Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Co się wydarzyło w Madison County, Gerald Schoenfeld Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Kelli O'Hara jako Francesca i Steven Pasquale jako Robert w spektaklu „Co się wydarzyło w Madison County” (The Bridges of Madison County). Zdjęcie: Joan Marcus Co się wydarzyło w Madison County

Gerald Schoenfeld Theatre

18 stycznia 2014

5 gwiazdek

Nigdy nie czytałem powieści „Co się wydarzyło w Madison County” ani nie widziałem filmu pod tym samym tytułem, więc przychodząc do Gerald Schoenfeld Theatre, nie do końca wiedziałem, czego spodziewać się po nowym musicalu opartym na tej historii.

Muzykę i teksty napisał Jason Robert Brown, kompozytor o świetnej renomie na Broadwayu (Parade); libretto to dzieło Marshy Norman (autorki „Tajemniczego ogrodu”); za reżyserię odpowiadał Bartlett Sher (South Pacific, Light in the Piazza, Woman on the Verge of a Nervous Breakdown), a w roli głównej wystąpiła diwa Broadwayu, Kelli O'Hara. Oczekiwania były więc w pełni uzasadnione.

Brak kurtyny sprawił, że już przy wejściu można było dostrzec główne elementy scenografii Michaela Yeargana: tło przedstawiające płaskie równiny stanu Iowa, wielkie trójwymiarowe drzewo, pojedyncze drewniane krzesła po bokach sceny i serię ram fotograficznych, które nadawały przestrzeni charakter obrazu. Sceneria ta natychmiast przywołała klimat środkowej Ameryki – przypominała wręcz dekoracje do musicalu Oklahoma. Znajoma, ciepła i zachęcająca, stworzyła doskonały nastrój.

Gdy spektakl się rozpoczął, scenę spowiła ciemność, a snop światła zwiastował powolne wejście skromnie ubranej żony farmera. Dopiero gdy aktorka zaczęła śpiewać – pięknie, potężnie i z wielkim uczuciem – świetny numer otwierający, „To Build A Home”, stało się jasne, że to O'Hara. Jej naturalna uroda została celowo przyćmiona; przed nami stała prosta, pochodząca z Włoch gospodyni domowa i matka.

Po tym skromnym otwarciu sztuka rozwijała się miarowo, nakładając kolejne warstwy emocji, by stać się medytacją o miłości i poświęceniu, o stracie i skradzionych chwilach intensywnej przyjemności, o wyborach i ich konsekwencjach. To dzieło bardzo kameralne, ale niosące potężny ładunek emocjonalny.

O'Hara gra kobietę z Neapolu, której narzeczony zginął na wojnie. Zrozpaczona, wyszła za przystojnego Amerykanina, który obiecał jej nowe życie w Stanach – z dala od zbombardowanego domu i roztrzaskanych marzeń. Ma z nim dwoje dzieci, wychowuje je, pracuje na farmie i cieszy się sympatią lokalnej społeczności. To małe miasteczko, więc sąsiedzi widzą i wiedzą wszystko. Bohaterka kocha męża, ale czuje niedosyt; życie żony rolnika zmusiło ją do porzucenia pasji do sztuki. Czuje się kochana, ale niespełniona.

Wtedy pojawia się Robert. To fotograf National Geographic, męski i przystojny, wolny duch, a zarazem na swój sposób pusty w środku. Przypadkowe spotkanie szybko przeradza się w romans, ale oparty na prawdziwej miłości, pożądaniu i autentycznej potrzebie bliskości.

Nieuchronnie postać O'Hary staje przed wyborem, a konsekwencje tej decyzji stają się siłą napędową drugiego aktu.

Trzeba niemałych umiejętności, by opowieść o zdradzie zmienić w przekonującą historię miłosną, ale wszyscy zaangażowani w ten projekt je posiadają. Był to dopiero trzeci pokaz przedpremierowy, a spektakl już robi wrażenie – z pewnością będzie jeszcze lepszy, gdy wszystko zostanie dopracowane do wieczoru premierowego.

To prawdopodobnie najlepsza partytura w dorobku Jasona Roberta Browna. Muzyka jest spójna, tętni klimatem miejsca akcji – upałem, nudą, rutyną i pragnieniem zmiany. Znajdziemy tu wiele potężnych i wspaniałych utworów: „Wondering”, „Falling Into You”, „Who We Are and Who We Want To Be”, „Almost Real”, „It All Fades Away” i „Always Better” – każdy z nich to perełka wymagająca wybitnych umiejętności wokalnych.

O'Hara jako Francesca, żona dopuszczająca się zdrady, jest rewelacyjna. Bez trudu oddaje ból i trud swoich wyborów, a fizyczna przemiana, jaka w niej zachodzi pod wpływem Roberta, jest zdumiewająca. Jej głos brzmi z całą mocą, prezentując niesamowity rejestr środkowy. To występ pełen pasji i niezwykle autentyczny. Wybitna kreacja pod każdym względem.

Steven Pasquale jest idealnym wyborem do roli Roberta, fotografa, który budzi duszę i ciało Franceski. Jest męski, niezwykle atrakcyjny i śpiewa bogatym, rezonującym głosem, którego Jason Robert Brown mógłby mu tylko pozazdrościć. Jest w pełni szczery w swojej roli – ani przez chwilę nie czujemy, by wykorzystywał Francescę. To kolejna wielka kreacja tego wieczoru.

Świetną robotę wykonują Hunter Foster (jako prostolinijny mąż-farmer), Derek Klena (syn) i Caitlin Kinnunen (córka). Dzięki ich autentyczności dylemat Franceski staje się dla widza jeszcze bardziej bolesny.

Jako troskliwi i wszechwiedzący sąsiedzi, Cass Morgan i Michael X Martin, są prawdziwą ozdobą spektaklu. Szczególne brawa należą się Morgan za wykonanie „Get Closer”.

Whitney Bashor gra dwie role i ma dwa solowe występy: jako Marian, była partnerka Roberta, oraz Chiara, żywiołowa siostra Franceski z Neapolu. W obu jest dobra, ale szczególnie błyszczy jako Chiara.

W tym spektaklu nie ma słabych ról. Cała obsada staje na wysokości zadania, a harmonie i śpiew zespołowy są bogate i perfekcyjnie nastrojone.

W drugim akcie pojawia się cudowna sekwencja muzyczna angażująca cały zespół, obejmująca ślub, zakończenie szkoły i pogrzeb – jest ona zapierająca dech w piersiach, stanowiąc płynne połączenie melodii, nastroju i świetnej pracy nad postaciami.

Projekt Michaela Yeargana jest wyborny – z łatwością przywołuje różne przestrzenie w sposób umowny, bez stałych dekoracji. Pozwala to na stałą obecność obserwujących mieszkańców wioski, jednoczesne dzianie się różnych akcji i zapewnia bardzo płynne przejścia między scenami. Całość działa bez zarzutu pod pewną i precyzyjną ręką reżyserską Shera.

To dojrzałe i pewne swej formy dzieło teatru muzycznego. Choć nie jest to komedia, nie brakuje w niej autentycznie zabawnych momentów. Przede wszystkim jednak jest to ludzki dramat – gra aktorska, inscenizacja, libretto, muzyka i orkiestracja łączą się, by stworzyć głęboko poruszający i niezwykle satysfakcjonujący wieczór w teatrze.

Nie zdziwcie się, jeśli „Co się wydarzyło w Madison County” stanie się hitem tego sezonu na Broadwayu. To arcydzieło, które w osobach O’Hary i Pasquale’a zyskało dwie wielkie gwiazdy. Dzisiejszego wieczoru otrzymali owację na stojąco – i w pełni na nią zasłużyli.

Pozycja absolutnie obowiązkowa.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS