Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Midnight Your Time, Donmar Warehouse Online ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Tim Hochstrasser recenzuje występ Diany Quick w spektaklu „Midnight Your Time”, zaprezentowanym online przez londyński Donmar Warehouse.

Midnight Your Time Donmar Warehouse Digital

Spektakl dostępny online do 20 maja 2020 r.

Obejrzyj online W obliczu nagłego zamknięcia teatrów, dyrektorzy artystyczni musieli intensywnie szukać sposobów na tworzenie nowych treści dla swojej publiczności. Wykorzystywanie archiwalnych nagrań dawnych inscenizacji może być jedynie tymczasowym rozwiązaniem – chwilą nostalgii lub szansą dla osób, które przegapiły pierwotne pokazy, by choć na moment zetknąć się z wyjątkowymi wydarzeniami scenicznymi. Decyzja Nicka Hytnera o powrocie do dwóch cykli słynnych telewizyjnych monologów Alana Bennetta – Talking Heads – to najgłośniejszy przykład trendu, który zdominował scenę: sięgania po sztuki jednoosobowe, niezależnie od pierwotnego medium, i prezentowania ich online, wykorzystując sytuację, w której zarówno aktor, jak i widz są zamknięci w domu.

Michael Longhurst powrócił do półgodzinnego monologu, który Diana Quick zagrała po raz pierwszy na scenie w Edynburgu w 2010 roku. Oglądamy serię krótkich wiadomości wideo skierowanych do kamery, na które nigdy nie nadchodzi odpowiedź. Dziesięć lat temu technologia nagrywania wideo była jeszcze nowinką, dziś stanowi centrum naszej codziennej komunikacji. To, co wtedy było nowością, dziś jest powszednie, a we współczesnych realiach stało się kluczowe. To trafny wybór materiału, dający precyzyjny wgląd w otaczający nas świat.

Zaczynamy od widoku pulpitu Judy, która przygotowuje się do nagrania wiadomości dla swojej nieobecnej córki, Helen. Dowiadujemy się, że Judy jest emerytowaną prawniczką z dwójką dorosłych dzieci, prowadzącą dostatnie i aktywne życie na emeryturze w północnym Londynie. Z każdą kolejną z kilkunastu wiadomości poznajemy coraz więcej szczegółów z jej życia, a przede wszystkim – wobec braku odpowiedzi – dostrzegamy jej trudną relację z córką, która po kłótni z matką wyjechała do pracy w Palestynie.

Autor, Adam Brace, nie starał się na siłę czynić z tej kobiety postaci budzącej sympatię. Judy brakuje autorefleksji, szczególnie w kwestii tego, jak bardzo manipuluje i kontroluje otoczenie, stwarzając pozory dystansu. Łatwo zrozumieć niechęć jej córki do kontaktu. Co więcej, czujemy, że osoby, które spotyka na swojej drodze – czy to afgański uchodźca zaproszony na obiad, czy odsunięta przewodniczka ligi kobiet na rzecz pokoju, której organizację Judy właśnie przejęła – muszą wykazać się dużą cierpliwością. Ale to chyba klucz do dramatycznego napięcia w monologach: mamy uprzywilejowany wgląd w życie bohaterów, którego oni sami nigdy nie będą mieli. Ich wyłączność na władanie medium spotyka się z naszym szerszym spojrzeniem na ich losy.

Zarysy tej egocentrycznej postaci zostają jednak mistrzowsko wypełnione dzięki bogatej kreacji Diany Quick. Poprzez zręczne zmiany makijażu, fryzury i kostiumu, aktorka tworzy w swoim własnym domu różnorodne nastroje, co nadaje świeżości inscenizacji, która inaczej mogłaby wydawać się zbyt statyczna. Quick buduje szeroki wachlarz emocji – od domowego samozadowolenia po głęboką rozpacz i tłumioną wściekłość, z którą każdy z nas może się utożsamić w dusznym zamknięciu dzisiejszych czasów. Niezależnie od tego, czy oglądamy ją w pijanym błaganiu, udręczonej prośbie, czy w próbach bycia słodką i rozsądną dla nieobecnej córki, otrzymujemy jasny obraz złożonej kobiety, która czuje, że jej życie i tożsamość wymykają się z rąk. Miłośnicy talentu Quick, od czasów kultowego Brideshead Revisited, rozpoznają te same cechy: opanowanie, chłodną, nieuchwytną klasę, przerywaną nagłymi wybuchami emocjonalnej drapieżności. Te krótkie sceny sprawiają, że chciałoby się ją zobaczyć w roli Medei czy w którejś z czołowych ról u Albee'ego.

Mimo ograniczeń czasowych i formatu, poziom realizacji jest bardzo wysoki. Quick i Longhurst umiejętnie dostosowali gestykulację i ruch sceniczny do skali małego ekranu. Kąty ustawienia kamery i oświetlenie są wykorzystane z wyobraźnią, nie burząc przy tym iluzji, że oglądamy obraz z laptopa Judy. Podobnie jak w monologach Bennetta, zachowano równowagę między realistyczną narracją a przeskokami czasowymi, co pozwala widzowi dostrzec kolejne warstwy przeszłości.

Mogłoby to być pretensjonalne studium o uprzywilejowanej mieszkance Islington, uwięzionej między kolacjami, działalnością charytatywną i moralnym samozadowoleniem. Jednak dzięki głębokiej empatii Diany Quick otrzymujemy znacznie więcej. Choć nigdy nie poznajemy córki, dostajemy niuansowy i ponadczasowy portret wzajemnych nieporozumień oraz poczucie, że te osobowości od zawsze musiały być w konflikcie. Fatum wpisane w powtarzające się motywy wznosi tę kreację na autentycznie tragiczne wyżyny.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS