Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Greatest Play In The History Of The World, Trafalgar Studios 2 ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

rayrackham

Share

Ray Rackham recenzuje Julie Hesmondhalgh w spektaklu The Greatest Play In The History Of The World, wystawianym obecnie w Trafalgar Studios 2 w Londynie.

Julie Hesmondhalgh. Fotografia: Savannah Photographic The Greatest Play In The History Of The World

Trafalgar Studios 2

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Wieczory premierowe to specyficzne wydarzenie; mieszanka życzliwych przyjaciół i rodziny oraz krytyków z założonymi rękami i śmiertelnie poważną miną sugerującą, że nie uśmiechnęli się od przełomu tysiącleci. To czas, kiedy dramaturdzy, reżyserzy i producenci siedzą w napięciu, obserwując, jak publiczność reaguje na to, co dzieje się na scenie, desperacko próbując wyliczyć potencjalne gwiazdki w recenzjach na podstawie każdego śmiechu czy westchnienia. Jakże odświeżające jest zatem, gdy po wejściu do Trafalgar 2 wita nas Julie Hesmondhalgh – z ogromnym kubkiem herbaty w dłoni, przerywając „czwartą ścianę”, z szerokim uśmiechem i swojskim „cześć kochanie”, które natychmiast zjednuje sobie widza.

Julie Hesmondhalgh. Fotografia: Savannah Photographic

Choć brakuje tylko stwierdzenia „dobra, muszę teraz zagrać spektakl”, Hesmondhalgh zostaje przywołana do działania przez imponujący sound design Marka Melville’a. Ten z kolei przenosi nas w świat faktów przypominający program informacyjny o misji Voyager – amerykańskim programie badawczym zewnętrznego Układu Słonecznego, który dotarł dalej niż jakikolwiek inny obiekt stworzony ludzką ręką. Gdy wkracza subtelne oświetlenie Jacka Knowlesa, Hesmondhalgh – prezentująca się wspaniale w luźnych spodniach i musztardowym kardiganie – zaczyna swoją opowieść. Snuje prostą i piękną historię w stylu Alana Bennetta, która stanowi o sukcesie tej sztuki. Jednak w przeciwieństwie do Bennetta, Ian Kershaw nie skupia się na celebrowaniu dziwactw; pisze o postaciach, które można spotkać na przystanku autobusowym lub w kolejce w centrum handlowym Arndale – o naturalnych narratorach mających dar dostrzegania drobnostek.

Za pomocą strategicznie rozmieszczonych butów reprezentujących różnych bohaterów – z których część została pożyczona od widzów z pierwszego rzędu – Hesmondhalgh świadomie zaprasza nas do świata Toma, trzydziestojednoletniego mężczyzny, który budzi się w środku nocy i odkrywa, że czas stanął w miejscu. Wygląda na to, że tylko jego sąsiadka z naprzeciwka, Sara (dwudziestosześciolatka w za dużej koszulce z Bowiem), również nie śpi, a może jeszcze starsi sąsiedzi z obok. Badamy, co dzieje się w tym momencie zawieszenia, gdy wszystkie możliwości wszechświata biorą górę.

Potrzeba ogromnego ducha i nieprzeciętnych umiejętności, aby solowy wykonawca z taką lekkością opowiedział historię z wieloma postaciami, a

Julie Hesmondhalgh. Fotografia: Savannah Photographic

umiejętność ożywiania przez Hesmondhalgh rzeczy z pozoru martwych (czyli butów służących do kreowania postaci) jest dowodem na idealne połączenie jej aktorskiego kunsztu z domową atmosferą świata stworzonego przez Kershawa. Warto zaznaczyć, że przypisywanie zasług wyłącznie aktorce byłoby pójściem na łatwiznę (choć Hesmondhalgh w pełni zasługuje na pochwały), ponieważ tekst Kershawa i reżyseria Raza Shawa tworzą tu prawdziwą teatralną alchemię. Jest w spektaklu wymowny moment, gdy górnolotne pojęcia takie jak „apatia” czy „ennui” zostają zastąpione prostym „meh”, co przypomniało mi, że ta sztuka nie sili się na bycie mądrą na siłę; jej błyskotliwość wynika z harmonijnej współpracy wszystkich jej elementów.

Odważnie kapryśna i błogo romantyczna, operująca metaforami z ekscytacją zakochanego sąsiada wrzucającego o północy walentynkę do skrzynki ukochanej osoby – sztuka pozwala nam dostrzec więzi między komunikatami o programie Voyager, zmierzającym w stronę nicości, a Tomem (zbyt przerażonym, by wyjść z własnego domu i odnaleźć namiastkę życia). Spektakl „The Greatest Play in the History of the World” może i nie jest najwybitniejszą sztuką w historii Trafalgar 2 (o czym zresztą Kershaw wspomina z przymrużeniem oka w stronę krytyków), ale dzięki ogromnej dawce serca, czarującemu głosowi i darowi tkania zachwycającej narracji, nikt nie poczuje się zawiedziony. Julie Hesmondhalgh w szczytowej formie to wisienka na tym pysznym, teatralnym torcie.

Wystawiane do 4 stycznia 2020 r. w Trafalgar Studios 2 ZAREZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL THE GREATEST PLAY IN THE HISTORY OF THE WORLD

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS