Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Lehman Trilogy, National Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje adaptację sztuki Stefano Massiniego pt. „The Lehman Trilogy” w opracowaniu Bena Powera, którą można obecnie oglądać w National Theatre.

Simon Russell Beale, Ben Miles i Adam Godley w „The Lehman Trilogy”. Fot. Mark Douet The Lehman Trilogy.

The National Theatre.

12 lipca 2018

3 gwiazdki

Rezerwuj bilety

Historia potęgi i spektakularnego upadku banku Lehman Brothers to opowieść z iście epickim rozmachem. W adaptacji sztuki Stefano Massiniego autorstwa Bena Powera, trzech aktorów wciela się w role braci, ich synów i wnuków, a także wszystkie pozostałe postaci. Kameralny w zamierzeniu materiał zyskał monumentalną oprawę dzięki scenografii Es Devlin. Scena Lyttleton wypełnia się ruchomą panoramą, która przenosi nas ze skromnych początków w Alabamie prosto na giełdę w Nowym Jorku. Jednak mimo tego wizualnego przepychu, w miarę upływu trwającego trzy i pół godziny spektaklu, obrotowa scena staje się nużąca. Raz po raz mamy wrażenie, że wracamy do tego samego punktu, przez co wieczór staje się momentami po prostu nużący.

Simon Russell Beale, Adam Godley i Ben Miles w „The Lehman Trilogy”. Fot. Mark Douet

Simon Russell Beale w moich oczach jest aktorem niezdolnym do zagrania słabej roli – tutaj, jak zwykle, zachwyca jako Henry Lehman, a później jako jego ambitny syn, Phillip. Ben Miles i Adam Godley dotrzymują mu kroku; cała trójka tworzy znakomicie zgrany zespół. Godley szczególnie imponuje jako Bobbie Lehman, ostatni z braci o duszy artysty. Aktorzy wcielają się też w role dzieci i kobiet, co zawsze wywołuje entuzjastyczne salwy śmiechu u widowni National Theatre, a upływ czasu w spektaklu oddany jest błyskotliwie. Niemniej jednak, poza samym aktorstwem, produkcja Sama Mendesa jest aż nazbyt gładka, chłodna i emocjonalnie jałowa. Wszystko opiera się na narracji opisowej: wiemy, że postać wstaje, by nalać szklankę wody, bo widzimy aktora wstającego po wodę, podczas gdy drugi aktor informuje nas, że właśnie to się dzieje. Każde pokolenie miewa koszmary o walących się wieżach – przy trzecim sennym widzeniu (po jednym na każdy akt) jesteśmy w stanie niemal wyrecytować tekst sami. Pierwszy akt wyznacza pewien schemat, który nie ewoluuje ani o milimetr przez kolejne dwie części.

Simon Russell Beale, Adam Godley i Ben Miles w „The Lehman Trilogy”. Fot. Mark Douet

Sztuka przez cały czas traktuje braci Lehman z dużą sympatią, kończąc rodzinną sagę na śmierci Bobbiego w 1969 roku. Późniejsza destrukcja firmy przypisywana jest tym, którzy doprowadzili do kryzysu kredytów subprime i globalnego krachu finansowego w 2008 roku. Może to i prawda, ale bracia inwestowali przecież między innymi w broń jądrową – a w spektaklu nigdy nie widzimy wpływu decyzji firmy na zwykłych ludzi, którzy stracili dorobek życia. Odnosi się wrażenie, że autorzy boją się zadać decydujący cios. Mamy tu do czynienia ze świetną inscenizacją, ale w przeciwieństwie do powracających w sztuce koszmarów, stawka dramatyczna nie rośnie na tyle, by wywołać dreszcz emocji czy poczucie ryzyka – mimo że samo aktorstwo jest godne podziwu i ogląda się je z dużą przyjemnością.

ZAREZERWUJ BILETY NA THE LEHMAN TRILOGY

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS