WIADOMOŚCI
RECENZJA: Tragedia Makbeta (The Tragedy of Macbeth), Almeida Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Libby Purves
Share
Nasza teatralna kocica, Libby Purves, recenzuje „Tragedię Makbeta” z Saoirse Ronan w roli Lady Makbet. Spektakl wystawiany obecnie w londyńskim Almeida Theatre to „tragedia szkocka”, której potrzebowaliśmy!
James McArdle i Saoirse Ronan w „Tragedii Makbeta”. Zdjęcie: Marc Brenner The Tragedy of Macbeth Almeida Theatre, Londyn
5 gwiazdek
BILETY Można mówić, co się chce o obsadzaniu gwiazd i reżyserskich wizjach ingerujących w Szekspira, ale czasem dochodzi do sytuacji, gdy wielokrotna nominantka do Oscara triumfuje na brytyjskiej scenie u boku jednego z naszych czołowych aktorów – i człowiek myśli: tak, to było tego warte! Saoirse Ronan jako Lady Makbet to kreacja, którą zapamiętamy na lata: to stalowy, a zarazem kruchy filar ambicji, który kruszy się na naszych oczach i nawiedza cały spektakl. Yael Farber, reżyserka, która wstrząsnęła Old Vic swoją inscenizacją „Czarownic z Salem”, stworzyła ponadczasowy akt oskarżenia ludzkiej przemocy. Spektakl kroczy własną ścieżką, ale w każdej sekundzie tych trzech dymnych, pełnych napięcia godzin pozostaje nieskazitelnie wierny tekstowi. Jeśli nie uda się Państwu zdobyć biletów, poniżej podajemy daty transmisji online. To dzieło wyjątkowe.
Saoirse Ronan w „Tragedii Makbeta”. Zdjęcie: Marc Brenner
Mówiąc szczerze, to wielka ulga po dwóch ostatnich dużych inscenizacjach Makbeta z 2018 roku (pomijając tę kameralną w Wanamaker), gdyż wersje RSC i National Theatre ucierpiały przez reżyserską próżność i nadmiar plastikowych lalek (choć tylko w jednej z nich mechaniczna zamiatarka zagracała scenę). Przez chwilę zastanawiałam się, co planuje Farber, gdy kurtyna uniosła się nad pustą sceną, na której stał wózek inwalidzki (należy do króla Dunkana, który jest tu bardzo sędziwy), kran, taczka pełna starych butów. Ale bez obaw. Fakt, że akcja jest zawieszona poza czasem i konkretnym krajem – kostiumy obejmują zarówno kilty, mundury polowe, jak i czarownice w garniturach – służy znakomitej obsadzie. Aktorzy z pasją i niemal bezbłędnie podają wielkie, znajome monologi, którym szkockie i irlandzkie akcenty nadają wyjątkowej melodyjności.
Maureen Hibbert, Diane Fletcher i Valerie Lilley w „Tragedii Makbeta”. Zdjęcie: Marc Brenner
Inscenizacja jest bogata w subtelne, przemyślane odcienie psychologiczne. Jak w momencie, gdy nerwowy Makbet Jamesa McArdle'a dość szorstko zbywa swoją dotychczas dominującą, rzutką i zorganizowaną żonę, ponieważ chce zlecić morderstwo Banka i jego syna (Fleance jest tu grany przez bardzo młode dziecko). Ona ogląda się za nim, zdziwiona, ale posłuszna, jak każda kobieta myśląca: „to coś nowego... niepodobne do niego... o co chodzi?”. W naprawdę wstrząsających scenach, gdy Makbet wpada w przerażoną histerię podczas uczty koronacyjnej, Ronan wraca do roli spiętej gospodyni z wyższych sfer, usprawiedliwiając jego ekstremalne tyrady przed (przerażająco nagłym) duchem. Z opanowanym, cichym chichotem namawia gości, by go ignorowali. To początek jej upadku, moment, w którym pod maską budzi się sumienie.
Saoirse Ronan i James McArdle w „Tragedii Makbeta”. Zdjęcie: Marc Brenner
W wielu produkcjach Lady Makbet niemal znika aż do sceny obłędu, ale tutaj, ponieważ wszystko zanurzone jest w długim sennym koszmarze, rzadko schodzi z głębokiej, mrocznej sceny. Błąka się jak dręczony winą duch podczas morderstwa dzieci Macduffa, a jej lunatykowanie i łoże śmierci stają się częścią sceny bitwy – tak samo jak Banko i czarownice towarzyszą Makbetowi, uczestnicząc w jego surrealistycznych, bestialskich snach. Stojący na scenie kran, nieustannie używany przez bohaterów do zmywania świeżej krwi, w końcu wylewa, sprawiając, że ciało lady leży w przerażającym bezruchu w kałuży wody. W finale Macduff i Makbet ścierają się ze sobą, ociekając wodą, krwią i poczuciem winy. Macduff Emuna Elliotta jest potężny, zarówno w bólu, jak i gniewie, dorównując siłą kipiącemu emocjami McArdle’owi. Męska energia pulsowała z tej małej sceny z obezwładniającą siłą, przyspieszając bicie serca. Jednak głębszy sens kryje się w każdym pociągnięciu smyczka w partyturze Toma Lane'a: wiolonczela towarzyszy nam cały czas, a grająca na niej Aoife Burke wciela się w postać dwórki – obserwatorki tej brutalnej męskości.
Saoirse Ronan i James McArdle w „Tragedii Makbeta”. Zdjęcie: Marc Brenner
Każda zmiana w tekście i inscenizacji dokonana przez Farber wzbogaca dzieło, nie będąc jedynie popisem reżysera: przypisanie niektórych kwestii czarownicom ma sens, podobnie jak łaskawe pominięcie zawsze nużącej postaci Odźwiernego z jego błazeńskimi dowcipami. Akiya Henry jako Lady Macduff czule śpiewa dzieciom podczas bankietu, a później jej głos ponownie wznosi się w dzikim, bezsłownym żalu nad tym niegodziwym światem. W surowej scenografii, gdy obsada zbiera się na początku i na końcu wokół latarni, główna czarownica (Diane Fletcher, emanująca chłodnym autorytetem) pyta po raz drugi: „Kiedy się znów spotkamy trzy?”. I z mroczną pewnością odpowiada: „Wkrótce...”. Farber zostawia nas ze smutnym przeświadczeniem, że ludzka morderczość zawsze będzie obecna, gdzieś na granicy zrozumienia, ledwo dostrzegalna w mgle.
Kasa biletowa Almeida.co.uk. Spektakl gramy do 30 października. Najnowsze wiadomości: Od środy 27 do soboty 30 października sztuka będzie
transmitowana na żywo (pięć pokazów) za pośrednictwem strony internetowej Almeida.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności