Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Lady from the Sea, Print Room w teatrze Coronet ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Mark Ludmon recenzuje dwujęzyczną inscenizację „Oblubienicy morza” Ibsena w The Print Room at the Coronet w Londynie

Pia Tjelta i Adrian Rawlins w The Lady from the Sea (Oblubienica morza), The Print Room at the Coronet, Londyn

Trzy gwiazdki

Zarezerwuj teraz

W klasycznym dziele Henrika Ibsena z 1889 roku, „Oblubienica morza”, główna bohaterka czuje się rozdarta między lądowym życiem z rodziną męża a zewem oceanu i kochanka zaginionego na morzu. W najnowszej londyńskiej produkcji Norwegian Ibsen Company to napięcie między teraźniejszością a przeszłością zostało błyskotliwie oddane poprzez fuzję języka angielskiego i norweskiego, co uwypukla różnice między postaciami i ich nieustanne problemy ze wzajemnym zrozumieniem.

Marina Bye, Adrian Rawlins i Molly Windsor. Fot.: Tristram Kenton

W reżyserii Marit Moum Aune ta uwspółcześniona wersja ukazuje brytyjskiego lekarza Wangela (czyt. „łangel”), który wraz z dwiema córkami, Hilde i Bolette, przenosi się nad fiordy zachodniej Norwegii ze względu na swoją drugą żonę, Ellidę – córkę latarnika, którą wciąż przyciąga dzikość morza. Regularnym gościem jest inny Brytyjczyk, chorowity młody sąsiad Lyngstrand, marzący o ucieczce na południe i zostaniu rzeźbiarzem, podczas gdy jego zdrowie podupada. Angielski dominuje do momentu przybycia Arnholma, starego przyjaciela Ellidy i byłego nauczyciela Bolette – wtedy słyszymy piękno oryginalnych słów Ibsena (tłumaczonych za pomocą wyświetlanych napisów). Gdy Ellida wyznaje swoją obsesję na punkcie dawnego kochanka, uznanego za zmarłego w katastrofie morskiej, jej ojczysty język wyłania się jako rdzeń jej tożsamości, przeszłości i namiętności.

Pia Tjelta i Øystein Røger

To sztuka o ludziach nawiedzanych przez przeszłość – zmarłą pierwszą żonę, utracone dziecko, potępioną bratnią duszę – którzy łudzą się nierealnymi marzeniami o ucieczce. Jest to jednak także dramat o nieporozumieniach i braku komunikacji, który chwilami ociera się o farsę. Ibsen nazwał niegdyś tę sztukę komedią, a Aune wykorzystuje to, tworząc bez wątpienia najzabawniejszą inscenizację Ibsena, jaką widziałem (choć konkurencja w tej dziedzinie nie jest wielka). Język staje się barierą od samego początku, gdy Lyngstrand błędnie wnioskuje, że dziewczęta świętują urodziny Ellidy, a nie rocznicę urodzin zmarłej matki. Arnholm wierzy, że został zaproszony, by uzyskać rękę Bolette, podczas gdy w rzeczywistości Wangel wezwał go, by pocieszył Ellidę, mylnie sądząc, że byli dawnymi kochankami. Dzięki kreacjom Mariny Bye jako Bolette i Molly Windsor jako Hilde, salwy śmiechu nie ustają, co jednak grozi przyćmieniem mroczniejszych, poważniejszych wątków. Edward Ashley, debiutujący na scenie, wyróżnia się jako Lyngstrand – jest jednocześnie komiczny i tragiczny w swoich niezgrabnych, niedojrzałych próbach zdobycia kobiet, marząc o karierze artysty mimo postępującej terminalnej choroby. Kåre Conradi jest znakomity jako jowialny Arnholm, a Adrian Rawlins porusza jako beznadziejnie oddany mąż. Pia Tjelta w roli Ellidy oscyluje między apatią a pasją, ożywając w pełni tylko wtedy, gdy mówi w swoim ojczystym języku.

Edward Ashley i Marina Bye

Jak na historię o namiętnościach i marzeniach, produkcja ta momentami traci na emocjonalnej głębi, jednak brak więzi między bohaterami idealnie wpisuje się w ich świat niedomówień i skrywanych tajemnic. Współgra z tym imponująca scenografia Erlenda Birkelanda, gdzie rozległa plaża z piasku i kamieni kontrastuje z domem Wangelów, przedstawionym jako mała, zamknięta, wyłożona drewnem sauna. Choć mroczniejsze, ekspresjonistyczne elementy sztuki zostały wyciszone, ta nowa produkcja wydobywa ciekawe refleksje na temat ograniczeń języka i tego, jak może on nas od siebie oddalać.

Lub, mówiąc po norwesku: Dette er en tiltalende ny produksjon av Ibsens Fruen fra havet som på en smart måte utforsker vanskeligheter med kommunikasjon og begrensninger av språk gjennom en tospråklig blanding av norsk og engelsk.

Grane do 9 marca 2019 r.

KUP BILETY NA OBLUBIENICĘ MORZA (THE LADY FROM THE SEA)

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS