WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Ferryman, Royal Court ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Share
The Ferryman
Royal Court
3 maja 2017
Pięć gwiazdek
W nowej, fenomenalnej sztuce Jeza Butterwortha „The Ferryman”, wielokrotnie powraca temat „ruszania naprzód”. Jednak bez względu na to, jak usilnie bohaterowie próbują zostawić przeszłość za sobą, ona zawsze znajduje sposób, by o sobie przypomnieć. Akcja osadzona na tle konfliktu w Irlandii Północnej z początku lat 80. opowiada historię wielodzietnej, na pozór szczęśliwej rodziny, nad którą krążą cienie dawnych problemów i nadchodzącego kryzysu, grożąc ich całkowitym zniszczeniem.
Quinn Carney, jego żona i siedmioro dzieci wiodą pozornie sielankowe życie na farmie w hrabstwie Armagh. Towarzyszą im Caitlin – wdowa po zmarłym bracie Quinna – wraz z nastoletnim synem Oisinem, oraz troje starszych krewnych. Widzimy ich śpiewających, tańczących i świętujących dożynki, podczas gdy starszyzna snuje nostalgiczne opowieści o miłości. Jakby tego ciepła było mało, na scenie pojawiają się nawet żywe króliki, gęś oraz rozkoszny, prawdziwy niemowlak.
Od samego początku wiemy jednak, że nad rodziną wisi niebezpieczeństwo. Otwierająca scena w Derry ukazuje lidera republikańskich bojówek, który ujawnia, że odnaleziono ciało zamordowanego brata Quinna, Seamusa, ukryte w torfowisku przez dziesięć lat. Groźbami zmusza on lokalnego księdza, by powrócił do Carneyów i ostrzegł Quinna: władze nie mogą mieć żadnego powodu, by przypisać winę za tę śmierć Republikanom.
Stopniowo odkrywamy, że pod fasadą tej sielanki rodem z „The Waltons” kryją się inne napięcia. Quinn i Caitlin wydają się sobie bliżsi, niż wypadałoby szwagierstwu, podczas gdy żona Quinna, Mary, spędza większość czasu w łóżku, zmagając się z tajemniczą serią nawracających infekcji. Dramat posiada też swoją własną „strzelbę Czechowa” – po wzruszającej historii ciotki Pat o nieszczęśliwej miłości sprzed lat (kolejny powracający motyw w sztuce), dowiadujemy się, że kobieta ukrywa w domu pistolet.
Spektakl w reżyserii Sama Mendesa trzyma w napięciu, subtelnie je dawkując, ale nie szczędzi też widzom okazji do śmiechu. Całość przesycona jest sztuką opowiadania – początkowo w formie wspomnień starszych bohaterów, później zaś w relacjach młodszego pokolenia o działalności terrorystycznej. Pojawiają się też motywy ludowe, szczególnie za sprawą ciotki Maggie Faraway, która przywołuje irlandzkie legendy o bitwach wróżek i banshee wciąż zamieszkujących te ziemie. Podobnie jak poprzedni hit Butterwortha, „Jeruzalem”, sztuka emanuje hipnotyzującym nastrojem, nadającym jej epickiego wymiaru.
Choć postać Maggie Faraway ma niewiele kwestii, Bríd Brennan tworzy potężną kreację. Partnerują jej Des McAleer jako jowialny wuj Pat oraz Dearbhla Molloy w roli porywczej, oddanej sprawie Republikanów ciotki Pat. Paddy Considine gra Quinna z cichą stanowczością – to dobroduszny ojciec rodziny z ukrytymi pasjami i mroczną przeszłością. Laura Donnelly jest fantastyczna jako smutna i niespokojna Caitlin. Genevieve O'Reilly w roli Mary wnosi na scenę aurę melancholii, będąc ciągłym przypomnieniem, że wewnątrz tej teoretycznie idealnej rodziny coś bezpowrotnie pękło.
Fra Fee, Niall Wright i Tom Glynn-Carney wypadają znakomicie jako najstarsi nastolatkowie, przewodząc świetnej obsadzie młodych aktorów wcielających się w kolejne pokolenie rodziny Carneyów. Widzimy ich niewinność wystawioną na próbę przez sekciarskie podziały. I choć możemy mieć nadzieję na wygaszenie konfliktu w Irlandii Północnej, sztuka przypomina, że przemoc i namiętność zadają rany, które goją się wyjątkowo trudno.
Spektakl grany w Royal Court do 20 maja, a od 20 czerwca do 7 października 2017 roku w Gielgud Theatre.
KUP BILETY NA THE FERRYMAN W GIELGUD THEATRE
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności