Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Operation Crucible, Finborough Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Zdjęcie: Ben Macintosh Operation Crucible

Teatr Finborough

30.07.15

4 Gwiazdki

Crucible Theatre w Sheffield to stały element naszej mapy teatralnej – kojarzony zarówno ze sceną, jak i ze snookerem – ale jak często zastanawiamy się nad źródłem jego nazwy? Odsyła nas ona do najmroczniejszej nocy w nowożytnej historii miasta – 12 grudnia 1940 roku. To właśnie wtedy miała miejsce „Operacja Tygiel” (Operation Crucible), podczas której Luftwaffe bombardowało miasto przez siedem godzin, chcąc sparaliżować przemysł stalowy wspierający wysiłek wojenny. Zginęło blisko 700 osób, a 40 000 straciło dach nad głową. W samym centrum zniszczeń znalazł się siedmiopiętrowy hotel Marples, który zawalił się po bezpośrednim trafieniu. Choć w ruinach życie straciło 70 osób, niewielka piwnica zaoferowała schronienie grupie hutników. Po długim oczekiwaniu zostali uratowani, a ta sztuka opowiada ich historię.

Zajmując miejsce w Finborough, początkowo nie mamy na czym zawiesić oka... mała, wybrukowana scena, cztery stołki w rogach, zawieszona nad nimi prosta lampa warsztatowa i trzy odbarwione stalowe panele, które w innym spektaklu przywodziłyby na myśl obrazy Rothko. Wartość tej sztuki opiera się w pełni na jakości gry zespołowej, ruchu i warstwie tekstowej – i w dużej mierze udaje się to znakomicie.

Sztuka zadebiutowała w Finborough w 2013 roku i powraca teraz z zaledwie jedną zmianą w obsadzie. Na scenie widzimy czterech aktorów, a sam autor, Kieran Knowles, wciela się w postać Tommy'ego, który pełni rolę narratora i komentatora wydarzeń. Spektakl trwa 80 minut bez przerwy, a centralny epizod w piwnicy jest przeplatany scenami z wcześniejszych godzin dnia bombardowania oraz innymi momentami z życia bohaterów. Dzięki temu poznajemy przeszłość tych czterech hutników równolegle z obserwowaniem ich relacji w chwili kryzysu. Poznajemy ich i ich świat poprzez sugestywne rekonstrukcje procesów przemysłowych w hucie oraz piłkarską rywalizację między czołowymi drużynami z Sheffield. Od samego początku tempo jest zawrotne, a błyskawiczne, cięte dialogi współgrają z żywiołową energią fizyczną, co robi tym większe wrażenie, że odbywa się na tak ograniczonej przestrzeni. Znajdziemy tu mnóstwo szorstkiego, koleżeńskiego humoru, ale też chwile wyciszenia, w których każda postać może oddać się wewnętrznej refleksji.

To niezwykle pewne i dojrzałe pisarstwo jak na debiut. Ile pokazać w czasie rzeczywistym, a ile w retrospekcjach? Jak odkryć przeszłość bohaterów, nie tracąc dynamiki narracji? Jak napisać dialogi, które przekonują w scenach rozgrywających się w ciemności, gdy widz przez dłuższy czas nie widzi niemal nic? Takie pytania wymagają instynktu dramatycznego, wyczucia proporcji i kontroli, które rzadko się spotyka, a jednak tutaj tekst broni się na każdym kroku. Sceny męskiej przyjaźni, ciężkiej pracy i radosnej zabawy szybko budują wiarygodne braterstwo, co przygotowuje nas na gniew, frustrację, ból, strach i ucieczkę w prywatne światy, które towarzyszą uwięzieniu i ranom. Wiemy już o nich wystarczająco dużo, by zależało nam na bohaterach i by zrozumieć ich reakcje w obliczu ostatecznej próby. Ich życie rodzinne, nadzieje i wartości są w pełni nakreślone, zanim zostaną wystawione na test. Kolejnym sukcesem jest pięknie wyważone zakończenie, w którym wcześniej zarysowane motywy powracają z nową siłą, gdy skutki nocy bombowej odciskają inne piętno na każdym z czterech protagonistów. Przetrwanie okazuje się czymś więcej i zarazem czymś mniej, niż się wydaje w zrujnowanym mieście, utrwalonym przed i po tragedii w serii plastycznych obrazów.

Zdjęcie: Ben Macintosh Porównanie z głośną sztuką Franka McGuinnessa Observe the Sons of Ulster Marching towards the Somme nie jest tu nadużyciem. Istnieją wyraźne paralele zarówno strukturalne, jak i stylistyczne między tymi dziełami. Mamy tu taką samą dynamikę – przeplatanie szybkich, nakładających się dialogów z chwilami spokoju, skupienie na męskiej wspólnocie poddanej ekstremalnej presji, ten sam cięty dowcip oraz bezlitosne zderzenie z destrukcyjnym wpływem wojny na psychikę i ciało. Warto również zauważyć, że Knowles trafnie wykorzystuje analogie do I wojny światowej w dramacie, w którym świadomość przeszłości kształtuje tożsamość bohaterów w roku 1940.

Wszyscy aktorzy spisują się znakomicie. Przekonująco oddają kontrast między butą w życiu codziennym a wewnętrzną wrażliwością. Technicznie – akcenty, ruch sceniczny i współpraca zespołowa są bez zarzutu, co imponuje tym bardziej, że spektakl jest fizycznie wyczerpujący. Postacie Tommy’ego (Knowles) i Boba (Salvatore d’Aquila) są nakreślone nieco wyraźniej niż pozostałe – Tommy to ten wrażliwszy i bardziej spostrzegawczy członek grupy, który opiekuje się kolegami, a Bob to niezdarny, wycofany młodszy chłopak, pozostający nieco na uboczu. Gdybym miał coś zasugerować, to jedynie drobne pogłębienie rysu psychologicznego Phila (Paul Tinto) i Arthura (James Wallwork) – z pozoru bardziej konwencjonalnych postaci, które jednak przechodzą najdłuższą drogę emocjonalną w tym wstrząsającym dramacie.

To sztuka głośna, momentami wręcz krzykliwa, co jest w pełni uzasadnione – procesy przemysłowe, bomby, mecze, picie w pubie – to wszystko tworzy niezbędne, hałaśliwe tło dla ciszy, w której uwięzieni są mężczyźni, zarówno dosłownie w piwnicy hotelu Marples, jak i w przenośni, we własnym lęku. Pod pewnymi względami spektakl wydaje się zbyt potężny na kameralną przestrzeń Finborough. Niektóre sztuki wciągają widza do środka – jak choćby Stony Broke in No Man’s Land, graną tu na początku lata – inne zaś uderzają w publiczność z niekontrolowaną fizyczną siłą. Tempo wymiany zdań bywało momentami zbyt szybkie, by nadążyć za każdym słowem. Reżyserka Bryony Shanahan powinna rozważyć lekkie stonowanie ekspresji, mając na uwadze komfort widza, i miejmy nadzieję, że taka korekta nastąpi w trakcie sezonu.

Nie wszystkie teatry pubowe są sobie równe. Choć tematyka tego znakomitego dzieła idealnie wpisuje się w obecny nurt Finborough upamiętniający wojnę, to większe sceny studyjne, jak Arcola Studio 2 czy Southwark Playhouse, pozwoliłyby tej produkcji w pełni rozwinąć skrzydła. To wielkie osiągnięcie zasługuje na większą ekspozycję, najlepiej na scenie typu arenowego zamiast pudełkowej – i miejmy nadzieję, że taką znajdzie. A może czas na sam Crucible Theatre?

Spektakl Operation Crucible będzie grany w Finborough Theatre do 22 sierpnia 2015 roku

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS