WIADOMOŚCI
WYWIAD: Dean Chisnall o roli Shreka
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Udostępnij
Dean Chisnall jako Shrek Dean Chisnall gra obecnie tytułową rolę w objazdowej inscenizacji „Shrek The Musical” w Wielkiej Brytanii. Ta postać od dłuższego czasu jest ogromną częścią jego życia. Douglas Mayo odkrył wyzwania związane z tą rolą i przekonał się, że bycie zielonym to wcale nie są rurki z kremem! Jak długo wcielasz się już w postać Shreka?
Zanim zakończę swój udział w spektaklu w lutym, minie pięć lat, od kiedy gram tę rolę. Miałem krótką przerwę między występami na West Endzie a trasą koncertową, ale myślę, że miałem tę zieloną farbę na twarzy już około tysiąca razy! Lepiej o tym nie myśleć! Nie mogę jednak narzekać.
Jakie to było uczucie, gdy po raz pierwszy wszedłeś na scenę jako Shrek?
Przez pierwsze dwanaście miesięcy byłem dublerem na West Endzie (grałem świnkę w zespole i inne postacie) i rzucono mnie na głęboką wodę w ostatniej chwili w Theatre Royal Drury Lane. Włączył się alarm przeciwpożarowy i dwa tysiące widzów musiało opuścić salę. W tym samym czasie Nigel Lindsay stracił głos (w ogóle nie powinien wtedy wychodzić na scenę, bo ledwo mówił), a ja usłyszałem, że wchodzę za niego właśnie podczas alarmu. To było chyba jedno z najbardziej przerażających doświadczeń w moim życiu, ale dałem radę – odrobiłem pracę domową, więc wszystko było w porządku.
Jak wyglądają Twoje codzienne przygotowania do roli?
Większość osób nie zdaje sobie sprawy, ile wysiłku wymaga przeistoczenie się w Shreka przed każdym występem. Przychodzę do teatru około 16:00 i zaczynam dwugodzinną sesję makijażu (zobaczcie poniżej), potem mam rozgrzewkę wokalną, a zakładanie kostiumu zajmuje kolejne pół godziny. Cały proces tworzenia Shreka trwa więc około 2,5 godziny. To jest najbardziej wyczerpujące – utrzymanie koncentracji i energii przez ten czas przed samym startem.
Wiemy, że jesteś ukryty gdzieś w tym pogrubiającym kostiumie. Czy jako aktor musisz nadrabiać ruchem lub stosować przerysowaną ekspresję, by przebić się przez charakteryzację?
Kiedy jestem Shrekiem, poruszam się i prezentuję zupełnie inaczej. To postać bardzo odległa ode mnie, Deana-aktora. Wewnątrz kostiumu jest niesamowicie gorąco. Najwyższą temperaturę osiąga się tuż przed końcem pierwszego aktu, a potem już jakoś „płynie się” przez resztę spektaklu.
Czy masz swój ulubiony moment w przedstawieniu? Tak. To wzruszająca i piękna chwila pod koniec pierwszego aktu, kiedy Shrek śpiewa utwór Who I’d Be. W tej piosence Shrek, po raz pierwszy i prawdopodobnie jedyny aż do sceny ślubu, otwiera swoją duszę. Zdaje sobie sprawę, że chciałby być – może niekoniecznie „normalny” – ale widzi, ile traci w życiu. Otwiera się po raz pierwszy, a gdy kurtyna opada, wszystko pozostaje w zawieszeniu. To przepięknie napisany utwór. Spektakl mówi o tym, by nie ulegać oczekiwaniom i pozostać sobą. Jakie opinie docierają do Ciebie od publiczności? Czy widzowie wyłapują ten przekaz?
Bez dwóch zdań. To zaskakuje osoby, które nie spodziewały się takiego przesłania. Oglądając film, dajesz się porwać zabawie i dużo się śmiejesz, ale uważam, że musical jest bardziej poruszający i niesie głębszą treść. Mówi, że bycie innym jest w porządku. Żyjemy w świecie mającym obsesję na punkcie wizerunku, a Shrek to dla ludzi odświeżająca opowieść. Kiedy przy numerze „Freak Flag” pod koniec drugiego aktu widzowie szaleją, wiemy, że to działa. Po spektaklu ludzie są szczerze poruszeni i mówią, że ich dzieci odebrały lekcję tolerancji i dowiedziały się, że każdy może być sobą.
Dean Chisnall, Bronte Barbe i Idriss Kargbo. Fot. Helen Maybanks
Szczerze mówiąc, powodem, dla którego wciąż gram tę rolę po pięciu latach, jest to, że spektakl daje mnóstwo frajdy. Moim zdaniem czasem nawet bardziej dorosłym niż dzieciom ze względu na humor, który nie jest przy tym w żaden sposób obraźliwy. Dzieci bawią się świetnie, oglądając dziesięciometrowego smoka, a dorosłych porywają inne wątki, ale wszyscy wychodzą z tym samym przesłaniem. To naprawdę miłe, spotykać się z tak pozytywną reakcją.
Pochodzisz z Ormskirk i słyszałem, jak opowiadałeś o swoich początkach. Czy masz jakąś radę dla młodych ludzi, którzy marzą o karierze aktorskiej?
Prawdę mówiąc, na początku nie wiedziałem nic. Po prostu angażowałem się w tyle rzeczy, w ile mogłem, i to jest jedyna rada, jaką mogę dać. Grajcie w szkolnych teatrzykach, dołączcie do lokalnych grup amatorskich – to nie musi być od razu wielka scena. Dopiero z wiekiem dotarło do mnie, że naprawdę chcę spróbować w tym sił. Do Londynu przyjechałem i zacząłem grać dość późno, bo w wieku dwudziestu lat. Nie ma jednak jednej słusznej drogi, nigdy nie jest za późno. Po prostu podążajcie za marzeniami i róbcie to, co kochacie, a dopniecie swego, choć to ciężka praca. Zawsze dodaję to zastrzeżenie na koniec. Ludzie może nie myślą, że to łatwy zawód, ale wydaje im się, że jest łatwiejszy niż w rzeczywistości... a z pewnością tak nie jest.
Grałeś różnorodne postacie, od Gary’ego Barlowa w „Never Forget” po Shreka. Czy masz swoją ulubioną rolę? Trudno je porównywać. „Never Forget” i „Shrek” to zupełnie inne przedstawienia, a ja miałem szczęście grać główne role w obu. Świetnie się bawiłem jako Gary Barlow, to była absolutna frajda. Reakcja widowni była fantastyczna, ale Shrek to inna bajka. Szczerze mówiąc, Shrek nie jest nawet tradycyjnym musicalem, więc wybór faworyta jest niemal niemożliwy. Pierwsza rola zawsze jest wyjątkowa, ale zagranie tytułowej postaci w Drury Lane to coś niezwykłego. Nie umiem wybrać, ale wiem, że miałem farta. Skończyłem szkołę nieco ponad dziesięć lat temu i udało mi się zrobić kilka wspaniałych rzeczy.
Kiedy opuszczałem uczelnię, martwiłem się, że nigdy nie znajdę pracy, a potem nagle grałem gwiazdę popu, a zaraz po niej wielkiego, grubego ogra. Czasem zastanawiam się, jak do tego doszło. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, choć jeszcze nie odkryłem jakiego. To bardzo specyficzne życie.
Trasa Shreka po Wielkiej Brytanii trwa. Dowiedz się więcej tutaj.
https://www.youtube.com/watch?v=SVwSDCQD2qc
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności