WIADOMOŚCI
RECENZJA: Mephisto - A Rhapsody, Gate Theatre w Londynie ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Share
Recenzja: Mark Ludmon o sztuce „Mephisto” Samuela Galleta w londyńskim Gate Theatre z Leo Billem w roli głównej
Leo Bill jako Aymeric w spektaklu „Mephisto”. Fot.: Cameron Slater Mephisto
Gate Theatre, Londyn
Cztery gwiazdki
KUP BILETY
Dlaczego w 2019 roku wystawia się adaptację powieści z 1936 roku o narodzinach faszyzmu w hitlerowskich Niemczech? Jaki jest sens teatru politycznego, zwłaszcza gdy widownię stanowią zazwyczaj liberałowie, których nie trzeba przekonywać do swoich racji? To tylko niektóre z pytań stawianych w „Mephisto” – prowokującej nowej sztuce opartej na klasycznej powieści Klausa Manna. To historia aktora Hendrika Höfgena, który odrzuca dylematy moralne w pogoni za władzą i sławą w cieniu nazizmu. Napisany przed wybuchem II wojny światowej i odkryciem ogromu Holokaustu, „Mephisto” to mrożąca krew w żyłach, satyryczna opowieść, doskonale znana w kontynentalnej Europie, choć nieco mniej w Wielkiej Brytanii. Dzięki uwspółcześnieniu tekstu przez francuskiego dramaturga Samuela Galleta oraz pracy tłumacza Chrisa Campbella i reżyserki Kirsty Housley, historia zyskała niezwykle aktualny, uderzający charakter.
Rhys Rusbatch. Fot.: Cameron Slater Podczas gdy za oknami Gate Theatre wrze od dyskusji o Brexicie i akcjach Extinction Rebellion, „Mephisto” bada realny wpływ teatru politycznego na rzeczywistość. Podobnie jak amoralny Höfgen u Manna, młody aktor Aymeric Dupré chętnie peroruje o wystawianiu rewolucyjnego agitpropu, jednak ostatecznie zawsze wybiera bezpiecznego, schlebiającego gustom publiczności Czechowa czy Szekspira, marząc o sławie i uznaniu. Zaczynając karierę w teatrze regionalnym w mieście Balbek, ignoruje rosnące wpływy faszystów, które niepokoją jego przyjaciół, skupiając się wyłącznie na sukcesie w stolicy. Jego odmowa zaangażowania kontrastuje z postawą rówieśników biorących udział w protestach i kampaniach – choć i tu pojawia się pytanie: czy nie są oni jedynie „hipsterskimi turystami”, którzy dotykają problemów imigrantów i biedoty bez prawdziwego zrozumienia ich losu? Aymeric tłumaczy swoją bierność słowami: „Jestem tylko aktorem”. Czy jednak, ryzykując utratę duszy w pakcie z faszystami, ma rację twierdząc, że aktorzy i teatr są bezsilni wobec populistycznej demagogii?
Subika Anwar Khan. Fot.: Cameron Slater
Podobnie jak oryginalna powieść, spektakl kipi od idei dotyczących populizmu, teatru i roli artysty. Podejmuje również kwestie rasowe, wykraczając poza Mannowską analizę antysemityzmu w stronę systemowego rasizmu. Nawiązując do kontrowersyjnego sposobu przedstawienia czarnoskórej kochanki Höfgena w pierwowzorze, sztuka kwestionuje sposób portretowania czarnoskórych postaci w filmie i teatrze – zwłaszcza w dziełach tworzonych, pisanych i reżyserowanych przez białych twórców dla w przeważającej mierze białej publiczności.
Anna Maria Nabirye. Fot.: Cameron Slater
Cały proces tworzenia teatru zostaje tu poddany surowej ocenie, co podkreśla metateatralna forma spektaklu. Scenografia Basi Bińkowskiej przypomina zaplecze sceny, z wieszakami na kostiumy i biurkiem inspicjenta. Wyróżniający się w silnej obsadzie Leo Bill jest znakomity jako Aymeric – intensywny, charyzmatyczny i niejednoznaczny w swoich liberalnych deklaracjach. Niczym muzyczna rapsodia, przedstawienie przeradza się w przejmującą medytację nad grozą faszyzmu i postawą tych, którzy z nim kolaborują. To seans łączący nadzieję na zmianę z rozpaczą nad cyklicznością historii, w której skrajnie prawicowy populizm zawsze czai się gdzieś w kulisach.
Spektakl grany do 26 października 2019 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności