Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: As Is, Trafalgar Studios ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

As Is

Trafalgar Studios 2

4 lipca 2015

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Mężczyzna w szpitalnym łóżku jest chory. Bardzo chory. Jest Nowy Jork lat 80., a AIDS to nieuleczalna, śmiertelna choroba. I on ją ma. Ten uroczy, atrakcyjny i pogodny człowiek umiera.

Niespodziewanie odwiedza go brat, typ sportowca. Wysoki, wysportowany, klasyczny chłopak z sąsiedztwa w amerykańskim stylu. Heteroseksualny, odcięty od brata i własnych emocji. Ma na sobie maskę i odzież ochronną. Wyraźnie boi się AIDS, przerażony myślą, że brat mógłby go jakoś zarazić.

Przynosi kartkę, którą jego córka zrobiła dla wujka. Życzy mu w niej szybkiego powrotu do zdrowia. Pacjent reaguje gwałtownie: żadnego powrotu do zdrowia nie będzie. Brat czuje się nieswojo. Wybucha kłótnia. Chory jest wściekły, że brat nie rozumie jego życia, sytuacji i nadchodzącej śmierci. Brat jest zdezorientowany, zraniony, niezdolny do poradzenia sobie z tak silnymi emocjami.

Wtedy coś pęka – i brat nagle widzi pacjenta takim, jakim jest naprawdę. Swojego umierającego brata. Młodszego braciszka, z którym dorastał, a który jest już o krok od pożegnania się z tym światem. Brat obejmuje chorego z desperacją zrodzoną z zażenowania, strachu, niepewności i czystej miłości. Trzymają się w milczeniu; to mocny, przejmujący uścisk.

Niezręcznie przerywa im sanitariusz. Chce ich ostrzec, że wieloletni partner pacjenta wraca właśnie na salę. Chce uniknąć... „sytuacji”. To chory orientuje się pierwszy. Umierający dostrzega komizm sytuacji wcześniej niż którykolwiek ze zdrowych. Następuje moment szczerego śmiechu.

Oto "As Is", sztuka Williama Hoffmana z 1985 roku, powszechnie uznawana za pierwszy dramat na świecie poruszający temat kryzysu AIDS. Jej wznowienie w reżyserii Andrew Keatesa można właśnie oglądać w Trafalgar Studios 2. To spóźniony transfer udanej produkcji Keatesa z Finborough Theatre z 2013 roku, tym razem z nową obsadą. Od tamtego czasu sam Keates dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV i stał się zaangażowanym ambasadorem nowoczesnej edukacji o AIDS. Te doświadczenia nadają jego reżyserii głębi i sprawiają, że obecna inscenizacja tętni życiem, humorem i szczerością silniej niż ta wcześniejsza.

Sztuka Hoffmana była nominowana do nagród Pulitzera i Tony, zdobyła też nagrody Drama Desk i Obie. W swoim czasie było to dzieło przełomowe i niezwykle ważne. Miesiąc później zadebiutowało "Normalne serce", a na "Anioły w Ameryce" trzeba było czekać kolejne osiem lat. W ciągu trzydziestu lat od premiery "As Is", szlaki, które przecierała, zostały już dobrze wydeptane i przemyślane. W pewnym sensie osłabia to siłę rażenia sztuki, ale z drugiej strony czas wyostrzył jej wydźwięk, bo jest ona niezwykle osobista i rozpaczliwie ludzka.

Patrząc z jednej strony, dzieło Hoffmana nie jest tylko sztuką o AIDS; to opowieść o ignorancji, dyskryminacji i strachu. W tym ujęciu wciąż zachowuje ogromną moc i aktualność. Jednak nawet jako „sztuka o AIDS” pozostaje ważnym głosem – współczesne badania sugerują, że poziom dezinformacji i niezrozumienia tematu jest dziś niemal tak samo wysoki jak w latach 80.

Keates doskonale to rozumie i tak prowadzi akcję, by osiągnąć jak największy efekt. Kluczem jest tu obsadzenie Stevena Webba w roli Richa – geja, który porzuca wieloletniego partnera dla młodszego, atrakcyjniejszego kochanka, by ostatecznie zachorować na AIDS i zmierzyć się z brutalnymi konsekwencjami, w których ukojenie przynosi mu właśnie porzucony wcześniej partner.

Webb to znakomity, intuicyjny aktor. Sprawia, że nieco powierzchowny Rich staje się postacią w pełni trójwymiarową. Śmiejemy się z nim, uśmiechamy pod nosem, ale ostatecznie – płaczemy razem z nim. Od samego początku jego Rich jest całkowicie wiarygodny. Choć może nie spotkalibyśmy kogoś takiego na londyńskiej ulicy, idealnie wpisuje się w klimat Nowego Jorku, gdzie styl i powierzchowność są niezwykle istotne.

Relacja między postacią Webba a bratem, granym przez Dino Fetschera, została świetnie nakreślona przez obu aktorów. Brak zrozumienia dla stylu życia brata jest u Fetschera niezwykle przekonujący, dzięki czemu moment, w którym bracia obalają mury i akceptują się nawzajem, jest poruszający i autentyczny.

W programie cytowany jest Hoffman:

„W rezultacie przez długi czas moje główne postacie, Rich i Saul, były cieniste i niedopracowane w porównaniu z postaciami drugoplanowymi”.

W tej produkcji postacie drugoplanowe są zarysowane bardzo wyraziście. Od ostrej pracownicy hospicjum w wykonaniu Jane Lowe, po różnorodne role Natalie Burt, Bevana Celestine’a i Russella Mortona – wszystkie są zagrane z polotem. Nie brakuje momentów komicznych, ale i tych boleśnie szczerych.

Osobliwe jest to, że Saul (David Poynor) i Chet (Giles Cooper) – dwaj najważniejsi mężczyźni w życiu Richa – wypadają tu najmniej przekonująco. Żaden z nich nie wydaje się godnym partnerem dla skomplikowanej postaci Webba. Saul w wykonaniu Poynora dobrze wygląda, ale brakuje mu wewnętrznej prawdy; Chet Coopera jest niewytłumaczalnie nudny, a powinno być wręcz przeciwnie. Autentyczność, która definiuje kreację Webba i ról drugoplanowych, tutaj gdzieś znika – widać zbyt dużo „grania”, a za mało „bycia”.

Mniejsza przestrzeń studyjna została świetnie wykorzystana przez Keatesa, a pomysłowa scenografia Tima McQuilena-Wrighta sprawdza się doskonale: jest odpowiednio osadzona w epoce, duszna i klaustrofobiczna, a jednocześnie uniwersalna – łatwo przywołuje różnorodne lokalizacje. Neill Brinkworth operuje światłem bardzo czule i dyskretnie, tworząc niezwykle sugestywne kontrasty.

Mimo nieco powolnego początku (postać Poynora działa na starcie trochę hamująco), jest to wciągający portret strachu, miłości i tragedii – ta emocjonalna podróż jest zdecydowanie warta poświęconego czasu.

„As Is” w Trafalgar Studios do 1 sierpnia – Zarezerwuj bilety teraz

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS