Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Turn Of The Screw, Mercury Theatre Colchester ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Obsada spektaklu W kleszczach lęku. Fot. Robert Workman W kleszczach lęku (Turn of the Screw)

Mercury Theatre, Colchester (Trasa po Wielkiej Brytanii)

2 marca 2018

3 Gwiazdki

Harmonogram brytyjskiej trasy

 

Żałobne podmuchy wiatru przyprawiają mnie o dreszcze. Dźwięki i głosy zdają się wirować wokół mojej głowy, a w powietrzu unosi się atmosfera nadchodzącego chaosu. Ciemne postacie pojawiają się i znikają przed moimi oczami bez ostrzeżenia, niemal na granicy wzroku. Ale dość już o mojej drodze przez wichurę Emma do Mercury Theatre na spektakl „W kleszczach lęku”.

Michael Hanratty i Annabel Smith w Turn Of The Screw. Fot. Robert Workman

Bezimienna Guwernantka snuje opowieść o czasach, gdy jako młoda kobieta objęła opiekę nad Milesem i Florą w odległej posiadłości w hrabstwie Essex. Miles został wydalony ze szkoły z niewyjaśnionych przyczyn, a guwernantka zaczyna stopniowo dostrzegać na terenie posiadłości dwoje obcych ludzi. Dowiaduje się o swojej poprzedniczce, pannie Jessel, oraz o jej relacji z dawnym lokajem, Peterem Quintem. Postacie te pojawiają się i znikają, kiedy tylko chcą, a skoro panna Jessel nie żyje, te zjawy stanowią wyraźne zagrożenie dla dzieci. Całość kończy się tragiczną śmiercią Milesa – to idealna opowieść o duchach na zimowy wieczór.

Michael Hanratty w Turn Of The Screw. Fot. Robert Workman

Co ciekawe, był to mój pierwszy kontakt z klasyczną nowelą Henry'ego Jamesa i największym odkryciem okazało się to, jak ogromny wpływ miała ona na „Kobietę w czerni”. Sprawna inscenizacja Daniela Buckroyda również zdaje się czerpać z teatralnej wersji „Kobiety w czerni” – poprzez wykorzystanie koni na biegunach, krzeseł oraz obsady wcielającej się w wiele ról. Oszczędna adaptacja Tima Luscombe'a nie zawsze unika pułapki przydługich partii ekspozycyjnych, szczególnie w pierwszej połowie, a finałowe rozwiązania w drugim akcie nieco rozczarowują. Ograniczenie obsady do zaledwie czterech osób osłabia też nieco grozę płynącą z obecności Quinta i Jessel.

Spektakl ma jednak wiele zalet – przede wszystkim znakomitą kreację Carli Norris w roli Guwernantki. Aktorka po mistrzowsku lawiruje między teraźniejszością a wydarzeniami sprzed lat, przeżywając każdą chwilę i przekazując swoją historię z całkowitym przekonaniem. To dla niej warto wybrać się na ten spektakl. Annabel Smith i Michael Hanratty mierzą się z trudnym zadaniem sportretowania zarówno małych dzieci, jak i dorosłej Flory czy postaci męskich. Nie udaje im się jednak uciec od manieryzmu irytujących dzieciaków – sama Flora to postać wyjątkowo niesympatyczna, przez co trudno o empatię wobec rodzeństwa. Maggie McCarthy wypada dobrze jako gospodyni, pani Grose, choć jest to rola bardzo stereotypowa i jednowymiarowa w swojej konstrukcji.

Carli Norris i Maggie McCarthy w Turn Of The Screw. Fot. Robert Workman

W dzisiejszych czasach panuje tendencja do nadużywania muzyki i efektów dźwiękowych, by zasygnalizować widzom, że zaraz wydarzy się coś ważnego – nie jestem fanem tego rozwiązania. Widzowie są zazwyczaj wystarczająco bystrzy, by odczytać podteksty. Choć kompozycje Johna Chambersa są nastrojowe, każdy „moment grozy” jest tak mocno zapowiadany, że rzadko kiedy można się naprawdę wzdrygnąć. Akcja toczy się na znakomitej scenografii autorstwa Sary Parks, choć oświetlenie momentami zawodzi w budowaniu lokalizacji zdarzeń. Przykładowo, o tym, że scena dzieje się nad jeziorem, dowiedziałem się tylko z dialogów – zabrakło gry świateł czy refleksów naśladujących taflę wody. Sztuka kończy się raczej westchnieniem niż krzykiem. Podsumowując, to solidna produkcja, która dostarcza dokładnie tego, czego się spodziewamy, ale oferuje minimum zaskoczenia.

Spektakl zrealizowany w koprodukcji z Dermot McLaughlin Productions oraz Wolverhampton Grand Theatre, „W kleszczach lęku” podróżuje po scenach Wielkiej Brytanii w 2018 roku.

REZERWUJ BILETY NA TRASĘ W KLESZCZACH LĘKU

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać informacje o innych ciekawych produkcjach objazdowych

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS