Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Vampire Hospital Waiting Room, Arts Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Daniel Coleman-Cooke

Share

Vampire Hospital Waiting Room

Arts Theatre

11 listopada

Arts Theatre

3 Gwiazdki

W obliczu niedawnych doniesień o strajkach w brytyjskiej służbie zdrowia, moją największą obawą jest to, że spektakl „Vampire Hospital Waiting Room” podsunie Jeremy’emu Huntowi kilka nowych pomysłów. Produkcja trafiła na West End prosto z udanego występu na festiwalu Edinburgh Fringe, gdzie zebrała pozytywne recenzje i zyskała uznanie samej Jo Brand.

W Arts Theatre panowała atmosfera rodem z Fringe'a – kameralna widownia i późna pora rozpoczęcia o 22:00. Sztuka opowiada historię przystojnego miliardera Arty'ego Baldwina, który po wypadku samochodowym zostaje przykuty do wózka inwalidzkiego w stanie śpiączki. Ekscentryczny doktor Bloom nabiera przekonania, że Arty jest Władcą Wampirów i postanawia obudzić swojego nowego mistrza. Przy łóżku chorego czuwają oddana sekretarka oraz niecna żona (która marzy o jego rychłym zgonie, by przejąć fortunę).

Fabuła jest celowo absurdalna, ale produkcja nadaje jej kultowy sznyt w stylu „Krwawej kiszki” (Little Shop of Horrors), co jest niezwykle urokliwe i bawi widzów. Scenariusz jest zabawny, pełen błyskotliwych dialogów i branżowych żartów (jak choćby mowa o „morderstwie poza sceną” czy złośliwie wydłużająca się zmiana dekoracji). To krótka sztuka, stąd i recenzja nie jest długa, ale jej energia i tempo sprawiają, że wychodzi się z niedosytem.

Nieco gorzej wypadają piosenki, którym brakuje dowcipu i zwariowanego charakteru partii mówionych. Sytuacji nie poprawia fakt, że umiejętności wokalne obsady są nierówne – jedynie troje aktorów (Abby Jackson, Martin MacLennan i Roz Ford) dysponuje głosami zdolnymi udźwignąć duży numer musicalowy.

Na szczęście aktorstwo trzyma wysoki poziom. Joe McArdle w roli lekarza jest cudownie przerażający i komiczny jednocześnie. Podejrzewałem, że ma doświadczenie kabaretowe ze względu na idealne wyczucie pointy – i rzeczywiście, nie pomyliłem się. Abby Jackson jako pielęgniarka i pomocnica doktora wypadła doskonale, łącząc wspomniany świetny głos z humorem w stylu klasycznych brytyjskich komedii „Carry On” i filmów klasy B.

Obsada składa się głównie ze Szkotów i momentami akcenty gubiły się gdzieś pomiędzy Murem Hadriana a Atlantykiem – szczególnie w przypadku Craiga Methvena grającego Amerykanina, Arty’ego. Świetne komediowe akcenty wnieśli John Rushton jako niepokojący ksiądz oraz Martin MacLennan w roli bełkoczącego pijaka, jakiego można spotkać w każdej szpitalnej poczekalni.

Łatwo zrozumieć, dlaczego „Vampire Hospital Waiting Room” odniósł taki sukces na Fringe’u; ma w sobie ten specyficzny, niszowy urok, który wyróżnia go na tle innych propozycji. Nie jest to spektakl wygładzony – momentami ma się wrażenie, że oglądamy wygłupy paczki znajomych – ale to właśnie stanowi o jego ogromnej sile przyciągania.

Spektakl Vampire Hospital Waiting Room jest grany w Arts Theatre do 21 listopada 2015

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS