Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Musical „Tickle”, King's Head Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje Tickle, nowy musical osadzony w świecie wyczynowego łaskotania na wytrzymałość, który można obecnie oglądać w londyńskim King's Head Theatre.

Zespół musicalu Tickle. Tickle

16 października 2019

King's Head Theatre

3 gwiazdki

REZERWUJ BILETY[/thrive_2step

Chris Burgess to błyskotliwy i utalentowany twórca piosenek, a także jeden z najwybitniejszych przedstawicieli pisania rewii w tym kraju, co stawia go w bardzo elitarnym gronie.  Rewia to notorycznie „trudna” forma, w której sukces zależy głównie od umiejętności wykreowania poszczególnych, odrębnie scharakteryzowanych momentów, splecionych wspólnym „motywem”, ale na tyle autonomicznych, by były zrozumiałe same w sobie, bez odniesienia do całości.

Ben Brooker i James McDowell w musicalu Tickle.

Właśnie ta umiejętność, ten talent do rewii sprawia, że nie najlepiej odnajduje się on w tworzeniu musicali opartych na fabule.  Niemniej jednak, napisał on – a ja widziałem – kilka komedii muzycznych o strukturze narracyjnej, z których żadna nie zmieniła mojego zdania, że ten wielki autor rewii jest problematycznym autorem musicali.  I ta najnowsza propozycja od Lambco Productions – miniaturowy musical kameralny osadzony w osobliwym środowisku „Wyczynowego Łaskotania na Wytrzymałość” – nie jest, niestety, wyjątkiem.

Luźno, i znacznie prościej, oparty na przebojowym nowozelandzkim filmie niezależnym z 2016 roku pt. „Tickled”, ten 75-minutowy spektakl rezygnuje z dokumentalnej formy pierwowzoru i jego mroczniejszych, thrillerowych momentów. Zamiast tego serwuje nam historię dwóch atrakcyjnych młodych chłopaków, którzy zostają wciągnięci w niewyobrażalny – i dotąd zupełnie niewidoczny – świat prób rozśmieszania innych przystojniaków, nie za pomocą dowcipów, lecz manipulowania ich ciałami palcami lub piórkami.  Homoerotyczne skojarzenia są tu naturalnie obsesyjnie dementowane przez organizatorów, którzy wolą wmawiać sobie – i rekrutowanym przez nich heteroseksualnym chłopakom – że to wszystko jest całkowicie niewinne.  To dziwna historia, ale początkowo potraktowana w sposób płaski, dosłowny i dramatycznie prostolinijny, co powoduje dość gwałtowne przejścia, gdy na scenę wkraczają bardziej jaskrawe postaci.

Richard Watkins i Amy Sutton.

I tak oto, po przystojnym, choć nieco nazbyt przypominającym styl „Sondheim spotyka Urinetown” numerze otwierającym „Drab Town”, zmieniamy tonację na przepięknie zintegrowany duet głównych bohaterów, „Beautiful” – to doprawdy znakomity utwór, pokazujący Burgessa w jego najlepszym wydaniu.  Gdyby pisał on – lub publikował – piosenki wyłącznie tej jakości, byłby sławny na całym świecie.  Potem jednak wpadamy w zupełnie inny, quasi-parlandowy i spięty utwór „It's Not Gay”, gdzie ujawnia się największa wada Burgessa jako tekściarza: przeładowanie słowami.  Nawet w suchej, intymnej akustyce miniaturowego King's Head Pub Theatre, bez pogłosu wzmocnienia i przy doskonale wyważonym akompaniamencie klawiszowym dyrektora muzycznego Davida Eatona, ta utalentowana obsada regularnie toczy ciężką walkę z ogromną liczbą sylab, które Burgess kazuje im wypowiadać.  Oczywiście, spoglądając ponownie na Sondheima (co Burgess z pewnością często robi), można pisać szybkie partie, pod warunkiem zachowania ogromnej dbałości o dobór spółgłosek i samogłosek, ich rozmieszczenie oraz – przede wszystkim – o to, jak duży ciężar ekspozycyjny mają one dźwigać.  Najlepsze piosenki typu „patter songs” są narracyjnie zbędne: to popisówki dla wirtuozów mowy.  Tutaj tak nie jest.  Musimy wytężać słuch, obawiając się utraty kluczowych wątków fabuły.

James McDowell i Ben Brooker.

Ben Brooker jako gej Callum oraz James McDowell jako obiekt jego westchnień, heteroseksualny Chris, są tego aż nazbyt świadomi – często można zobaczyć, jak łapią oddech, wyrzucając z siebie najtrudniejsze fragmenty tekstów Burgessa.  Podobnie Amy Sutton jako czarny charakter, Davina Diamond.  Wyrazy uznania dla całej trójki za dzielną próbę, ale to dla nich walka z wiatrakami.  Richard Watkins w roli drag queen Tiny Tickle radzi sobie nieco lepiej, otrzymując bardziej błyszczące, oparte na melodii „show tunes” dopasowane do jej kampowej osobowości – w tym rewelacyjny numer finałowy „What Would Julie Andrews Do?”.  Jednak własną Golgotę Watkins znajduje w niebezpiecznych górnych rejestrach, do których jest regularnie zmuszany, mimo że nie do końca leżą one w jego zasięgu głosowym.

Szczerze mówiąc, dlaczego przy zupełnie nowym spektaklu, z którym mogą zrobić co chcą, twórcy narażają swoją obsadę na takie trudności?  Dzieje się to nagminnie.  Trudno mi uwierzyć, że dyrektor muzyczny oraz inteligentny i wrażliwy reżyser Robert McWhir nie sugerowali uprzejmie mniejszych poprawek, aby dopasować materiał do konkretnych umiejętności aktorów.  Może się mylę – nie znam faktów – ale wydaje mi się mało prawdopodobne, aby nikt nie zauważył pułapek w partyturze, a jeśli zauważyli, to wstrzymali się od głosu.

Mimo wszystko, spektakl jest pięknie oświetlony – przez samego producenta – a choreograf Sam Spencer-Lane zaproponował kilka przyjemnych układów, przynajmniej w nieco spóźnionym, ale efektownym finale.  Scenografia jest minimalistyczna – wykorzystuje dekoracje ze spektaklu granego wcześniej tego samego wieczoru – ale kostiumy są współczesne i docelowo zawierają mnóstwo piór.  Zabrałem ze sobą przyjaciela, który nie zna się na musicalach, i bardzo mu się podobało.  Osoby o bardziej wprawnym, krytycznym oku mogą uznać niektóre elementy za trudniejsze do zaakceptowania.

W King's Head Theatre do 26 października 2019 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS