WIADOMOŚCI
WSPOMNIENIA Z TEATRU: Stuart Vincent
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
W tym tygodniu w ramach cyklu Throwback Thursday rozmawialiśmy ze Stuartem Vincentem o jego karierze i udziale w scenicznej adaptacji „Chłopca z latawcem”.
1) Jaki był Twój pierwszy spektakl, w którym wystąpiłeś jako dziecko i co sprawiło, że trafiłeś do świata teatru?
Mój debiut to pantomima zatytułowana „Dr Jekyll and Mr Hyde: Make mine a Double” z grupą Woodhouse Players. Grałem Jacka – rezolutnego dzieciaka, który ostatecznie ratuje sytuację! Do teatru przyciągnęła mnie pierwsza lekcja dramy w szkole średniej. Graliśmy w różne gry, ćwiczyliśmy ruch, robiliśmy improwizacje – kiedy lekcja się skończyła, nie mogłem się doczekać powrotu w następnym tygodniu!
2) Jak wygląda Twój wieczorny proces wchodzenia w rolę przed spektaklem?
W przypadku mojej głównej postaci, Zamana w „Chłopcu z latawcem”, zazwyczaj zakładam kostium i szukam spokojnego miejsca w kulisach. Jego scena jest bardzo napięta i emocjonalna, więc wykorzystuję ten czas na zamknięcie oczu i oddech. Tuż przed wejściem na scenę zakładam ostatni element kostiumu – okulary. To właśnie w tym momencie czuję pełną gotowość.
3) Jak wyglądały próby do „Chłopca z latawcem” biorąc pod uwagę, że to tak popularna książka? Czy spektakl bardzo różni się od pierwowzoru i czy czuliście presję, by oddać ducha powieści ze względu na fanów?
Proces prób był świetną zabawą! Przez pierwsze kilka dni eksperymentowaliśmy z różnymi instrumentami, których używamy w spektaklu. Na przykład ze „świrrbogenem” (rodzaj wirującego łuku), który służy do tworzenia dźwięków wiatru, czy misami tybetańskimi wykorzystywanymi w momentach napięcia. Bawiliśmy się też latawcami i sprawdzaliśmy, jak sprawić, by latały – to było niesamowite! Uczyliśmy się również o historii Afganistanu i o tym, jak wyglądał na początku lat 70., przed inwazją. Sztuka nie odbiega znacząco od książki, ponieważ autor adaptacji Matthew Spangler chciał dosłownie przenieść tekst z kart na scenę – Amir pełni rolę narratora i jednocześnie płynnie wchodzi w poszczególne sceny.
4) Opowiesz nam o jednym z najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień z trasy z „Chłopcem z latawcem”?
Jednym z moich najlepszych dotychczasowych wspomnień jest występ w operze w Dubaju. To było genialne doświadczenie móc tam być, a publiczność przyjęła nas owacją na stojąco. Dubaj to po prostu niesamowite miejsce!
5) Jak dbasz o swoją kreatywność w czasie lockdownu?
Staram się (choć bardzo tęsknię za siłownią!). Wróciłem do tańca. Większość moich ostatnich zleceń opierała się na aktorstwie, więc wykorzystałem ten czas, by znów zacząć się ruszać. Wielu moich znajomych prowadzi zajęcia online, co jest fantastyczną sprawą, choć nie będę kłamać – na początku było ciężko! Ponadto miałem okazję wrócić do choreografii. Mój przyjaciel Kayi Ushi poprosił mnie o ułożenie ruchu do utworu „Stand By Me”, który śpiewał w ramach ruchu Black Lives Matter. To był dla mnie zaszczyt.
6) Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie? (Np. talizmany, rzeczy pomagające na scenie...). Kawa, owoce i muzyka. Mam na YouTube zapisaną playlistę z przemówieniami motywacyjnymi, którą puszczam sobie przed przesłuchaniem lub wejściem na scenę. 7) Jaka jest Twoja ulubiona ostatnio przeczytana sztuka? „Ostatnie dni Judasza Iskarioty” – genialny tekst!!! 8) Gdyby Twoje życie było spektaklem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?
Myślę, że tytuł brzmiałby: „Po prostu zrób to!!!” (Haha!). Jestem bardzo niecierpliwą osobą – nie lubię przegadywać spraw, po prostu chcę działać. Co więcej, jeśli coś idzie nie po mojej myśli (np. nie dostanę roli, na której mi zależało), podchodzę do tego bardzo emocjonalnie. To moja słabość, bo w tej branży nie wszystko zależy od nas. To nie Twoja wina, tak po prostu jest – trzeba więc wziąć oddech, odpuścić i iść dalej przed siebie!
9) Jakie są dla Ciebie główne różnice między pracą w filmie a w teatrze? Masz swojego faworyta?
W teatrze grasz dla widzów, więc ruchy muszą być wyraźniejsze, by dostrzegły je osoby w ostatnich rzędach. W filmie jedynym widzem jest kamera, co w pewnym sensie wymusza większą dbałość o detal i precyzję, bo obiektyw wyłapie WSZYSTKO!!! Jeden z moich nauczycieli powtarzał: „Wszystko jest w oczach”. W filmie oczy potrafią opowiedzieć niemal całą historię i głęboko w to wierzę. Mimo to nieco bardziej kocham teatr – bycie „tu i teraz” w świetle reflektorów, przed żywą publicznością, to coś, co zawsze będę cenił najbardziej. Teatr to moje oczko w głowie.
10) Gdybyś mógł dać jakąś radę młodszej wersji siebie na początku drogi zawodowej, co by to było?
Trzymaj się swoich zasad, ciężko pracuj, bądź cierpliwy i nie patrz na ścieżkę innych – skup się wyłącznie na własnej drodze!
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności