Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Blonde, RADA Festival ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje nowy musical pt. Blonde autorstwa Adama Howella i Paula Hurta, zaprezentowany w ramach RADA Festival.

Blonde.

RADA Festival.

6 lipca 2018

4 gwiazdki

Marilyn Monroe to nieprzemijająca legenda i ikona – jej wizerunek sprzedaje się lepiej nawet niż postać Elvisa Presleya. Ale ile osób tak naprawdę zna jej historię lub oglądało jej filmy? Dziś, kojarzona głównie przez pryzmat zdjęć, internetowych klipów i memów, jej prawdziwa droga życiowa może zacząć blaknąć. Tym cieplej witamy „Blonde”, nowy musical stworzony przez duet Adama Howella (muzyka i teksty) oraz Paula Hurta (libretto). Przedstawiona w RADA skondensowana, warsztatowa wersja spektaklu nie tylko przybliżyła nam charakter partytury, ale wręcz rzuciła publiczność na kolana.

W wykonaniu niezwykle utalentowanej obsady otrzymaliśmy kreacje, które perfekcyjnie oddały ducha musicalu i smutek kryjący się za fasadą wizerunku Monroe. Libretto poświęca tyle samo uwagi Normie Jeane, co samej Marilyn, a przejścia między nimi sprytnie podkreślają tragizm młodych marzeń w zderzeniu z rzeczywistością bycia więźniem sławy. Jako Norma Jeane, Ellie Clayton była po prostu wybitna – pełna entuzjazmu wobec nadarzających się okazji, a zarazem przepełniona żalem z powodu ich wpływu na jej małżeństwo i życie. Partnerowała jej uwodzicielska Marilyn Monroe w wydaniu Kate Robson-Stuart, która uchwyciła esencję gwiazdy, unikając przy tym popadania w stereotypy. Twórcom udało się uczłowieczyć Marilyn. Tytułowa piosenka, „Blonde”, to przepiękny duet Normy i Marilyn – pełen nadziei i ambicji, a jednak podszyty żalem. Show skradła Brigid Shine jako komediowa perełka, Paula Strasberg, a chóralne wykonanie hymnu Actors Studio przez cały zespół to fantastyczny numer naszpikowany żartami, które każdy miłośnik teatru z pewnością doceni!

To spektakl o silnym kobiecym pierwiastku, choć libretto trafnie wybiera momenty z życia Marilyn, by uwypuklić dominację otaczających ją mężczyzn. Historię śledzimy przez obiektyw fotografa George'a Gifforda (świetny Joe Etherington), a uosobienie bezwzględnej władzy odnajdujemy w postaci odrażającego potentata filmowego Daryla Zanucka (doskonały Tom Hopcroft), którego postawa mocno rezonuje z dzisiejszym ruchem #metoo. Precyzyjna reżyseria Cary Nolan nadaje całości tempa, a muzyka zachwyca od początku do końca – to produkcja z ogromnym potencjałem. Monroe była jednak wyjątkowa, ponieważ kochali ją nie tylko „mężczyźni o gorącej krwi”, ale w równym stopniu kobiety i osoby nieheteronormatywne. Być może w dalszym procesie rozwoju spektaklu warto byłoby uwzględnić perspektywę fanów – obecnie nieco brakuje nam tego, jak Marilyn oddziaływała na widzów w kinowych fotelach.

Dobrze Sportretowano również małżeństwa Monroe oraz wpływ, jaki wywarła na nie sława. Scott Middleton jako Arthur Miller, walczący intelektem z emocjami, pokazał się jako artysta o wielkim talencie.

Jeśli nie znacie jeszcze nazwisk Howell i Hurt, najwyższy czas to nadrobić. Ich muzyczna adaptacja „Angela’s Ashes” podbiła Irlandię w zeszłym roku i z pewnością wkrótce trafi na brytyjskie sceny West Endu. Sądząc po „Blonde”, to tylko kwestia czasu, zanim ich twórczość zyska szeroki rozgłos.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O RADA

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS