Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Home, I’m Darling, National Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje sztukę Laury Wade „Home, I'm Darling”, wystawianą obecnie w National Theatre.

Katherine Parkingson (Judy) i Richard Harrington (Johnny) w „Home, I'm Darling”. Fot. Manuel Harlan Home, I’m Darling.

The Dorfman Theatre, National Theatre.

31 lipca 2018

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Witajcie w latach 50. – złotej erze, kiedy wszystko było po prostu lepsze, a ludzie milsi. Judy jest niezwykle szczęśliwa, dumna ze swojego nieskazitelnie czystego domu, samodzielnych wypieków i organizowania dnia tak, by jej mąż, Johnny, mógł po powrocie z pracy zasiąść do porządnego obiadu. On jest skandalicznie zadowolony z życia. Johnny wychodzi do pracy, a my – dzięki prostemu i genialnemu zabiegowi – odkrywamy, że dom został urządzony dzięki aukcjom na eBayu, a jego styl pochodzi ze sklepów vintage. To Judy wykreowała ten świat. Wykorzystując odprawę i spadek, stworzyła azyl, odcinając się od rzeczywistości tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jednak współczesność nie daje o sobie zapomnieć: zaległe raty kredytu, wdzierająca się technologia i presja utrzymania tej kruchej fantazji zaczynają brać górę.

Kathryn Drysdale (Fran) i Barnaby Kay (Marcus) w „Home, I'm Darling”. Fot. Manuel Harlan

Sztuka Laury Wade jest jak perfekcyjnie upieczone ciasto – kolejne warstwy odkrywamy wraz z rozwojem akcji, a tworząc bańkę lat 50., autorka mówi nam wiele o współczesności.  Rzecz dzieje się w cudownej scenografii przypominającej domek dla lalek, z miłością zaprojektowanej przez Annę Fleischle. Ta koprodukcja National Theatre i Theatr Clwyd została znakomicie wyreżyserowana przez Tamarę Harvey, która pozwala odkrywać każdy poziom opowieści bez zbędnego melodramatyzmu. Katherine Parkinson jest idealna jako Judy – od początku krucha, z pękającą maską wyparcia i narastającym napięciem wynikającym z odgrywania roli „idealnej” pani domu; dzięki świetnemu wyczuciu komediowemu skutecznie punktuje iluzję świata Judy.  To całkowicie porywająca kreacja. Kroku dotrzymuje jej Richard Harrington jako Johnny, mężczyzna, który choć stara się jak może nadążyć za wizją lat 50., orientuje się, że nie jest w stanie dłużej brnąć w to kłamstwo. To para, którą szczerze lubimy, co wzmacnia wydźwięk sztuki – Johnny chce odzyskać swoją „dawną”, niezależną żonę, a widz zaczyna im z całego serca kibicować.

Sian Thomas jako Sylvia w „Home, I'm Darling”. Fot. Manuel Harlan

Sztuka przypomina nam nieustannie, że lata 50. wcale nie były tak złotym okresem, jak chciałaby wierzyć Judy. Jej matka, Sylvia (świetna Sian Thomas) – feministka, która wychowała Judy w komunie – brutalnie burzy ten sielankowy obraz w doskonałym monologu o tym, jak bardzo społeczeństwo było uprzedzone wobec każdego, kto nie był białym mężczyzną z klasy średniej. Wraz z przyjaciółką Fran, której rozpadający się świat idealnie oddaje Kathryn Drysdale, „brexitowa” wizja złotej przeszłości zostaje zniszczona i okazuje się równie fałszywa, co fasada domu Judy. Gdy mąż Fran, Marcus, zostaje oskarżony o molestowanie seksualne w pracy, Barnaby Kay umiejętnie ukazuje jego coraz bardziej śliskie i groźne oblicze, celując w Judy w jej najsłabszym momencie. Z kolei Sara Gregory idealnie reprezentuje nowoczesną kobietę sukcesu – osobę, którą Judy kiedyś była.

Znakomita ścieżka dźwiękowa i choreografia sprawiają, że przejścia między scenami są płynne i zabawne, a obserwacje Wade na temat naszych czasów trafiają w punkt. Jeśli sztuka momentami wydaje się nieco zbyt przewidywalna, to dlatego, że argumenty bywają zbyt skrajne i uproszczone, a rozwiązanie problemów pary przychodzi dość łatwo, przez co stawka dramatyczna mogłaby być nieco wyższa. Mimo to,   jest to błyskotliwa, mądra i wciągająca sztuka – prawdziwa uczta dla oka i umysłu.

ZAREZERWUJ BILETY NA „HOME, I'M DARLING” W NATIONAL THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS