Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

Wspominkowy czwartek: Joshua St Clair

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

Sarah Day rozmawia z aktorem z West Endu, Joshuą St. Clairem, o zawodzie aktora oraz o byciu częścią oryginalnej londyńskiej obsady musicalu „Frozen”.

Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru? Po raz pierwszy na scenie stanąłem w wieku 7 lat – byłem wiecznie uśmiechniętym chłopcem z przytułku w lokalnej produkcji amatorskiej musicalu „Oliver!”. Od razu pokochałem ten dreszcz emocji, jaki daje występowanie przed publicznością.

Ale znacznie wcześniej, od najmłodszych lat, oglądałem mnóstwo filmowych musicali, w tym właśnie „Olivera” oraz klasyki takie jak „Mary Poppins” czy „Dźwięki muzyki”. Moim ulubionym filmem był jednak „Gałki od łóżka i kije od miotły”. Cały czas odtwarzałem piosenki z niego w moim salonie!

Co ciekawe – i wiele osób to powtarza – szczerze mówiąc, nie sądzę, bym mógł wybrać jakąkolwiek inną drogę. W szkole radziłem sobie całkiem dobrze, ale do niczego innego nie miałem takiej pasji.

Gratulujemy dołączenia do oryginalnej obsady „Frozen” na West Endzie. Opowiedz nam o procesie przesłuchań i o tym, na co najbardziej czekasz. Bardzo dziękuję! Szczerze mówiąc, jestem niesamowicie podekscytowany tym projektem. Pełna lista obsady „Frozen” dostępna tutaj.

Proces castingu był dość długi. Przechodziliśmy przez wiele etapów, które były mieszanką śpiewu, aktorstwa, tańca oraz pracy w parach. Byłem w siódmym niebie, gdy otrzymałem angaż, bo uwielbiam produkcje Disneya!

Prawdę mówiąc, najbardziej nie mogę się doczekać powrotu na scenę! Składa się na to wiele czynników, jak choćby fakt, że to nowy tytuł na West Endzie, o którym już jest głośno. Będziemy pierwszą obsadą, co zawsze wiąże się z ogromnymi emocjami! Do tego dochodzi występ w świeżo odrestaurowanym Theatre Royal Drury Lane, który podobno wygląda niesamowicie. Ale przede wszystkim czekam na to, by znów stanąć na deskach teatru i robić to, co kocham.

Dlaczego teatr jest dla Ciebie ważny? Głównie ze względu na aspekt eskapizmu. Nie zliczę, ile razy siedząc na widowni, całkowicie zatopiłem się w świecie wykreowanym przede mną. Widzisz prawdziwych ludzi przeżywających emocje w czasie rzeczywistym i to jest dla mnie fascynujące. Myślę, że teatr wciąga widza inaczej niż jakakolwiek inna forma sztuki. Jak wygląda Twój proces wchodzenia w rolę? Dla mnie kluczowym elementem przygotowań jest relaksacja. Znalezienie spokoju i swobody w każdej postaci, którą gram. Oczywiście przybiera to różne formy w zależności od charakteru bohatera, ale wychodzę z założenia, że jeśli ja czuję się komfortowo na scenie, to niezależnie od roli, widownia również będzie czuła się komfortowo podczas oglądania.

Jak dbałeś o kreatywność w czasie lockdownu? Cóż, to była mieszanka różnych zajęć. Pojawiło się kilka okazji do prowadzenia warsztatów, co zawsze daje dużo frajdy. Poza tym uwielbiam sobie pośpiewać, gdy jestem sam w mieszkaniu. Sąsiedzi pewnie mnie nienawidzą, ale to poprawia mi humor i pozwala „wykrzyczeć” emocje, a przy okazji utrzymuje głos w formie, gdy nie używam go osiem razy w tygodniu podczas spektakli.

Dodatkowo, przez znaczną część zeszłego roku pracowałem jako asystent w firmie produkcyjnej, dzięki czemu mogłem zobaczyć tę drugą stronę medalu. Było to nie tylko interesujące, ale sprawiło, że lepiej rozumiem mechanizmy rządzące naszą branżą.

Co zainspirowało Cię do założenia vloga „From Shabby to Pabbie: A fitness journey”? W roli Pabbiego w musicalu „Frozen” występuję w kostiumie, który – powiedzmy to wprost – sporo odsłania! Chciałem być w naprawdę dobrej formie, żeby wychodząc na scenę przed kilkutysięczną widownię, czuć się pewnie we własnym ciele. Uznałem, że dokumentowanie tej drogi do poprawy kondycji może być niezłą zabawą. Byłem kompletnym nowicjuszem w blogowaniu, a moje umiejętności montażu pozostawiały wiele do życzenia, ale zdecydowanie pomogło mi to zachować kreatywność pod koniec zeszłego roku.

Obecnie mam przerwę w nagrywaniu ze względu na lockdown. Filmy o tym, jak siedzę na kanapie i jem tosty, raczej nikogo by nie porwały! Planuję wrócić do vlogowania, gdy sytuacja ze spektaklami stanie się bardziej przejrzysta.

Opowiedz nam o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny.

Myślę, że występy w roli Charliego w „Kinky Boots” podczas trasy po Wielkiej Brytanii, gdzie byłem dublerem, zawsze będą należeć do moich ulubionych wspomnień. To ogromna rola, ale daje mnóstwo satysfakcji. Jeśli chodzi o sytuacje zabawne, a zarazem przerażające, to muszę wspomnieć o spektaklu w Birmingham Hippodrome. Grałem Charliego i podczas numeru „Everybody Say Yeah” jeden ze słynnych czerwonych kozaków wypadł mi prosto do kanału orkiestrowego na oczach 2000 osób! Co za siara!

Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie? Maskotki, coś co pomaga przed wyjściem na scenę, niebieskie drażetki...? Jestem okropny, w mojej garderobie zazwyczaj panuje straszny bałagan! Ale najczęściej znajdziesz tam filiżankę kawy, dużą butelkę wody i prawdopodobnie jakąś przekąskę. Mam ogromną słabość do czekolady! Nie jestem przesądny, więc nie mam żadnych talizmanów ani rytuałów przed wejściem na scenę. Gdyby Twoje życie było spektaklem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?

O, to trudne! Może coś w stylu „Kawosz”, bo piję jej zdecydowanie za dużo i zawsze mam wyrobione zdanie na temat tego, czy jest dobra, czy nie.

Chociaż patrząc na obecną sytuację, tytuł mojego show brzmiałby pewnie: „Co tam jeszcze zostało w lodówce?!”.

Jaką radę dałbyś tegorocznym absolwentom szkół aktorskich? Po pierwsze, witajcie w branży! Gratuluję ukończenia studiów w tych szalonych czasach. Po drugie – choć teraz może się tak nie wydawać – wiedzcie, że dołączyliście do najbardziej ekscytującej i satysfakcjonującej branży, w jakiej można pracować. Sytuacja się poprawi, a kiedy to nastąpi, szybko zrozumiecie, dlaczego wszyscy tak bardzo kochamy ten zawód i dlaczego czujemy się takimi szczęściarzami, będąc jego częścią.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS