Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Król Lir, Wyndham's Theatre, Londyn ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje Kennetha Branagha w tradycyjna-wywrotowym „Królu Learze” Szekspira. Spektakl można oglądać przez ograniczony czas w londyńskim Wyndham's Theatre.

Eleanor de Rohan, Kenneth Branagh i Jessica Revell. Fot. Johan Persson Król Lear Wyndham’s Theatre

31 października 2023

3 gwiazdki

Skrócony do zaledwie dwóch godzin scenicznego dziania się bez przerwy, spektakl rodzi pytanie nie tyle o to, „jak Kenneth Branagh zagra Leara?”, co o to, „ile z niego wyciął?”. W scenografii Jona Bausera gwiazdy spoglądają z góry, tworząc oko obserwujące śmiertelników próbujących uciec przed przeznaczeniem. Gdy sztuka się zaczyna, układ słoneczny wprawia się w ruch, a my mkniemy w stronę Ziemi. Trudno nie pomyśleć o „Doktorze Who” – przy ruchomych głazach niemal czuć klimat odcinka „The Stones of Blood” z 1978 roku. Kiedy zespół skanduje i tańczy w numerze otwierającym, niemal spodziewałem się wyjścia Toma Bakera, „mojego” Doktora. Ale na scenie pojawia się oczywiście Kenneth Branagh, a my znajdujemy się w starożytnej Brytanii, gdzie po abdykacji Leara plemię zaczyna pękać na kawałki.

Obsada. Fot. Johan Persson

Skrócona wersja Branagha pędzi na złamanie karku, co ma swoje plusy, ale i sporo minusów – dostajemy bardzo mało czasu, by naprawdę poznać Leara. Spór o setkę rycerzy wybucha, zanim wiele musicali na West Endzie zdąży skończyć uwerturę. Sprawia to, że upadek Leara wydaje się nieco pospieszny, zwłaszcza w pierwszej godzinie, a grandilokwentna gra Branagha utrudnia dostrzeżenie człowieka pod maską monarchy. Paradoksalnie, sytuacja uspokaja się po scenie burzy, a złamany król nabiera wreszcie mocy. Szybko przenosimy się do Dover, co daje świetnemu Dougowi Collinsowi (Edgar/Biedny Tom) okazję do wysunięcia się na pierwszy plan wraz z równie znakomitym Josephem Kloską (Gloucester). Ich przekonująco poprowadzony wątek poboczny niemal przyćmiewa główną akcję. Wokalnie obsada jest silna, a rytm tekstu tętni energią. Deborah Alli i Melanie-Joyce Bermudez bawią się kampową estetyką jako Goneryla i Regana, a Jessica Revell tworzy czułą i silną postać Kordelii, będąc jednocześnie imponującym Błaznem.

Doug Colling, Joseph Kloska, Kenneth Branagh i Dylan Bader.

Zaledwie kilka kwestii o politykach i szaleńcach prowadzących ślepców sprawia, że spektakl tylko momentami rezonuje ze współczesnością. Nie jest to inscenizacja na miarę naszych czasów; bywa zbyt bombastyczna, by oddać subtelności tekstu. Brakuje jej głębi i chwili oddechu, by sztuka mogła wybrzmieć sama z siebie. Z pewnością jednak nie jest to produkcja nudna. To angażujące intelektualnie dwie godziny i choć być może nie osiąga emocjonalnych szczytów poprzednich wielkich kreacji Leara, z pewnością zostawia widzom więcej czasu na dyskusje przy barze po spektaklu.

ZAPISZ SIĘ DO NASZEGO NEWSLETTERA, BY OTRZYMYWAĆ AKTUALNOŚCI TEATRALNE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS