Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Spy Plays, Above The Stag Theatre Vauxhall ✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje Spy Plays, spektakl obecnie wystawiany w teatrze Above The Stag w londyńskiej dzielnicy Vauxhall.

Spy Plays

Above The Stag,

28 lutego 2020 r.

2 gwiazdki

KUP BILETY

Przed laty Alan Bennett odniósł wielki sukces dzięki sztuce telewizyjnej „An Englishman Abroad”. Później próbował nadać jej charakteru teatralnego, zestawiając ją z inną kameralną sztuką o podobnej tematyce, jednak bez pełnego powtórzenia pierwotnego sukcesu.  Pierwsza z nich korzysta na obecności fascynujących, wyrazistych postaci, gdzie nigdy nie wiadomo, kto ma przewagę ani jak zakończy się ich interakcja.  Druga po prostu kręci się w kółko, zanim zatrzyma się dokładnie tam, gdzie od początku wiedzieliśmy, że zmierza.  Fakt, że nawet Bennett ma trudności z powtórzeniem własnego osiągnięcia, powinien być ostrzeżeniem dla innych dramaturgów.  Niezrażony tym David Thame próbuje przedstawić własne jednoaktówki, w których również występują skazani na porażkę, ukrywający swoją orientację geje.  Jeden to wpływowy węgierski uchodźca z lat 50., który ginie z rąk agresywnego kochanka; drugi to ten agent MI5, o którym głośno było niedawno w mediach, gdy jego rozkładające się ciało znaleziono zamknięte w torbie sportowej w jego mieszkaniu – w tej sztuce na potrzeby historii o agencie MI5 wprowadzono równie odrażającego gościa.  Problem autora polega jednak na tym, że żadna z jego postaci nie jest szczególnie interesująca jako człowiek – a przynajmniej nie znalazł on sposobu, by taką ją uczynić. Z pewnością żadna z nich nie stara się wzbudzić współczucia; wynik ich spotkań jest przesądzony i rzadko podawany w wątpliwość przez akcję sceniczną.  Jak zatem sprawić, by ten dramat był angażujący?

Kiedy Thame okazjonalnie skręca w stronę groteski rodem z „The Ruffian On The Stair” lub zagłębia się – niczym Brenton w „Christie In Love” – w umysł przestępcy, pojawiają się momenty dramatycznego napięcia. Jednak te przebłyski wizji nigdy nie wystarczają, by rozjaśnić poza tym płaską i nużącą prezentację tych sytuacji.  Reżyserem jest Peter Darney (Julie Addy współreżyserowała pierwszą część, „London/Budapest”).  Sceny z udziałem postaci granych przez Seana Browne'a – a są to najlepsze momenty całego wieczoru – skrajnie różnią się od reszty, i to z premedytacją.  Są one, jak określają to producenci, „ekstrametryczne”, reżyserowane i odgrywane w innym stylu, który akurat temu recenzentowi wydał się bardzo angażujący i wciągający.  Poza tym, przez większość czasu, twórcy trzymają się dość statycznej, chłodno „neutralnej” maniery, która pozostawiła mnie obojętnym wobec całego przedsięwzięcia.

W obsadzie Max Rinehart ma do zagrania wyczerpująco długie – i monotonne – partie; opanował je dobrze, ale niestety dają one niewiele w zamian pod względem głębi czy skali emocjonalnej.  Partnerujący mu Guy Warren-Thomas ma niewdzięczne zadanie odtworzenia dwóch głęboko antypatycznych „ofiar”: scenariusz czyni go zimnym, powierzchownym i tak pełnym pychy, że nie jest w stanie dostrzec niebezpieczeństwa w swojej sytuacji.  Spektakl ożywa jednak na scenie, gdy błyszczy Sean Browne w aż czterech epizodycznych rolach w pierwszej sztuce: oszczędność pisarska w jego scenach zdaje się wskazywać, że Thame radzi sobie najlepiej przy tak skoncentrowanych spotkaniach, w których nie jest od razu jasne, dokąd zmierza rozmowa.  W międzyczasie można nacieszyć oko scenografią Boo Williams (ładną jak z obrazka), z wprawnym oświetleniem Jacka Willsa i nastrojową oprawą dźwiękową Nicoli Chang.

Niewątpliwie ta sztuka znajdzie – i przemówi do – pewnej niszowej publiczności, co być może jest w pełni zgodne z misją społeczną tego teatru.  Jeśli tak, to cel został osiągnięty.  Jeśli jednak szukasz czegoś o szerszym zasięgu i sile rażenia, możesz poczuć się tą wizytą nieco sfrustrowany.

Do 29 marca 2020 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS