie wyczuli, że najlepiej pozwolić muzyce przemówić samej za siebie, bez zbędnego redefiniowania dzieła. Dla Clive’a Brilla był to projekt życia – o prawa do wystawienia spektaklu zabiegał od lat, odkąd nauczyciel dramatu zabrał go na oryginalną produkcję. Bardzo doceniam fakt, że przedstawienie dedykowane jest wszystkim nauczycielom, którzy rozpalają w uczniach pasję do teatru. Z pełnym przekonaniem mówię: warto było czekać. Każdy fan tego musicalu powinien udać się na piękne wybrzeże Essex, by przeżyć to widowisko na własnej skórze.

Spektakl grany do 4 września

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS