Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: A Funny Thing Happened On The Way To The Oncology Clinic, Finborough Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Jennifer Christie

Share

Jennifer Christie recenzuje spektakl „A Funny Thing Happened on the Way to the Gynaecologic Oncology Unit at Memorial Sloan Kettering Cancer Center of New York City”, który jest obecnie wystawiany w Finborough Theatre.

Cariad Lloyd, Kristin Milward, Cara Chase i Rob Crouch. Zdjęcia: James O Jenkins A Funny Thing Happened on the Way to the Gynaecologic Oncology Unit at Memorial Sloan Kettering Cancer Center of New York City

Finborough Theatre

5 października 2018

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Finborough Theatre to cudownie wszechstronna przestrzeń. Unikalny kształt budynku został ponownie zaaranżowany na potrzeby tego przedstawienia, a obecny układ widowni względem sceny jest najlepszy, jaki dotąd widziałam w tym miejscu.

Akcja toczy się na oddziale szpitalnym, gdzie dwie kobiety znajdują się na różnych etapach walki z rakiem jajnika: Geena jest w stanie terminalnym, a Marcie dopiero zaczęła leczenie. Obie bohaterki są obecne na scenie przez cały czas, w większości śpiąc. Ich obecność jest jednak kluczowa dla fabuły i całej konstrukcji sztuki.

Najpierw pojawia się córka Marcie, Karla. W tej roli występuje Cariad Lloyd – poznajemy ją jako niezależną i silną kobietę, która czuwając przy łóżku śpiącej matki, testuje nowy materiał do swojego programu stand-up. Treści są niezwykle zabawne i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych.

Cara Chase i Rob Crouch. Fot.: James O Jenkins

Wtedy po cichu wchodzi Don (w tej roli Rob Crouch), by usiąść przy swojej matce, Geenie. Oboje goście nie zdają sobie sprawy z obecności drugiej świadomej osoby w pokoju, a reakcja Dona na sprośne żarty dobiegające zza parawanu jest daleka od subtelności. Cała ta scena kipi doskonałą farsą.

Sztuka oscyluje w tym cudownie niezręcznym i często bolesnym punkcie, gdzie niewypowiedziana trauma zderza się z często niestosownym humorem. Śmiech do rozpuku przy łożu śmierci czy na pogrzebie może wydawać się społecznie nieakceptowalny, dopóki sami nie znajdziemy się w takiej sytuacji. Śmiech otwiera drzwi do wyrażenia niewyobrażalnego smutku i jest to proces oczyszczający.

Autorka sztuki, Halley Feiffer, udowadnia, że potrafi z wielką maestrią ukazać ten taniec emocji. Opowiadając historię o chorobie i odchodzeniu, dodaje komentarz na temat wychowania dzieci, który równie mocno chwyta za serce. W kolejnym zaskakującym zwrocie akcji dwoje samotnych i emocjonalnie okaleczonych ludzi znajduje u siebie nawzajem pocieszenie i schronienie.

Pod dynamiczną i precyzyjną reżyserią Bethany Pitts, Lloyd i Crouch idealnie oddają rytm i dynamikę zawartą w tekście, zabierając widza w tę emocjonalną podróż niczym na kolejce górskiej. Zwłaszcza Lloyd daje niezwykle wiarygodny popis, sprawiając wrażenie, jakby fizycznie malała pod wpływem jadowitych uwag swojej matki.

Cariad Lloyd, Kristin Milward i Rob Crouch. Fot.: James O Jenkins

Można by pomyśleć, że Cara Chase jako Geena miała ułatwione zadanie, biorąc pod uwagę, że głównie śpi i wypowiada tylko jedną kwestię, jednak skupienie wymagane do tej roli jest fenomenalne. W końcu co by się stało, gdyby naprawdę zasnęła i przegapiła swoją jedyną, a zarazem kluczową kwestię?

Marcie, matka Karli, ma znacznie więcej do powiedzenia. Kristin Milward ma jeden z najlepszych momentów w sztuce, kiedy budzi się i wtrąca zaledwie dwa słowa z nieomylnym wyczuciem czasu. W późniejszych scenach Marcie mówi znacznie więcej, choć z niewyjaśnionych przyczyn musi to robić z zamkniętymi oczami. Efekt zamkniętych oczu gryzie się nieco z siłą i jadem jej słów, upodabniając postać do lalki brzuchomówcy.

A Funny Thing Happened on the Way to the Gynaecologic Oncology Unit at Memorial Sloan Kettering Cancer Center of New York City to jednoaktówka trwająca niewiele dłużej niż wypowiedzenie jej tytułu. To 80 minut odnajdywania cząstki siebie w każdym z tych bohaterów i dostrzegania kruchości ludzkiej kondycji. To także 80 minut szczerego śmiechu. To artystyczne lustro rzeczywistości może i jest krzywe, ale ogląda się je z ogromną przyjemnością.

W repertuarze do 27 października 2018

ZAREZERWUJ BILETY

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS