Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Working, Southwark Playhouse ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Od lewej: Huon Mackley, Izuka Hoyle i Nicola Espallardo w Working. Fot. Robert Workman Working Southwark Playhouse 7 czerwca 2017 4 Gwiazdki KUP BILETY Musicale koncepcyjne nie zdarzają się obecnie zbyt często, a przecież był czas, gdy uważano je za najbardziej obiecujący i interesujący podgatunek teatru muzycznego.  Teraz mamy okazję zobaczyć – w świetnej, dopracowanej i pięknie zaprezentowanej inscenizacji – zapomniany dotąd przykład tego gatunku, który dumnie zagościł na dużej scenie tego parnasu musicalu.  W rzeczywistości jest to europejska premiera tego „zaginionego dzieła”.  I z radością donoszę, że jest w doskonałej formie. Jaki to „koncept”?  Obszerny zbiór reportaży amerykańskiego pisarza (i narodowego fenomenu) Studsa Terkela o tym samym tytule, posłużył w latach 70. jako materiał źródłowy do adaptacji scenicznej stworzonej przez nie lada postać – Stephena Schwartza (którego jeszcze rok temu widzieliśmy we foyer tego teatru) we współpracy z Niną Faso.  Z dodatkowym wkładem Gordona Greenberga.  To sekwencja monologów, nieco w stylu Mayhewa, w których zwykli, pracujący ludzie opowiadają o swoim dniu, obowiązkach, życiu i marzeniach.  Śpiewają i tańczą przy utworach Craiga Carnelii, Micki Grant, Mary Rodgers, Susan Birkenhead, samego Schwartza i legendarnego Jamesa Taylora.  Co więcej, kilka lat temu spektakl został gruntownie odświeżony i wzbogacony o współczesne numery autorstwa Lina-Manuela Mirandy.  Wszystkie piosenki są świetnie napisane, choć niektóre wybrzmiewają mocniej od innych. Krysten Cummings w Working. Fot. Robert Workman Obsada, która to wszystko niesie, składa się z sześciu uznanych artystów oraz – w tej konkretnej produkcji – takiej samej liczby debiutantów: świeżo upieczonych absolwentów czołowych szkół teatralnych w kraju, którzy tym profesjonalnym debiutem robią ogromne wrażenie!  Wśród starych wyjadaczy znajdziemy zapierającą dech w piersiach Krysten Cummings – chyba jedyną Amerykankę w obsadzie – która jak nikt inny potrafi wejść w głąb prawdy swoich słów. Robi to nie tylko werbalnie, ale i fizycznie: w każdym skinieniu głowy, ruchu dłoni, ułożeniu bioder czy stóp. To kreacja tak kompletna i hipnotyzująca, jakich mało w teatrze muzycznym.  Jej wykonanie „Just A Housewife” ociera się o czystą poezję: nadaje postaci siłę i głębię emocjonalną godną pieśni Schuberta, sprawiając, że prosta melodia Carnelii nabiera dewastującej wręcz powagi. Od lewej: Izuka Hoyle, Peter Polycarpou, Luke Latchman, Huon Mackley i Patrick Coulter w Working. Fot. Robert Workman Być może nie każda postać otrzymała tak mocno napisany materiał, ale wszyscy dają z siebie to, co najlepsze.  Peter Polycarpou zachwyca głosem, czujnie reagując na każdy impuls swoich bohaterów; operuje oszczędnym słowem, ale wkłada w nie wielkie serce i duszę.  Patrząc na niego i słuchając go, ma się wrażenie, jakby zwykły szary człowiek stawał się częścią pomnika na Mount Rushmore.  Podobne sukcesy święci Siubhan Harrison oraz obdarzony ciepłym głosem Liam Tamne.  I czy wspominałem już, że to jeden z NIEWIELU przykładów prawdziwie różnorodnej obsady (diverse casting) w Londynie?  I nie chodzi tylko o musicale, ale o teatr w ogóle.  Tutaj widzimy świat takim, jakim jest naprawdę! Liam Tamne (w środku) w Working. Fot. Robert Workman Podziękowania za ten stan rzeczy należą się sztabowi producentów (Jack Maple, Ramin Sabi, Christopher Ketner & D.E.M. Productions) oraz genialnemu reżyserowi. Luke Sheppard, wraz ze sprytnym choreografem Fabianem Aloise (wspieranym przez Hollie Taylor) i asystentką Leigh Toney, sprawnie przenosi ten panoptikon nowoczesnego życia miejskiego na scenę.  Jean Chan stworzyła realistyczną, surową scenografię (bardzo w klimacie Southwark Playhouse), a Gabriella Slade triumfuje kostiumami, które noszą znamiona wieloletniego użytkowania: koszule aktorów wyglądają, jakby wyrastały z tych samych murów, co budynki.  To robi wrażenie.  Całość bezpretensjonalnie oświetlił Nic Farman, a projekt dźwięku Toma Marshalla jest klarowny i dobrze zbalansowany. Dean Chisnall w Working. Fot. Robert Workman Niezależnie od tego, czy wolicie doświadczenie, czy młodość – czy wybierzecie uznanych artystów (wśród nich elegancka i mądra Gillian Bevan oraz Dean Chisnall o miodowym głosie i zacięciu komediowym), czy też debiutantów (Patrick Coulter, Nicola Espallardo, Izuka Hoyle, Luke Latchman, Huon Mackley lub Kerri Norville) – wszyscy oni wykonują kawał dobrej roboty. Spektakl trwa około 90 minut bez przerwy, a zespół (pod kierownictwem muzycznym Alexa Parkera i Isaaca McCullougha) brzmi fantastycznie.  Można się zastanawiać, czy „koncept” jest na tyle silny, by prowadzić widza przez półtorej godziny tak pewnie, jak byśmy sobie tego życzyli; może przyjść do głowy myśl, że to bardziej tematyczna „rewia” o pracy niż zwarta sztuka; brytyjska publiczność mogłaby nawet oczekiwać nieco więcej treści między świetnymi numerami muzycznymi.  Ale mniejsza z tym.  Pokochanie tych piosenek jest nieuniknione.  Wiele z nich zapamiętacie z ogromnym sentymentem.  A czy może być lepsza praca niż ta, którą wspomina się z uśmiechem na ustach? Gramy do 8 lipca.

KUP BILETY NA SPEKTAKL WORKING

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS