Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Dresser, Duke Of York's Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Matthew Lunn

Share

Reece Shearsmith i Ken Stott w spektaklu Garderobiany. Fot. Hugo Glendinning Garderobiany Duke of York’s Theatre 13 października 2016

5 gwiazdek

Zarezerwuj bilety Garderobiany przeżywa ostatnio prawdziwy renesans, powracając na West End niecały rok po tym, jak obsypana nagrodami adaptacja Richarda Eyre’a trafiła na nasze ekrany. Poprzeczka została zawieszona wysoko – ekranowy duet Sir Iana McKellena i Sir Anthony'ego Hopkinsa dla całego pokolenia stał się wzorcem tych ról. Wszelkie obawy przed porównaniami okazują się jednak płonne. Nowa inscenizacja Seana Foleya jest wręcz cudowna, oferując genialne kreacje Kena Stotta i Reece’a Shearsmitha oraz prawdziwie wybitną obsadę drugoplanową. Akcja Garderobianego rozgrywa się (głównie) za kulisami prowincjonalnego teatru podczas wystawiania Króla Leara w samym środku II wojny światowej. Sztuka zgłębia relację między tytułowym Normanem (Reece Shearsmith) a „Sierem” (Ken Stott), aktorem-dyrektorem trupy. Obaj mężczyźni są od siebie całkowicie zależni – Norman żyje dla satysfakcji płynącej z przygotowywania „Siera” do występów i ich intymnej rutyny, podczas gdy zawiodąca pamięć mistrza sprawia, że Norman musi podpowiadać mu kwestie, a czasem wręcz przypominać, jaką sztukę danego wieczoru grają. „Jej Łaskawość” (Harriet Thorpe), partnerka Siera i sceniczna Kordelia, upiera się, by ze względu na zdrowie porzucił zawód, ale dla niego teatr to krew w żyłach. Norman z kolei z uporem maniaka dąży do tego, by wyekspediować Siera na scenę, a my z lękiem przeczuwamy zbliżającą się katastrofę.

Reece Shearsmith w spektaklu Garderobiany. Fot. Hugo Glendinning Dla niektórych widok aktora przygotowującego się do roli może uderzyć w czułą, intymną strunę – jakbyśmy nie chcieli wierzyć, że aktor istnieje poza sceną. W Garderobianym ta idea zostaje całkowicie dekonstruowana; jesteśmy świadkami każdego etapu niełatwej i dość nerwowej transformacji Siera. Pojawia się on za kulisami w opłakanym stanie, z zaczerwienioną twarzą i potarganymi włosami, szlochając bez opamiętania. Mówi, że dźwiga „cały świat na głowie” i wyżywa się na Normanie, który w sekrecie popija alkohol z piersiówki. Sier bezwstydnie flirtuje z młodą aktorką Irene (Phoebe Sparrow) i maluje się do niewłaściwej sztuki. Jest to wszystko przejmująco smutne, a jednocześnie bardzo wzruszające i często niesamowicie zabawne.

Ken Stott w spektaklu Garderobiany. Fot. Hugo Glendinning

Stott jest po prostu wspaniały; groteskowo egocentryczny, a jednak pełen godności, zdolny zarówno do czułości, jak i do mętnej życiowej mądrości. Jego relacja z Jej Łaskawością świadczy o latach głębokiego przywiązania, mimo jego skrajnego zaabsorbowania sobą. Chemia Stotta z wybitną Harriet Thorpe pięknie ilustruje dychotomię, o której Sir Ronald Harwood wspomina w programie: aktorzy-dyrektorzy publicznie chełpią się swoją niezależnością, prywatnie zaś wiedzą, jak wiele zawdzięczają tym, którzy ich wspierają. Tragedia polega na tym, że Sier kocha siebie i swoją sztukę ponad wszystko i goni za ideałem nawet wtedy, gdy władze umysłowe zaczynają go zawodzić.

Norman nie jest postacią mniej tragiczną niż „Sier”. To wielki gaduła, który nie potrafi szczerze mówić o sobie; postać pełna empatii, która swoje frustracje wyładowuje na kolegach aktora. Sean Foley opisuje Normana jako Błazna przy Learze, jedyną osobę, której wolno „podpuszczać go i szykować do wieczornego występu”. Jednak zachowanie Siera – traktowanie Normana jako powiernika, a zarazem popychadła – zaczyna zbierać swoje żniwo. W przeciwieństwie do szekspirowskiego Błazna, Norman nie znika ze sceny dosłownie. Zamiast tego zamyka się w sobie i ucieka w alkohol.

Harriet Thorpe i Ken Stott w spektaklu Garderobiany. Fot. Hugo Glendinning

Shearsmith, mistrz budowania ról budzących sympatię połączoną z dyskomfortem, oddaje energię i drobiazgowość Normana z charakterystyczną dla siebie swobodą. To także bardzo przemyślane i poruszające studium człowieka niknącego pod ciężarem represji i niespełnienia. Shearsmith po mistrzowsku ukazuje pęknięcia w życiu przeżytym jako czyjś cień. W miarę rozwoju akcji obserwujemy stopniowe, bolesne uświadamianie sobie przez Normana, że znaczy dla Siera znacznie mniej, niż sądził. Specyficzna miłość Siera do Jej Łaskawości, zaloty do Irene, a nawet wieloletnia przyjaźń ze znużoną życiem inspicjentką Madge (Selina Cadell), wydają się ważniejsze niż oddanie Normana. Tytuł sztuki nabiera fascynującego znaczenia, kierując uwagę na człowieka, który drży z lęku, że nikt go nie dostrzega.

Komizm i tragizm są świetnie podbijane przez silną obsadę drugoplanową – od pragmatycznej i cynicznej Madge w wykonaniu Seliny Cadell, po naiwną i pełną entuzjazmu Irene graną przez Phoebe Sparrow. Znakomity jest Adam Jackson-Smith jako zgorzkniały i napuszony aktor Oxenby, a rola Simona Rouse'a jako jego przeciwwagi, Geoffreya Thorntona, to czysta przyjemność dla widza. Poza byciem komicznie niepewnym siebie Błaznem, jego monolog o aktorskim losie i nagłym pragnieniu zagrania większych ról jest niezwykle poruszający. Największe brawa należą się jednak Harriet Thorpe, której Jej Łaskawość wydaje się wiecznie bliska załamania, a jednocześnie dysponuje ogromną siłą wewnętrzną. To bogata, precyzyjnie poprowadzona rola, która samym spojrzeniem czy westchnieniem oddaje lata frustracji i wyczerpania, pokazując zarazem, że wrażliwość i odwaga jeszcze jej nie opuściły. Inscenizacja Seana Foleya jest po prostu niezwykła. Ken Stott i Reece Shearsmith są olśniewający jako „Sier” i Norman, a reszta obsady, z Harriet Thorpe na czele, dotrzymuje im kroku. To dający do myślenia, zabawny i wzruszający spektakl, który oddaje pełną sprawiedliwość nie tylko znakomitemu tekstowi Sir Ronalda Harwooda, ale i legendarnym inscenizacjom, które go poprzedziły.

KUP BILETY NA GARDEROBIANEGO W DUKE OF YORK'S THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS