Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Blurred Lines, The Shed w Teatrze Narodowym (The National) ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Obsada spektaklu Blurred Lines. Fot. Simon Kane Blurred Lines

The Shed Theatre, National Theatre

22 lutego 2014

Bywa, że teatr jest rozrywką. Czasem potrafi zaszokować. Niekiedy bywa pouczający. Zdarza się, że rzuca czar lub budzi lęk. Potrafi być surowy, pełen mocy, edukacyjny czy elegancki. Czasem przytłacza, a czasem inspiruje. Bywają momenty, gdy teatr zmienia świat. Może być niedorzeczny, łagodny, radykalny lub polityczny. Czasem po prostu przypomina nam, dlaczego jest tak fundamentalnie ważnym elementem każdej kultury.

Bardzo rzadko jednak zdarza się, by teatr był tym wszystkim naraz.

Blurred Lines, którego pokazy w The Shed (scenie National Theatre) zakończyły się wczoraj, był właśnie jedną z tych rzadkich okazji. To siedemdziesiąt minut furii, błyskotliwej argumentacji, brawurowych kreacji aktorskich i mrożącego krew w żyłach wglądu w jeden z fundamentów grozy współczesnego życia: sposób, w jaki kobiety są maltretowane, spychane na margines i uprzedmiotawiane tylko dlatego, że są kobietami.

Spektakl stworzony przez Nicka Payne'a (utalentowanego dramaturga) i Carrie Cracknell (która reżyseruje tutaj z żelazną konsekwencją i spektakularną jasnością wizji) powstał na bazie improwizacji ośmiu znakomitych aktorek. Całość, luźno oparta na książce Kat Banyard „The Equality Illusion”, to trafne, mocne i poruszające dzieło, które w sposób bezpardonowy stawia kluczowe pytania o społeczne przyzwolenie na złe traktowanie kobiet.

W serii winiet i krótkich scen zespół utalentowanych artystek po mistrzowsku analizuje problemy: od powierzchownych ocen (m.in. reżyserów castingu), przez wrodzoną mizoginię mediów głównego nurtu, gwałt w małżeństwie i politykę płci w miejscu pracy, aż po „horror” noszenia szpilek i mętne argumenty mężczyzn usprawiedliwiających korzystanie z pornografii i prostytucji. To trudny teren, ale niezwykle ważny. Choć tematy są poważne, nie brakuje tu momentów szczerego humoru, a całość przepełniona jest ciepłem i nadzieją.

Gra aktorska jest niezwykle odważna, wnikliwa i wielowymiarowa. Każda z ośmiu aktorek jest rewelacyjna, a ich zgranie jako zespołu budzi podziw. Marion Bailey, Lorna Brown, Michaela Coel, Bryony Hannah, Sinéad Matthews, Ruth Sheen, Claire Skinner i Susannah Wise: każda z nich lśni – na scenie nie ma nikogo, kto nie sprostałby tym wysokim wymaganiom warsztatowym.

Szczególne wrażenie robi łatwość, z jaką aktorki przeskakują między postaciami. Widz ani przez chwilę nie czuje się zagubiony w gąszczu ról – wszystko jest precyzyjne i wyważone. Jednym z najbardziej uderzających osiągnięć są sceny, w których kobiety wcielają się w mężczyzn – robią to z olśniewającą prostotą. Susannah Wise jako mąż usprawiedliwiający korzystanie z usług pracownic seksualnych, Ruth Sheen jako bezbarwny współpracownik, który nie chce lub nie potrafi powstrzymać jawnej dyskryminacji, czy Marion Bailey jako odrażający, pozbawiony zasad reżyser, beznamiętnie tłumaczący wykorzystywanie swojej gwiazdy – każdy z tych portretów męskiej potworności jest punktem w dziesiątkę.

Wyjątkowo ciekawe są momenty analizujące współudział kobiet w opresji innych kobiet. Bryony Hannah (w swojej życiowej formie) jest przerażająca jako menedżerka strofująca pracownicę za poświęcanie czasu dzieciom. Moment, w którym postać grana przez Michaelę Coel zarzuca jej, że „staje się mężczyzną”, jest elektryzujący i niezwykle celny.

Coel jest również genialna w scenie w supermarkecie, gdzie spotyka matkę chłopaka swojej córki (w tej roli Ruth Sheen). Próbuje uniknąć bolesnej rozmowy o próbie skazania chłopaka za gwałt w związku. Coel jest tu fenomenalna, ale Sheen dotrzymuje jej kroku, z uporem broniąc wersji syna i nie dopuszczając myśli o jego winie. Obie matki walczą o sprawiedliwość dla swoich dzieci – ale tylko jedna z nich zakłada, że córka wyraziła zgodę, „bo przecież robili to już wcześniej”. To niesamowicie mocny dialog, który zostaje w pamięci na długo po powrocie do domu.

Zgodnie z najlepszą tradycją, najlepszą scenę zostawiono na koniec. Bailey, Coel i świetna Sinéad Matthews odgrywają panel dyskusyjny po projekcji filmu stworzonego przez cynicznego reżysera (Bailey) przy współpracy z piękną gwiazdą (Matthews). Hannah, jako osoba z widowni, pyta, dlaczego reżyser uznał za stosowne uprzedmiotowienie postaci Matthews w kluczowej scenie w sypialni, skupiając się obsesyjnie na jej ciele i bieliźnie. Bailey zbywa te pytania, stając się coraz bardziej protekcjonalną i powierzchowną. W trakcie tej wymiany postać Matthews uświadamia sobie, że została oszukana i upokorzona. Gdy Hannah rzuca mikrofon i wychodzi z sali, a za nią podążają inni widzowie, Matthews również opuszcza spotkanie, wstrząśnięta do głębi.

Gdy bohaterka Matthews drżała z emocji, drżał wraz z nią każdy widz. Ta scena nie brała jeńców, zostawiając niezatarte wrażenie bólu wynikającego z mizoginii i tępego samozadowolenia wpływowych mężczyzn. To było, w każdym tego słowa znaczeniu, spektakularne.

Przestrzeń The Shed została idealnie zaadaptowana. Jest jednocześnie intymna i epicka. Scenografka Bunny Christie zaprojektowała lśniąco białe schody, które przywodzą na myśl zarówno klimat nocnych klubów, jak i trudności kobiet w wspinaniu się po drabinie społecznej. Ich obecność w prosty sposób podkreśla wieczną walkę kobiet z chodzeniem na wysokich obcasach. Oświetlenie (Lucy Carter) jest nastrojowe i surowe, często tak ostre jak sama tematyka spektaklu.

Blurred Lines to jedna z najlepszych rzeczy, jakie wystawiono w National Theatre w ciągu ostatnich sześciu lat. To ważne i prowokujące dzieło o ogromnej skali i znaczeniu.

Mówiąc całkiem serio: każdy mężczyzna na świecie powinien to zobaczyć. Każdy nastolatek powinien mieć obowiązek obejrzenia tego przed skończeniem szkoły. Ten spektakl zasługuje na długie życie na afiszu i wystawianie wszędzie tam, gdzie istnieje teatr. To naprawdę aż tak ważne.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS