WIADOMOŚCI
RECENZJA: Wise Children, Old Vic Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Udostępnij
Paul T Davies recenzuje spektakl Wise Children, adaptację powieści Angeli Carter w wykonaniu nowej trupy Emmy Rice, prezentowaną na deskach Old Vic Theatre.
Obsada Wise Children. Fot. Steve Tanner Wise Children
The Old Vic Theatre, Londyn.
18 października 2018
4 gwiazdki
Poprzeczka i oczekiwania zawieszone były wysoko przed premierą Wise Children – spektaklu inaugurującego działalność nowej grupy Emmy Rice o tej samej nazwie. To adaptacja ostatniej powieści Angeli Carter i pierwsza nowa produkcja Rice po jej skandalicznym potraktowaniu przez zarząd teatru Globe. Carter i Rice pasują do siebie idealnie: pisarka nieskrępowana konwenansami i grzecznością, tworząca literaturę na własnych zasadach, oraz Rice – nieustraszona i eksperymentująca w pracy ze swoim zespołem. Uwolniona od ograniczeń Globe, Rice z większą siłą prezentuje swoją wizję i determinację w tworzeniu autorskiego teatru. Wise Children, podobnie jak powieść Carter, bywa momentami porywiste i nieco dłuży się w pierwszej połowie, ale zachwyca teatralnością i inwencją. To list miłosny do teatru napisany dla ludzi, którzy teatr kochają.
Tancerki kabaretowe Dora (Melissa James) i Nora (Omari Douglas). Fot. Steve Tanner Bliźniaczki Nora i Dora Chance witają nas w dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin i prowadzą przez historię swojego życia – urodzone po „gorszej stronie” torów, tej nieprawej, bękarty legendy teatru, Melchiora Hazarda. Podczas gdy jego gwiazda showbiznesu świeci jasnym blaskiem, one wychowują się w południowym Londynie (teatr Old Vic to idealne miejsce dla tej opowieści) pod okiem babci naturystki, przemykając przez sale music-hallu, pantomimy i wojenną zawieruchę, zawsze w roli tancerek, okazjonalnie wspierane przez wuja Peregrine’a, który sam płodzi nieprawe bliźnięta z żoną Melchiora. Rice postawiła na casting typu „blind” (niezależny od płci i koloru skóry) – zanim jednak zaczniemy kręcić na to nosem, warto zauważyć liczne nawiązania do Szekspira podkreślające motywy przebieranek, zagubionych dzieci i przypadkowych spotkań po latach – w końcu nie bez powodu mieszkają przy Bard Road (Ulicy Barda) pod numerem 49!
Babcia Chance (Katy Owen), Nora (Etta Murfitt) i Dora (Gareth Snook). Fot. Steve Tanner
Gareth Snook wciela się w postać Dory i przyznam, że chwilę zajęło mi przekonanie się do jego kreacji. Styl jego gry niemal nieuchronnie prowadzi nas w stronę pantomimy, którą spektakl – obok music-hallu – w pełni celebruje, jednak obawiałem się, czy nie zgubi się w tym wzruszający wydźwięk opowieści. Snook jednak delektuje się tą rolą, a druga połowa przynosi wiele pięknych momentów, zwłaszcza przy akompaniamencie utworu „The Way You Look Tonight”, pojawia się też znakomity żart z przebieraniem się w tle. Partneruje mu Etta Murfitt jako Nora – to silna kreacja od samego początku. Jednak casting „blind” naprawdę pokazuje swą moc wraz z wejściem Melissy James i Omari Douglasa jako Młodych Sióstr Chance, tancerek Nory i Dory. Są fenomenalni, seksowni i niezwykle utalentowani, a ich numery taneczne tchną w spektakl życie. Katy Owen w roli Babci Chance wydaje się wzorować na postaci Nan autorstwa Catherine Tate – jest bardzo zabawna, ale to kreacja rysowana grubą kreską; subtelności tu nie znajdziecie! Paul Hunter jest doskonały jako Melchior oraz Gorgeous George, tragiczny komik music-hallowy, a Mike Shepherd zapewnia świetną rozrywkę we wszystkich swoich wcieleniach, w tym jako Peregrine. Prawdę mówiąc, w obsadzie nie ma słabych ogniw, a wspiera ich genialny zespół muzyczny grający standardy z epoki – wykorzystanie muzyki jest tu, jak zawsze u Rice, trafne i magiczne.
Młoda Dora (Bettrys Jones), Babcia Chance (Katy Owen) i Młoda Nora (Mirabelle Gremaud). Fot. Steve Tanner
Emma Rice wywarła wpływ na tak wielu reżyserów, że to, co niegdyś było u niej nowatorskie, dziś wydaje się standardem. Dla fanów jej twórczości nie będzie tu wielkich niespodzianek – motywy i echa z poprzednich produkcji powracają. Choć można się zastanawiać, w jaką stronę rozwinie się teraz jej styl, jej siłą zawsze było proste opowiadanie historii. Adaptacje powieści nieuchronnie niosą ze sobą dużą dawkę ekspozycji, więc spektakl potrzebuje chwili, by nabrać tempa. Ale kiedy na koniec kobiety śpiewają własną wersję „Girls Just Wanna Have Fun”, przypominając nam, jaką radością jest taniec i śpiew, na Twojej twarzy zagości szeroki uśmiech i poczujesz, że Twoją alternatywną rodziną jest właśnie teatr. Warto zaryzykować i spędzić wieczór z siostrami Chance. Witaj z powrotem, Emmo Rice!
ZAREZERWUJ BILETY NA WISE CHILDREN
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności