WIADOMOŚCI
RECENZJA: A View From The Bridge (Widok z mostu), Young Vic Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Widok z mostu (A View From The Bridge) Teatr Young Vic
25 kwietnia 2014
5 gwiazdek WAŻNE - Ta produkcja zostanie przeniesiona do Wyndhams Theatre na początku 2015 roku Bez wątpienia za pięćdziesiąt lat historycy teatru będą wspominać tę surową, wstrząsającą i absolutnie olśniewającą inscenizację sztuki Arthura Millera w reżyserii Ivo van Hoveu2019a z takim samym nabożnym szacunkiem, jakim dziś darzy się u201eOtellau201d z Olivierem czy przełomowy u201eSen nocy letnieju201d Petera Brooka.
Odkrywcza i trzymająca w niemal nieznośnym napięciu u2013 ta produkcja to arcydzieło w każdym calu.
Sztuka Millera bywa odbierana jako przydługa, jest bowiem staroświecką symfonią bólu i obsesji. Trwająca dwie godziny bez przerwy wersja van Hoveu2019a jest znacznie krótsza niż zazwyczaj, ale nic nie traci, za to zyskuje ogromnie dzięki umiejętnym cięciom i rewizji tekstu. Ekspozycję zgrabnie porzucono na rzecz dotarcia do samego, gnilnego jądra tragedii. Wątpię, by ten dramat kiedykolwiek został tak trafnie przeanalizowany i przedstawiony jak tutaj.
Niezwykła scenografia Jana Versweyvelda w realny, wręcz fizyczny sposób pomaga budować emocjonalny rezonans spektaklu.
Widownia otacza scenę z trzech stron, a w centrum znajduje się ogromna konstrukcja przypominająca trumnę. Requiem Fauru00e9go sygnalizuje początek akcji; gdy wybrzmiewają żałobne tony, boki i wieko konstrukcji unoszą się, odsłaniając długą przestrzeń gry, która wygląda niczym ring bokserski o dziwnym kształcie. Dwóch mężczyzn bierze prysznic, zmywając z siebie trud intensywnego dnia pracy. Poczucie znużonej, zrezygnowanej, a zarazem potężnej męskiej energii jest niemal namacalne, podobnie jak idea oczyszczenia.
Ten otwierający obraz jest niesamowicie wymowny i bez jednego słowa mówi nam dokładnie, jakim człowiekiem jest Eddie, główny bohater. Alfieri, narrator i prawnik, zaczyna swój refleksyjny monolog, podczas gdy mężczyźni myją się i przebierają. Zanim mowa dobiega końca, a bohaterowie są już ubrani, brutalna i twarda natura Eddiego staje się krystalicznie jasna.
Widz zostaje natychmiast wrzucony w sam środek toksycznego świata Eddiego. Widzimy jego pozbawione pożądania małżeństwo ze zdezorientowaną Beatrice. Jego obsesję na punkcie doroślejącej siostrzenicy, Catherine. Jego propozycję pomocy dla braci-nielegalnych imigrantów, Marco i Rodolpho, którzy uciekli z Włoch w nadziei na pracę i oszczędności.
Jest taki kluczowy moment na samym początku, gdy Catherine wpada do domu i rzuca się na Eddiego, oplatając go nogami, gdy on bierze ją na ręce u2013 ruch wyćwiczony, płynny, ewidentnie będący wynikiem codziennego nawyku. Gest, który byłby uroczy, gdyby Catherine miała 10 lat, wywołuje ciarki na plecach, bo dziewczyna staje się kobietą. Udręczone, pełne lęku spojrzenie Beatrice kontrastuje z poufałą swobodą jej męża i siostrzenicy. Ta jedna chwila mówi o ich relacjach więcej niż strony dialogu.
Van Hove prowadzi nas przez wieczór, filtrując scenariusz i tworząc ikoniczne obrazy, które wypalają się w pamięci widza niczym piętno, oszczędnie dawkując dialogi, by doprecyzować zawiłości fabuły.
Na scenie nie ma rekwizytów ani dekoracji. Tylko pusta przestrzeń, aktorzy, siła tekstu i u2013 w jednej krótkiej scenie u2013 pojedyncze krzesło. Obsada przez cały czas występuje boso, co dyskretnie podkreśla ich bezbronność, przywołując skojarzenia z ogniskiem domowym lub kościołem, a jednocześnie sprawia, że scena, w której Catherine zakłada wysokie obcasy, staje się uderzająco wymowna.
Nic nie dzieje się tu przypadkiem. Każda decyzja ma swoje znaczenie, wydźwięk i cel.
Kiedy Rodolpho zakochuje się w Catherine, widzimy, jak na naszych oczach zmienia się ona z nastolatki w kobietę. Kiedy Beatrice w końcu nazywa źródło swojego małżeńskiego nieszczęścia, robi to z jadowitą precyzją, która trafia prosto w serce. Kiedy Marco, niemal nadludzkiem wysiłkiem, unosi krzesło za jedną nogę i trzyma je w górze przez wieczność, ten pokaz agresywnej, pierwotnej siły jest porażający. Kiedy Eddie więzi ramiona Rodolpho w niedźwiedzim uścisku i brutalnie go całuje, jest to przerażające i obrzydliwe: moment czystej, brutalnej mocy.
Największe wrażenie robi sekwencja pod koniec sztuki, gdy napięcie w domu sięga zenitu. Krótka scena o błahych sprawach staje się przykrywką dla wrzących emocji. Każda kwestia wypowiadana jest z wahaniem, po czym następuje długa, ciężka cisza u2013 efekt kumulacji jest szokujący i niemal nieznośny. Czujesz się, jakbyś był przywiązany do dynamitu, a lont właśnie dopala się na twoich oczach. To genialna reżyseria.
Spektakl jest porażająco dobry pod każdym względem. Finałowa, skąpana we krwi scena jest jednocześnie poetycka i makabryczna, ukazując radykalnie inny rodzaj oczyszczenia niż ten z początku przedstawienia. Żadna inscenizowana walka nie mogłaby być tak prowokująca, tak ponuro szczegółowa i tak wszechogarniająca jak to, co widzimy w finale.
Gdy wieko u201etrumnyu201d się zamyka, ból zostaje uwięziony w środku. Widownia trwa w milczeniu i szoku u2013 zanurzona w dźwiękowej eksplozji fatalnej obsesji i jej konsekwencji, które niczym symfonia Mahlera wybrzmiały z boską, krystaliczną przejrzystością.
Obsada jest bezbłędna.
Mark Strong jest zdumiewający jako Eddie u2013 uosobienie tłumionego pożądania, skrywanej wściekłości i żywotnego, choć obłąkanego męskiego ego. To bogata i głęboko niepokojąca kreacja, pełna intensywnych i trafnych detali. Nagrodę Oliviera powinni mu przyznać już teraz, bo wątpliwe, by londyńska scena w najbliższym czasie zobaczyła rolę o takiej złożoności, fizyczności i czystej, surowej sile. Po prostu zapiera dech w piersiach.
Nicola Walker jest wyśmienita jako odsunięta na boczny tor Beatrice. Jest twardsza i bardziej bezpośrednia niż zazwyczaj bywa ta postać, co wychodzi jej na dobre. Dystans między jej uśmiechem nadziei a grymasem strachu i rozpaczy jest alarmująco krótki, ale fascynujący do obserwowania u2013 w miarę rozwoju akcji te emocje niemal zlewają się w jedno. Walker po mistrzowsku oddaje ten ból całym swoim ciałem. Porywające.
Luke Norris jest rewelacyjny jako u201eładny chłopiecu201d Rodolpho, który nieświadomie rzuca wyzwanie wyobrażeniom Eddiego o męskości i nieszczęśliwie zakochuje się w obiekcie jego pożądania. Norris gra Rodolpho zdecydowanie męskiego, ale z naturalnością pokazuje też delikatniejszą stronę tego romantycznego Włocha. Jest w świetnej formie fizycznej i wnosi do roli młodzieńczą energię. Przykuwa uwagę.
Nigdy nie widziałem bardziej złożonego, mrocznego, a zarazem pokornego i ojcowskiego Marco niż ten w wykonaniu utalentowanego Emuna Elliota. Jest piorunująco dobry u2013 idealny brat dla Rodolpho, wspierający ojciec rodziny i prawdziwy mężczyzna, który potrafi pokonać Eddiego w walce, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jego fizyczne niemal poczucie morderczego wstrząsu działaniami Eddiego stanowi zapalnik dla tragicznego finału. Niebezpiecznie dobry.
Phoebe Fox jest idealną Catherine u2013 w jej interpretacji łatwo uwierzyć, że dziewczyna naprawdę nie domyślała się intencji Eddiego, dopóki on (i Beatrice) nie wyłożyli kart na stół. Jej miłość do Rodolpho jest szczera i słodka, przywiązanie do Beatrice niezachwiane, a niemoc zrozumienia obsesji Eddiego zagrana subtelnie i precyzyjnie. Jej milczenie jest równie wymowne, co sceny, w których siedzi z boku, będąc nieustanną obecnością w życiu innych postaci. Znakomita.
Michael Gould jako nękany wyrzutami sumienia prawnik Alfieri, przypominający nieco Poncjusza Piłata, jest po prostu cudowny. Przekazuje znużoną niechęć do angażowania się w sprawę i z łagodną klarownością pełni rolę u201esumieniau201d sztuki. Jego wejścia nie wstrzymują tempa akcji, lecz nadają jej szlachetności. Genialny pod każdym względem.
To pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego miłośnika teatru. Bilety w Young Vic są wyprzedane, ale miejmy nadzieję na transfer spektaklu. Codziennie uwalniana jest pula biletów u201eday seatsu201d u2013 zróbcie wszystko, by je zdobyć i zobaczyć to wyjątkowe dzieło sztuki teatralnej.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności