Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Only Way Is Downton, Trafalgar Studios ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

 

Luke Kempner w spektaklu The Only Way Is Downton The Only Way Is Downton

Trafalgar Studios, a następnie trasa po Wielkiej Brytanii

16 lutego 2014 – Rzadko zdarza się sytuacja, w której można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że pojedyncza produkcja na West Endzie jest lepszą komedią niż głośne hity (ostatnio Barking in Essex czy obecnie Fortune's Fool). Rzadko też zdarza się kreacja aktorska przewyższająca niemal wszystko, co można obecnie zobaczyć na londyńskich scenach (odkładając na bok Lesley Manville, Jacka Hustona, Jude'a Lawa czy Toma Hiddlestona – a i to nie jest pewne, biorąc pod uwagę jakość materiału, na którym pracują). Spektakl ten oferuje ostrzejszy komentarz satyryczny niż Duck House, ma w sobie więcej muzycznej oryginalności niż Stephen Ward, dorównuje Perfect Nonsense (przynajmniej wersji z duetem Macfadyen/Mangan) pod względem czystego wigoru i radosnego drżenia, a przy tym jest zarówno komiczny do łez, jak i subtelnie fascynujący. A jednak to prawda. W Trafalgar Studios Downstairs grany jest właśnie The Only Way Is Downton – wyśmienity monodram napisany przez Luke'a Kempnera, który występuje w nim osobiście. Kempner to artysta kompletny: jego wyczucie czasu jest bezbłędne, komizm nienaganny, a umiejętność portretowania esencji zachowań innych osób – inspirująca i bezkompromisowa. Dykcja i sprawność wokalna robią piorunujące wrażenie. Dodajmy do tego aparycję amanta filmowego i mamy do czynienia z – bezdyskusyjnie – wielką gwiazdą. Pomysł na sztukę jest równie błyskotliwy, co prosty. Kempner wciela się w szereg kluczowych postaci z Downton Abbey w serii skeczów, w których Robert (po raz kolejny) traci rodzinną fortunę, a reszta domowników szuka sposobów na zarobienie pieniędzy, by ratować posiadłość i sfinansować nadchodzący ślub hrabiny wdowy z nastolatkiem. Te finansowe przedsięwzięcia prowadzą do spotkań z ikonami brytyjskiej telewizji (m.in. X Factor czy Great British Bake-Off), co daje Kempnerowi pole do popisu w parodiowaniu gwiazd spoza uniwersum Downton. W genialnej sekwencji w drugim akcie Kempner bawi się koncepcją Downton: Musical. Jest to niesamowicie zabawne i zaskakująco melodyjne.

Kempner serwuje bezbłędne i cięte interpretacje Mary, Cory, Barrowa, pani Hughes, Carsona, Bransona, pani Patmore i panny O'Brien; nic nie można zarzucić także jego kreacjom Roberta, Batesa, Alfreda czy Violet. Jednak jego najbardziej triumfalne momenty przypadają na rolę Daisy. Szczególnie imponujący jest sposób, w jaki płynnie przechodzi z jednej postaci w drugą, nigdy nie wprowadzając zamętu, a wszystko to bez pomocy rekwizytów czy kostiumów.

To prawdziwy popis mistrzostwa – tour de force.

Tekst jest wnikliwy i niezwykle inteligentny. Mówi on całkiem sporo o obecnym stanie brytyjskiej telewizji, a przez jej pryzmat – o kondycji współczesnej Wielkiej Brytanii. Wnikliwość zawarta w scenariuszu zasługuje na najwyższe uznanie.

Całość została pewną ręką wyreżyserowana przez Owena Lewisa i doprawdy trudno tu znaleźć jakikolwiek słaby punkt.

Nie przegapcie tej porcji czystej radości teatralnej na najwyższym poziomie.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS