WIADOMOŚCI
RECENZJA: Rags, Park Theatre w Londynie ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Danny Coleman-Cooke recenzuje musical Rags, wystawiany w londyńskim Park Theatre po wcześniejszych pokazach w Hope Mill Theatre w Manchesterze.
Martha Kirby, Dave Willetts, Jude Muir i Carolyn Maitland. Fot. Pamela Raith Rags
Park Theatre
14 stycznia 2020
4 Gwiazdki
Musical Rags miał więcej żyć niż przysłowiowy kot; był przerabiany tyle razy, że niemal nie przypomina spektaklu, który w 1986 roku zniknął z afisza na Broadwayu zaledwie po czterech przedstawieniach.
Ta najnowsza wersja trafiła do Londynu prosto z Hope Mill Theatre w Manchesterze – sceny, która błyskawicznie buduje sobie renomę dzięki kreatywnym i świeżym wznowieniom mniej znanych musicali.
Martha Kirby (Bella), Carolyn Maitland (Rebecca) w spektaklu Rags. Fot. Pamela Raith
To historia Rebeki, żydowskiej imigrantki z Rosji, która przybywa do Nowego Jorku wraz z małym synem – bez grosza przy duszy i dachu nad głową. Przyjęta pod dach przez inną żydowską rodzinę, szybko zaczyna odnosić sukcesy dzięki talentowi do szycia szykownych sukien dla zamożnych klientek z lepszych dzielnic. Zostaje jednak zmuszona do trudnych wyborów dotyczących własnej tożsamości: musi zdecydować, czy pogoń za dobrobytem jest ważniejsza niż lojalność wobec ludzi, którzy dali jej schronienie.
Nie jest to może temat odkrywczy – opowieści o „amerykańskim śnie” i imigranckim tyglu kulturowym od pokoleń stanowią filar tamtejszego kina, teatru i muzyki. Jednak spektakl ten uderza w niezwykle aktualne tony w czasach, gdy Ameryka coraz szczelniej zamyka drzwi przed nowymi przybyszami, a z Gabinetu Owalnego regularnie płyną hasła w stylu „wracajcie, skąd przyszliście”.
Obsada Rags. Fot. Pamela Raith
Partytura, podobnie jak sami bohaterowie, to prawdziwa mieszanka kultur, w której słychać wpływy zarówno z Europy Wschodniej, jak i jazzu. Muzyka jest pełna energii, a motyw przewodni „Greenhorns” siedział mi w głowie jeszcze przez kilka dni po wyjściu z teatru.
Scenariusz wprawdzie momentami ociera się o przesadną rzewność i sentymentalizm, ale na szczęście aktorstwo jest na tyle przekonujące, że skutecznie tuszuje te niedociągnięcia.
Na szczególną uwagę zasługują weteran West Endu Dave Willets jako patriarcha rodu Avram oraz Jeremy Rose w roli jego brata Jacka. Obaj z niesłychaną lekkością serwowali każdą ciętą ripostę i żart, idealnie trafiając w punkt.
Obsada Rags. Fot. Pamela Raith
Carolyn Maitland była olśniewająca jako główna bohaterka Rebecca, natomiast młodzi zakochani – Ben (Oisin Nolan-Power) i Bella (Martha Kirby) – wykazali się świetną chemią i oboje dysponują fantastycznymi głosami.
Znakomitym pomysłem było zaangażowanie utalentowanego zespołu klezmerskiego, który naturalnie wtapia się w zespół aktorski. Uwagę zwraca też pomysłowa scenografia Gregora Donnelly’ego, wykorzystująca walizki jako tło i meble – to ciągłe przypomnienie o tymczasowym i niepewnym losie pierwszych imigrantów.
Rags to dzieło wiecznie żywe, wciąż ewoluujące i w obecnej formie być może nieidealne. Jest to jednak produkcja niezwykle trafna i genialnie zagrana – musical, który zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. W Park Theatre do 8 lutego 2020 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności