WIADOMOŚCI
RECENZJA: King Charles III w Almeida Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Oliver Chris jako William oraz Tim Pigott-Smith w roli tytułowej w spektaklu King Charles III. Zdjęcie: Johan Persson King Charles III
Almeida Theatre, wkrótce przenosi się na West End
16 maja 2014
5 Gwiazdek
Antrakt. Wysoki mężczyzna w garniturze po prawej ziewa, wstaje i mówi z pewną drwiną do swojego podobnie ubranego i ziewającego towarzysza: „To nie jest wiersz biały. Na litość boską. To się nawet nie rymuje”. Musiałem się mocno powstrzymywać, by nie pęknąć tej bańki ignorancji i bezpodstawnego poczucia wyższości. Jednak, być może na szczęście, były inne, ciekawsze zajęcia.
W powolnym pochodzie do bufetu w przerwie słychać wiele grup dyskusyjnych i skrajne opinie. „Jestem rojalistą i to jest profanacja. Ale aktorstwo świetne”. „Wystrzelałbym ich wszystkich, ale to było mocne. Choć aktorzy cholernie dobrzy”. „Znam Karola, wiecie. Wcale taki nie jest. Ale aktor wykonuje kawał dobrej roboty”. „Monarchia nie ma sensu, więc sztuka jest skazana na porażkę. Ale aktorzy są wspaniali”.
To coś znaczy, gdy publiczność jest tak niepewna co do samej sztuki, ale najwyraźniej jednomyślna w kwestii jakości gry aktorskiej. „Przyszła sztuka historyczna” Mike'a Bartletta, Charles III, pokazywana obecnie premierowo w Almeida Theatre w reżyserii Ruperta Goolda, jest – niezależnie od punktu widzenia – niezwykłym widowiskiem. To nie jest sztuka wielka, ani taka, która prawdopodobnie przetrwa wieki czy doczeka się nieskończonych wznowień – ale jest to wspaniały spektakl teatralny na miarę tej dekady, tych czasów. Na teraz.
Pod wieloma względami przywołuje ducha Szekspira, co nadaje jej podniosłe znaczenie. Sam wiersz biały niemal wystarcza do osiągnięcia tego efektu; dyscyplina pisarska sprawia, że publiczność uważa uważniej, traktuje materiał poważniej, waha się, czy wybuchnąć śmiechem, by w końcu zrozumieć konwencję i ją zaakceptować.
Ale to nie wszystko. Wątki z tak wielu sztuk Szekspira i cechy jego kluczowych postaci są tu wyraźnie obecne. Karol wiele zawdzięcza Królowi Learowi i Ryszardowi II, a w Kamili jest więcej niż odrobina Wolumnii. Nie sposób pomylić Hala w księciu Harrym, Lady Makbet w Kate, Hamleta i Angelo w Williamie, czy Bolingbroke'a w premierze Evansie – nawet Diana pojawia się jako rodzaj ducha lub wiedźmy z Hamleta czy Makbeta. Nic z tego nie jest przypadkowe – to genialne posunięcie, by wziąć te elementy i bezszwowo, niemal niewidocznie, wpleść je w strukturę i wizerunek postaci z życia publicznego, na temat których każdy ma wyrobione zdanie.
Efekt szekspirowski jest kontynuowany poprzez postacie drugoplanowe, które dostarczają ludowej mądrości lub komizmu – naturalni następcy Odźwiernego, Grabarza czy Piastunki są tutaj obecni. Podobnie jak szeptane rozmowy w cztery oczy między potężnymi przywódcami dążącymi do konkretnych celów, tak znajome każdemu, kto zna dialogi Kasjusza z Brutusem czy liczne narady lordów w kronikach historycznych.
Ale to nie jedyny talent Bartletta. Sztuka jest rasowym thrillerem z intrygującymi zwrotami akcji, które są zarówno całkowicie nieoczekiwane, jak i zachwycająco misterne. Wspaniała niespodzianka w połowie drugiego aktu zapiera dech w piersiach i jest warta całego wieczoru. Po drodze znajdziemy mnóstwo humoru – lecz gdy los ostatecznie odwraca się od Karola, wysoka tragedia przestaje być śmieszna, stając się za to całkowicie hipnotyzującą.
Sztuka nie ma do powiedzenia nic szczególnie nowego o monarchii czy samej Brytanii, ale prawdziwy kunszt polega na tym, że coś niemal znajomego zyskuje egzotyczny wymiar i charakter.
W produkcji Goolda wszystko gra jak z nut. Od uroczystego, pogrzebowego otwarcia – nabożeństwa po śmierci Elżbiety II – przez sceny w Pałacu i Parlamencie, aż po finałową, niezwykłą i wzruszającą sekwencję koronacyjną, podniosły ton jest stale obecny. Oszczędna, prosta scenografia Toma Scutta sprawia, że widz ma nieustanną świadomość religijnych i państwowych podtekstów każdej sceny, czując wiszącą nad wszystkim obecność korony oraz nieustanny osąd ze strony ludu.
Jocelyn Pook przygotowała wspaniałą oprawę muzyczną, która idealnie współgra z wielkimi emocjami, zwrotami akcji i poczuciem dziejowości. Muzyka otula i spowija akcję, stanowiąc eleganckie i kojące tło.
I publiczność ma rację – aktorstwo jest pierwszorzędne. Doprawdy, to triumf kunsztu aktorskiego.
Tim Piggott-Smith jako Karol jest rewelacyjny. Zdezorientowany, skonsternowany, łagodny, złowieszczy, oszołomiony, chełpliwy, wojowniczy i osaczony – jest wybitny pod każdym względem i w każdej scenie. Potok pasji, jaki z siebie wydobywa, zdumiewa. To może być rola jego życia. Potężne, imponujące osiągnięcie.
Może on liczyć na solidne wsparcie ze strony Olivera Chrisa jako wyśmienitego, niedocenianego Williama (perfekcyjne rozegranie niespodzianki w drugim akcie zasługuje na nagrodę Oliviera), Richarda Gouldinga w roli zdesperowanego i zagubionego Harry'ego, Lydii Wilson jako cudownie intrygującej i pewnej siebie Kate, Adama Jamesa jako kąśliwego premiera z ramienia Partii Pracy, Nicholasa Rowe'a jako dystyngowanego i dwulicowego lidera torysowskiej opozycji, Margot Leicester jako wiernej, choć nieco ociężałej Kamili oraz Katie Brayben jako uroczo przebiegłej Diany. Każdy z nich jest fenomenalny – i to często w nieoczywisty sposób.
To teatralna alchemia najczystszej wody.
Spektakl poruszy każdego widza inaczej, bo jest wszystkim i niczym jednocześnie. Możliwą linią czasu, fantazją, parabolą, żartem, ekstrapolacją znanych faktów, poważną refleksją nad stanem państwa: można go postrzegać na każdy z tych sposobów, zależnie od punktu widzenia.
W gruncie rzeczy jest to okazja dla świetnych aktorów, by stworzyli wielkie role.
A ci aktorzy tej okazji nie marnują.
W Almeidzie bilety są wyprzedane, ale sztuka zdecydowanie powinna trafić na większą scenę – mogłaby być grana wszędzie, a przynajmniej w latach przed odejściem obecnej monarchini. Jeśli będziecie mieli okazję – zobaczcie to koniecznie.
WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI – King Charles III przenosi się do Wyndhams Theatre. Rezerwuj teraz!
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności