Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: W 80 dni dookoła świata, St James Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Christine Firkin

Share

W 80 dni dookoła świata

St James Theatre

8 grudnia 2015

4 Gwiazdki

Kup Bilety „W 80 dni dookoła świata” to jedna z klasycznych opowieści Juliusza Verne’a, który w XIX wieku pisał epickie historie przygodowe i wizje przyszłości po dziś dzień fascynujące czytelników. Produkcja wystawiana w St James Theatre do 17 stycznia to adaptacja autorstwa Laury Eason, która składa należny hołd błyskotliwości oryginału, jednocześnie podkreślając współczesny wydźwięk tej starej opowieści.

Reżyserka Lucy Bailey dba o to, by tempo spektaklu odzwierciedlało nieustanny pośpiech towarzyszący podróży pana Phileasa Fogga. Akcja zwalnia jedynie wtedy, gdy nadmiar błyskotliwych pomysłów zaczyna przytłaczać płynność narracji. Dotyczy to w szczególności scen morskich, w których pojawiają się skądinąd piękne etiudy, lecz nieco wybijają one widza z rytmu opowieści.

Podobnie jak w przypadku nowatorskiej inscenizacji, w sferze scenografii zdarzają się momenty wspaniałe, które jednak stają się nieco zbyt uciążliwe w odbiorze. Scenografia przed rozpoczęciem show przypomina połączenie ringu bokserskiego, azjatyckiego domu i starego drewnianego pokładu klipra. W podłodze podwyższonej sceny ukryto kilka zapadni wykorzystywanych z wielkim efektem: rekwizyty, oświetlenie, dym, a nawet aktorzy pojawiają się i znikają w najmniej oczekiwanych momentach.

Robert Portal gra niewzruszonego Phileasa Fogga – dokładnie takiego, jakim powinien być – ale pozwala również dojść do głosu emocjonalnej stronie bohatera, wyczuwalnej tam, gdzie to stosowne: od niepokoju w otwierającej scenie, przez ekscytację przygodą w nieznane i rodzące się uczucie do pani Aoudy, aż po cichy, triumfalny finał.

Doskonałym kontrapunktem dla opanowania Fogga jest porywczość jego służącego, Passepartout. Simon Gregor stworzył znakomitą kreację, za co został nagrodzony gorącym przyjęciem publiczności. Shanaya Rafaat dopełnia podróżnicze trio jako pani Aouda. Jest pod każdym względem zachwycająca.

Tony Gardner wciela się w nieszczęsnego inspektora Fixa, stawiając na silnie komediową interpretację. W jego sposobie kreowania postaci jest coś z angielskiej wersji inspektora Clouseau.

W pozostałe postacie – a jest ich mnóstwo – wciela się czworo aktorów i to właśnie tutaj precyzja inscenizacji nieco szwankuje. Każdy z tej czwórki to sprawny wykonawca (na szczególne wyróżnienie zasługuje Tim Steed), jednak oprawa wizualna spektaklu nie wspiera ich w tych fragmentach. Aktorzy występują głównie w kombinezonach, które wyglądają niechlujnie i mało inspirująco, a rekwizyty – choć świetne w zamyśle – sprawiają wrażenie mało dopracowanych. Wszystko to przekłada się na mniejszą wyrazistość postaci trzecioplanowych.

Ta inscenizacja skupia się na bohaterach. Detale dotyczące czasu, miejsca i nastroju pozostawiono wyobraźni widza, wspieranej przez sugestywną reżyserię dźwięku oraz oryginalną muzykę Django Batesa. To podróż, dla której warto podjąć ryzyko.

Spektakl „W 80 dni dookoła świata” można oglądać w St James Theatre do 17 stycznia 2016 r.

Zdjęcia: Simon Annand

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS