WIADOMOŚCI
RECENZJA: Lady Day At Emerson's Bar and Grill, Circle In The Square ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Lady Day at the Emerson Bar and Grill
The Circle In The Square Theatre
16 kwietnia 2014
5 gwiazdek
To dzięki nagraniu z broadwayowskiej premiery „Ragtime” po raz pierwszy poznałem ten cudowny, ciepły i urzekający sopran Audry McDonald. Jej Sarah była pełna blasku, niezwykła i promienna.
Kilka lat później, gdy występowała w „110 in the Shade”, miałem okazję zobaczyć ją na żywo. Była oszałamiająca pod każdym względem. Jej postać zupełnie nie przypominała tej z „Ragtime”, a i samo podejście do śpiewu było inne. Była po prostu zjawiskowa – pełna pasji, a zarazem delikatna, zabawna i złożona. Śpiewała w sposób, który nadawał każdemu taktowi partytury świeżości i ekscytacji.
Ostatnio gościła na Broadwayu we wznowieniu „Porgy and Bess” i ponownie była wręcz nieprzyzwoicie dobra – odnalazła zmysłową, nieujarzmioną naturę swojej postaci i uchwyciła każdy niuans na krótkiej drodze między szczęściem a rozpaczą. Jej wysoki sopran bez trudu radził sobie z trudnościami „Summertime”, a ona sama chłonęła każdą nutę, emanując porywającą pasją, którą oglądało się z zapartym tchem.
Mając na koncie pięć statuetek Tony, McDonald udowadnia, że jej wszechstronność jest wyjątkowa. Zdaje się zdolna do zagrania wszystkiego, dysponując głosem o zdumiewającej elastyczności, barwie i sile. Niewiele jest ról w światowym repertuarze, którym by nie podołała.
Obecnie w nowojorskim The Circle in the Square można oglądać produkcję Lonny’ego Price’a „Lady Day at Emerson's Bar & Grill”. To jednoaktowy spektakl przedstawiający ostatni, tragiczny etap życia wielkiej Billie Holiday.
Sztuka autorstwa Laine’a Robertsona przedstawia nocny występ kabaretowy z 1959 roku w znanym klubie w Filadelfii. Jednak zamiast oferować prostą rekonstrukcję zdarzeń, Robertson serwuje nam strumień świadomości – mieszankę monologów, piosenek, gorzkich łez i przeszywającej ciszy. Całość rzuca wstrząsające światło na bolesny upadek jednej z najwybitniejszych wokalistek jazzowych świata.
Od momentu wejścia na widownię – lekko się zataczając i mówiąc do siebie – McDonald całkowicie panuje nad uwagą widza. A kiedy zaczyna śpiewać „I Wonder Where Our Love Has Gone”, wprawia w osłupienie. Nie ma tu ani śladu jej prawdziwego głosu, tego bogatego, pewnego sopranu, który znamy z poprzednich ról.
Zniknął bez śladu.
Zamiast niego słyszymy Billie Holiday. To cudowne odtworzenie specyficznego stylu i brzmienia, którym Holiday zachwycała fanów. McDonald nie tylko śpiewa jak Holiday, ona śpiewa jako Holiday – każda złamana fraza, rwany rytm, drżenie głosu są oddane z nieomylną precyzją. Odtwarza siłę i pasję, które czyniły występy Holiday tak wyjątkowymi, robiąc to bez cienia własnej scenicznej maniery.
Jej interpretacje „Strange Fruit” oraz „T'aint Nobody's Business If I Do” są niewyobrażalnie dobre.
Na tę kreację nie da się przygotować. To zupełnie nowa kategoria aktorstwa. To nie jest odtworzenie roli czy interpretacja – to niemal reinkarnacja. Pełna bólu, zaskoczenia, delikatna, a zarazem brutalna – po prostu hipnotyzująca. Coś fenomenalnego.
McDonald trafia w każdy niuans – od sposobu poruszania się, przez bełkotliwą mowę, złośliwe anegdoty, aż po każdy łyk ginu... Wszystko jest tu autentyczne.
Odważnie wchodzi w interakcje z publicznością, co prowadzi do improwizowanych momentów, ale ani na chwilę nie wychodzi z roli. Holiday jest w niej obecna bezustannie.
Niektóre sceny są wręcz bolesne: gdy wraca do baru po ucieczce przed publicznością, ściskając małego pieska, z podwiniętą rękawiczką odsłaniającą ślady po heroinie, widzowie zamierają. To niezwykle mocna scena, ukazująca jej prywatny dramat.
Bywa też zabawna – przytaczane historie ukazują barwne życie kobiety, która nie znosiła głupoty i potrafiła się postawić.
To gęsty, przerażająco silny kawałek teatru.
Scenografia Jamesa Noone’a jest bezbłędna. Ściana zdobiona pamiątkami z epoki – instrumentami, zdjęciami gwiazd, sukniami – tworzy sugestywne tło dla wspomnień Holiday.
A w samym centrum Audra McDonald, będąca u szczytu swoich ogromnych możliwości, lśni czystym geniuszem.
Pozycja absolutnie obowiązkowa.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności