Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Drifters Girl, Garrick Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Douglas Mayo recenzuje najnowszy westendowski musical biograficzny The Drifters Girl. Historia legendarnej grupy R&B i Soul oraz ich niezwykłej menedżerki, Faye Treadwell, gości obecnie na deskach Garrick Theatre.

Adam J Bernard, Tarinn Calender, Matt Henry, Tosh Wanogho-Maud w spektaklu The Drifters Girl. Fot. Johan Persson The Drifters Girl

Garrick Theatre

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów po ponownym otwarciu teatrów był ten nowy musical, przedstawiający losy grupy The Drifters oraz determinację Faye Treadwell. Faye, znana jako „The Drifters Girl”, przejęła stery nad zespołem, którym zarządzała wraz z mężem aż do jego śmierci. W czasach, gdy kobiety rzadko pełniły funkcje menedżerskie w świecie wielkiej muzyki, Faye złamała zasady, zmieniła reguły gry i stawiła czoła wszystkim, którzy zagrażali jej podopiecznym.

Beverley Knight wciela się w Faye Treadwell z taką siłą i pasją, że momentami odnosi się wrażenie, jakby przemawiał przez nią duch samej Faye. Pod kątem muzycznym serwuje nam kilka potężnych momentów, choć rzadko są one czymś więcej niż fragmentami. Kiedy jednak Beverley daje z siebie wszystko, jej gwiazdorski blask dominuje na scenie – aż chciałoby się, by takich chwil było więcej.

Beverley Knight. Fot. Johan Persson

Wiązałoby się to jednak z ograniczeniem miejsca dla pozostałych czterech supergwiazd, które wraz z Beverley tworzą ten zachwycający wieczór z klasyką. Kiedy słuchasz hitów The Drifters w wykonaniu Adama J. Bernarda, Tarinna Calendera, Matta Henry'ego i Tosha Wanogho-Mauda, wiesz, że obcujesz z czymś wyjątkowym. Wspólnie wcielają się we wszystkich wokalistów formacji (a było ich wielu) oraz niezliczone postacie epizodyczne, w tym samego Bruce’a Forsythe’a!

Ta czwórka dżentelmenów wraz z Beverley Knight jest współtwórcami sukcesu The Drifters Girl jako wydarzenia teatralnego, współpracując przy scenariuszu Eda Curtisa, opartym na pomyśle córki Faye, Tiny Treadwell. Od strony muzycznej wieczór pod batutą Chrisa Egana (orkiestracje i kierownictwo muzyczne) jest zjawiskowy. Kolejne hity brzmią perfekcyjnie – od „Fools Fall In Love”, przez „Kissin' In The Back Row Of The Movies”, „Saturday Night at the Movies”, „Save The Last Dance For Me”, „Stand By Me”, aż po „Under The Boardwalk”. Przy talencie tej piątki wykonawców łatwo dać się ponieść samej muzyce.

Adam J Bernard, Tarinn Calender, Matt Henry, Tosh Wanogho-Maud. Fot. Johan Persson

Jednak formuła, w której czterech aktorów gra wszystkich członków grupy – znanej z nieustannych zmian składu – oraz skomplikowana narracja, stanowią słaby punkt widowiska. W rzeczywistości Treadwell i jej mąż byli właścicielami nazwy The Drifters, więc wykonawcy się zmieniali, ale marka trwała. W spektaklu Faye porównuje to do drużyny baseballowej: gracze odchodzą, nazwa zostaje.  Moim zdaniem jeden z najlepszych musicali biograficznych, Jersey Boys, miał genialne założenie fabularne, pozwalając czterem osobom opowiedzieć historię o tym, jak podbili świat. Tutaj poszczególne postacie znikają tak szybko, że łatwo się pogubić. Jako osoba nieznająca szczegółów tej historii, wyszedłem z mglistym zarysem fabuły, choć zachwycony samą muzyką. Zdziwiło mnie też, że po mocnym otwarciu medleyem hitów, finał zdaje się gasnąć, zamiast zakończyć się oszałamiającym bisem ukochanych piosenek, na który czeka widownia.

Historia The Drifters rozgrywa się na pomysłowej scenografii Anthony'ego Warda, świetnie oświetlonej przez Bena Cracknella, z projekcjami wideo Andrzeja Gouldinga i nagłośnieniem Toma Marshalla. Reżyseria Jonathana Churcha jest jednak ograniczona przez niedociągnięcia scenariusza, które nie pozwalają spektaklowi w pełni wybrzmieć emocjonalnie. Na szczęście, pod względem muzycznym The Drifters Girl jest wart każdej wydanej na bilet złotówki.

Informacje o Garrick Theatre

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS