Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Rent, Greenwich Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

(Od lewej) Benjamin Stratton jako Mark i Edward Handoll jako Roger. Fot. Claire Bilyard. Rent

Greenwich Theatre

4 gwiazdki

8 września 2012

Nagrodzony Pulitzerem musical rockowy Jonathana Larsona Rent zadebiutował na Broadwayu w 1996 roku i był wystawiany ponad 5000 razy, zdobywając statuetkę Tony dla najlepszego musicalu. Oryginalna londyńska inscenizacja zdobyła trzy nagrody Oliviera. Reżyser Paul Taylor-Mills stworzył nową londyńską produkcję, która może śmiało konkurować z tamtym rozgłosem. I udało mu się. Oparty na Cyganerii Pucciniego musical Larsona skupia się na grupie ubogich młodych artystów żyjących w cieniu HIV/AIDS. Tematyka spektaklu jest uniwersalna: miłość, strata, tęsknota. Dzieło to bywa jednak momentami nieforemne, sprawiając wrażenie ociężałego i niespójnego. Niemniej jednak pozostaje potężnym i poruszającym widowiskiem.

Produkcja Taylora-Millsa wygładza te niedociągnięcia materiału tak zręcznie, że zapominamy o ich istnieniu. Reżyser nie wyważa otwartych drzwi, lecz wraca do broadwayowskich korzeni spektaklu. Surowa, poszarpana scenografia Davida Shieldsa idealnie współgra z uwodzicielską reżyserią świateł Stuarta Pardoe. Kostiumy Andrew Becketta nawiązują do oryginału, ale zawierają kilka świetnych akcentów – szczególnie w przypadku Angela, którego ekstrawagancja jest tu utemperowana przez ubóstwo.

Obsada okazała się strzałem w dziesiątkę. Stephanie Fearon jako Mimi zachwyciła głębią głosu, a w utworze Out Tonight ukazała złożoność swojej postaci, portretując pożądanie i ból ramię w ramię. Zoe Birkett dała oszałamiający popis jako Maureen; jej pierwsze wejście w Over The Moon to absolutny majstersztyk – idealnie egocentryczny i niezwykle zabawny. Jej niesamowity głos znalazł godną partnerkę w Jamie Birkett, grającej pewną siebie Joanne. W duecie Take Me Or Leave Me obie aktorki wykrzesały z siebie ogniste napięcie seksualne. Wśród panów Gary Wood jako Angel stworzył niezwykle wzruszającą kreację, podczas gdy Benjamin Stratton w roli Marka – chłopięcego i nieco niezdarnego – nadał tej postaci unikalny rys. Największą siłą spektaklu był jednak dynamiczny zespół. Maeve Byrne olśniła w Seasons of Love. Odważnie odchodząc od oryginału, Byrne rozpoczęła ten numer solowo, a zespół powoli do niej dołączał, dzięki czemu piosenka nabrała radosnego, a nie żałobnego charakteru. Na wyróżnienie zasłużyli również Inez Mackenzie, Jamie Jukes, Michael Cortez i Richie Gooding. Kierownicy muzyczni Huw Evans i Tom Turner, nie bojąc się eksperymentować z materiałem, nadali znanym piosenkom ostre, nowoczesne brzmienie. Precyzyjna reżyseria Taylora-Millsa nadaje płynność takim numerom jak La Vie Boheme, gdzie szczególnie odznacza się rytmiczna choreografia Richarda Jonesa. W tej inscenizacji zespół kreatywny i obsada wyklarowali przesłanie Jonathana Larsona. Powracając do broadwayowskich korzeni, odtwarzając atmosferę cyganerii Alphabet City lat 90. i skupiając się na dynamice narracji, sprawili, że Rent znów staje się aktualny. To godny podziwu powrót współczesnego klasyka.

RECENZJA: Edward Theakston

Spektakl grany do 16 września Więcej informacji

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS