Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Pigmalion, West Yorkshire Playhouse ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Jonathan Hall

Share

Natalie Gavin w Pigmalionie. Fot. Manuel Harlan Pygmalion

West Yorkshire Playhouse

8 lutego 2017

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Przenoszenie klasycznej sztuki w realia współczesne nieuchronnie stawia pytanie o to, czy dane dzieło potrafi wykroczyć poza swoją epokę i dowieść aktualności w innych czasach. W przypadku „Pigmaliona” George'a Bernarda Shawa te wątpliwości są szczególnie zasadne: czy historia kwiaciarki awansującej społecznie dzięki zmianie sposobu mówienia jest przekonująca w dobie ikon popkultury pokroju Jade Goody i licznych reality show, które z dialektu czynią wręcz atut? W przypadku rozrywkowej i dającej do myślenia produkcji grupy Headlong w West Yorkshire Playhouse, odpowiedź brzmi: tak, choć z pewnymi zastrzeżeniami.

Zastrzeżenia te wynikają z faktu, że pod warstwą wizualnych innowacji reżysera Sama Pritcharda kryje się fundamentalny problem: w Wielkiej Brytanii początku 2017 roku to, jak mówimy – a nawet skąd pochodzimy – nie stanowi już takiej bariery dla awansu społecznego jak dawniej. Osłabia to wydźwięk obietnicy Henry'ego Higginsa, wybuchowego lingwisty, który deklaruje odmianę losu Elizy Doolittle poprzez korektę jej wymowy. Podobnie transformacja jej wyglądu wydała się mniej spektakularna przez zmiany w modzie – zamiana kurtki bomberki i dresów na bluzkę i legginsy jest wizualnie mniej uderzająca niż przejście z łachmanów w edwardiański rynsztunek.

Natalie Gavin i Alex Beckett w Pigmalionie. Fot. Manuel Harlan.

Dla wielbicieli oryginału, charakterystyczne dla Headlong eksperymenty z dźwiękiem i obrazem stanowią nie lada wyzwanie. Rozbudowane sekwencje odtwarzanych w kółko słów i samogłosek oraz cała pierwsza scena, w której aktorzy mają podłożone głosy innych osób, w błyskotliwy sposób zmuszają do refleksji nad naturą mowy i tym, jak nas ona definiuje. Jednak dla takiego tradycjonalisty jak ja, czasem „mniej znaczy więcej” – scena, w której pani Pearce, będąca głosem rozsądku Higginsa (tu awansowana z gospodyni na asystentkę laboratoryjną), tańczy w rytm hip-hopu, wydała mi się pójściem o krok za daleko.

Mimo to, fundamentem wieczoru pozostaje inteligentna, oparta na postaciach sztuka, która stawia widzowi celne pytania. W tej inscenizacji wspiera ją znakomita obsada. Na szczególną uwagę zasługuje Liza Sadovy jako matka Higginsa, która po mistrzowsku zamknęła całe życie pełne miłości, cynizmu i znużenia wybrykami syna w serii westchnień i wzruszeń ramion. Ian Burfield jako ojciec Elizy wygłosił jedną ze swoich flagowych „shawowskich” tyrad bezpośrednio do publiczności, przybierając formę występu stand-upowego z mikrofonem i punktowym reflektorem.

Obsada Pigmaliona. Fot. Manuel Harlan

Ostatecznie jednak każda inscenizacja „Pigmaliona” stoi lub upada wraz z odtwórcami ról Elizy i Higginsa: tutaj duet Natalie Gavin i Alex Beckett był wyśmienity. Naturalny akcent Gavin z Bradford nie raził ani przez chwilę – brzmiał o niebo lepiej niż sztuczne, „mockney-owskie” akcenty wielu poprzednich Eliz, które widziałem. Filmowe przebitki doskonale służyły aktorce, pozwalając widzom dojrzeć emocje malujące się na jej twarzy i wciągając ich w bolesną drogę wewnętrzną jej bohaterki. Gavin stanowiła świetną przeciwwagę dla Becketta, który nadał głębię i wiarygodność postaci, którą łatwo sprowadzić do roli ryczącego samochwały. Obawiałem się, gdy w pewnym momencie Gavin zaśpiewała fragment z „My Fair Lady”, że twórcy pójdą w stronę kiczowatego, sentymentalnego zakończenia (którego Shaw szczerze nienawidził), ale niepotrzebnie. W sztuce o potędze słowa, ładunek emocjonalny ich relacji wybrzmiał najmocniej w chwytającej za serce finalnej scenie – poprzez spojrzenia i gesty, gdy ironicznie to właśnie mowa ich zawiodła. Beckett w szczególny sposób grał wbrew i poprzez wybuchowy tekst Shawa, pozwalając nam dostrzec wrażliwego człowieka pod maską tyrana.

Grane do 25 lutego 2017

ZAREZERWUJ BILETY NA PIGMALIONA W WEST YORKSHIRE PLAYHOUSE

Gavi Sing Chera i Natalie Gavin w Pigmalionie. Fot. Manuel Harlan

Liza Sadovy w Pigmalionie. Fot. Manuel Harlan

Natalie Gavin i Alex Beckett w Pigmalionie. Fot. Manuel Harlan

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS