Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Jak wam się podoba, RSC Barbican Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

helenapayne

Share

Helena Payne ocenia inscenizację „Jak wam się podoba” Williama Szekspira w wykonaniu Royal Shakespeare Company, którą można obecnie oglądać w centrum Barbican.

Sophie Khan Levy i Lucy Phelps. Fot.: Topher McGrillis (c) RSC Jak wam się podoba (As You Like It)

Royal Shakespeare Company

Barbican Theatre Londyn

3 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Zaproszenie na produkcję Royal Shakespeare Company jednej z ulubionych komedii to zawsze czysta radość. Z wielkimi nadziejami zasiadłam więc w przepastnym, przypominającym brzuch wieloryba audytorium Barbicanu. Poprzednie spotkania z tą sztuką doprowadzały mnie do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, jednak brak spójnej wizji zespołu kreatywnego co do intencji tego spektaklu sprawił, że to „Jak wam się podoba” wydaje się rozchwiane i nierówne, z poważnymi problemami w samej narracji.

Lucy Phelps i Amelia Donkor. Fot.: Topher McGrillis (c) RSC

Scenografia przed rozpoczęciem spektaklu była uderzająco prosta: kolisty dywan ze sztucznej trawy i pęknięty dysk w tle, podczas gdy Orlando (w tej roli David Adjao) siedział zrezygnowany na ogromnej huśtawce. Świat dworu jest mroczny i uroczysty, a przewodzi mu budzący grozę Antony Byrne jako książę Fryderyk. Dworzanie pojawiają się w różnym stopniu niedopasowanych garniturach w prążki, a oświetlenie jest surowe – a właściwie prawie go nie ma; dominują ostre reflektory punktowe, a resztę pochłania duszna ciemność. To prowadzi nas do jednej z najodważniejszych decyzji artystycznych spektaklu: po przeniesieniu akcji do Lasu Arden światła nad widownią zostają gwałtownie zapalone, co po mroku dworu jest całkowicie obezwładniające. Poczucie dyskomfortu i skrępowania na sali jest niemal namacalne. Z lektury programu dowiedziałam się, że argumentowano to faktem, iż w czasach Szekspira aktorzy widzieli publiczność. Być może w ich bardziej autentycznej przestrzeni w Stratfordzie ten zabieg się sprawdzał, ale w ogromnym Barbicanie po prostu nie zdaje egzaminu. Rozpoczęcie sztuki w jednej konwencji, a następnie nagłe jej porzucenie niszczy iluzję teatralną i sprawia, że te kilka godzin staje się dla widza męczące. Być może inspiracją była słynna „Czarna komedia” Shaffera, ale to po prostu ani ta sztuka, ani to miejsce na taką koncepcję.

Sophie Stanton. Fot.: Topher McGrillis (C) RSC

Niezależnie od niespójnych decyzji reżyserskich, możemy podziwiać świetne występy ciężko pracującego zespołu. Lucy Phelps jako Rozalinda jest dynamiczna i pełna emocji, a jako Ganimedes – tryska energią. Po zrzuceniu kobiecego stroju czuje się znacznie swobodniej, a jej wymiany zdań z Orlandem w scenie 2. aktu III są oszałamiające i zabawne. David Adjao to charyzmatyczny Orlando, choć chemia między tą dwójką nie jest w pełni przekonująca. Znacznie bardziej porusza siostrzana więź i ciepło między Celią (Sophie Khan Levy) a jej kuzynką Rozalindą. Leo Wan jest objawieniem jako zgorzkniały starszy brat Orlanda, Oliwier; odnajduje on zarówno humor, jak i patos w pięknie wygłoszonym pierwszym monologu oraz w swojej przemianie pod koniec sztuki. Z kolei Emily Johnstone wprowadza fenomenalną komedię fizyczną, oddając odwieczną i uniwersalną walkę z chodzeniem na obcasach po murawie. Na scenie nie brakuje talentów, w tym Sandy’ego Griersona, który tworzy niezapomnianą kreację jako Probierczyk. Jest on jednocześnie wulgarny i błyskotliwy, idealnie oddając lekceważące, szalone usposobienie szekspirowskiego błazna, nie tracąc przy tym mroku ani aury niebezpieczeństwa.

Antony Byrne. Fot.: Topher McGrillis (C) RSC

Najbardziej rozpraszającym i niespójnym elementem produkcji były kostiumy, które przy tak surowej scenografii odgrywały kluczową rolę. Niestety, odniosłam wrażenie, że projektantka Bretta Gerecke wyszorowała dno magazynu kostiumów RSC i wyciągnęła z niego najbardziej niepasujące do siebie i brzydkie ubrania. Połowa obsady wyglądała, jakby wyszła ze sceny sielankowej, inni sprawiali wrażenie urwanych z „The Mighty Boosh”, a jeszcze inni – jakby właśnie opuścili plan filmu o Bugsym Malone lub sztukę Noëla Cowarda. Kostiumy i design nie pomogły tej produkcji, bo wprowadzały chaos, a co gorsza, sami aktorzy wydawali się czuć nieswojo w tych nieporęcznych i okropnych strojach.

Sophie Khan Levy z zespołem. Fot.: Topher McGrillis (C) RSC

Inscenizacja cierpi na próbę bycia wszystkim dla każdego, przez co ostatecznie staje się niczym dla nikogo. „Jak wam się podoba” w chaotycznej reżyserii Kimberly Sykes nie pozwala w pełni wybrzmieć genialnej obsadzie. Spektakl wydaje się raczej poligonem doświadczalnym dla twórców mających mnóstwo pomysłów, których nikt nie zadał sobie trudu, by połączyć w spójną całość. Być może w Stratfordzie, jak sugerują materiały prasowe, ta produkcja wydawała się „żywiołowa”, ale w Londynie, niestety, sprawia wrażenie nieuporządkowanej i po prostu rozczarowuje.

Spektakl grany do 18 stycznia 2020 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS