Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Last Five Years, Southwark Playhouse London ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

rayrackham

Share

Ray Rackham recenzuje musical Jasona Roberta Browna „The Last Five Years”, wystawiany obecnie w Southwark Playhouse.

The Last Five Years Southwark Playhouse

4 marca 2020 r.

5 Gwiazdek

KUP BILETY

Aktor Tom Bosely powiedział niegdyś, że w powrotach musicali najbardziej kocha to, że widownia wychodzi z teatru, podgwizdując znane melodie. Kiedy Molly Lynch, wcielająca się w Cathy, śpiewa: „Naprawdę myślę, że spodoba ci się ten spektakl, jestem niemal pewna, że nie jest do bani” (około trzydziestego drugiego taktu „See I’m Smiling”, trzeciej piosenki z tego doskonale znanego cyklu), trudno tę inscenizację zaklasyfikować jako zwykłe wznowienie. Siedząc na fortepianie w oszczędnej, lecz intuicyjnej scenografii Lee Newby’ego (na początku spektaklu przypominającej gabinet terapeuty), otoczona (przynajmniej z perspektywy miejsca D17) przez Rachel Shakespeare na wiolonczeli i Elaine Ambridge na skrzypcach, przy (co istotne) akompaniamencie Ola Higginsona grającego jej krnąbrnego męża Jamiego – widz może odnieść wrażenie, że uczestniczy w premierze dzieła napisanego nie w ciągu ostatnich pięciu lat, a najwyżej pięciu minut temu. Produkcja Jonathana O’Boyle’a ma w sobie mnóstwo pięknej aktualności. Nie tylko rzuca nowe światło na partyturę, ale reanimuje serce i duszę tego musicalu, rozwiązując przy tym wiele problemów, które trapiły go od premiery sprzed dwóch dekad.

Jamie poznaje Cathy, a my jesteśmy świadkami tego, jak się zakochuje, bierze ślub i ostatecznie odchodzi. Cathy odkrywa, że Jamie ją zostawił (przepięknie przejmujące „Still Hurting”), a w retrospektywnej muzycznej analizie badamy jak i dlaczego do tego doszło, by w końcu dotrzeć do idealnego momentu końca pierwszej randki i początku wszystkiego. „The Last Five Years” igra z czasem i przestrzenią, pokazując obie strony rozstania; jedną od końca do początku, a drugą chronologicznie. Finałowy utwór „Goodbye Until Tomorrow/I Could Never Rescue You” – prawdopodobnie najbardziej poruszający w całym spektaklu – stanowi podsumowanie wspólnej podróży, w którą widzowie wyruszają wraz z parą. Scenografia Newby’ego jest teraz usiana szczątkami tego nieudanego romansu, gdy ostatni dźwięk odprowadza zapłakaną widownię do wyjścia po dziewięćdziesięciu minutach muzycznej uczty.

Brzmi to znacznie bardziej skomplikowanie niż jest w rzeczywistości, ponieważ ta triumfująca inscenizacja sprawia, że karkołomna dramaturgicznie chronologia staje się zachwycająco przejrzysta i zrozumiała. Spektakl jest zwięzły, dynamiczny i spójny. Czuć, że O’Boyle, Lynch i Higginson wraz z kierownikiem muzycznym George'em Dyerem rozłożyli musical na czynniki pierwsze, fraza po frazie, nadając mu nowy sens na miarę 2020 roku. Skype, FaceTime i frappuccino pojawiają się tu naturalnie, bez zbędnego efekciarstwa. Po raz pierwszy (przynajmniej w ciągu dwudziestoletniej znajomości recenzenta z tym tytułem) musical nie wydaje się próbą przelania całej sympatii na tryskającego energią Jamiego i pokazania Cathy jako wiecznie narzekającej, niespełnionej partnerki. To świadectwo imponującego kunsztu teatralnego. Sukces tego odczytania jest tak wielki, że granice między inscenizacją, muzyką a grą aktorską niemal znikają, tworząc bogatą mozaikę aktorstwa i muzykalności, która rzuca wyzwanie standardom opowiadania historii poprzez śpiew. Wspaniała partytura Jasona Roberta Browna nigdy nie brzmiała tak czysto i wyraźnie. Brava, doprawdy!

Warto zaznaczyć, że jako aktorzy-muzycy, Lynch i Higginson niosą opowieść i melodię ponad niemal wirtuozerskim akompaniamentem Dyera na klawiszach. Każde z nich stworzyło postać pełną wad, szczera i niezwykle ludzką, z lekkością oddając pulsujące serce partytury. Ich wspólna gra w jedynym momencie, gdy Cathy i Jamie spotykają się w tym samym czasie i przestrzeni (krótka sekwencja fraz w utworze „The Next Ten Minutes”), przyprawia o dreszcze. Podczas gdy Higginson ma okazję wykazać się w świetnej choreografii Sama Spencera Lane’a, Lynch zgarnia wszelkie brawa za komediowy majstersztyk w „Summer in Ohio”.

Choć przyznaję, że wcześnie jeszcze na koronowanie „The Last Five Years” mianem najlepszego wznowienia roku, a nawet (w tej skrupulatnie szczerej wizji O’Boyle’a) najlepszego nowego musicalu 2020, to spora konkurencja będzie musiała się pojawić, by zrzucić ten spektakl z zasłużonego piedestału. Odpowiadając na słowa Cathy z „See I’m Smiling”, temu recenzentowi show nie tylko się podobało... on się w nim zakochał i uważa, że zdecydowanie nie było do bani!

Zdjęcia: Pamela Raith

Wystawiane do 28 marca 2020 r.

REZERWUJ BILETY NA THE LAST FIVE YEARS

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS