Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Hairy Ape, Old Vic Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Bertie Carvel w „Włochatej małpie”. Fot. Manuel Harlan The Hairy Ape (Włochata małpa)

The Old Vic Theatre

28 października 2015

5 gwiazdek

Kup bilety Okazuje się, że na Księżycu naprawdę mieszka człowiek. To pełen pychy i samozadowolenia mężczyzna, spoglądający pogodnie z góry na małe, mało znaczące (dla niego) istoty poniżej. Są nieistotne w tym sensie, że nigdy ich nie spotka ani z nimi nie porozmawia, ale kluczowe, bo to ich ciężka praca i konsumpcja jego dóbr wyniosły go na wyżyny.

W świetle księżyca promieniującym od owego „Człowieka z Księżyca” znajduje się długi wybieg w zoo, gdzie potężnie zbudowany robotnik drażni się z gorylem. To nie jest prawdziwy goryl – tylko człowiek w kostiumie – ale wrażenie jest sugestywne i w dziwny, groteskowy sposób niepokojące. Choć nie tak bardzo, jak sam robotnik, zagubiony w potrzasku samoświadomości, żarliwego buntu przeciwko społeczeństwu, które go szufladkuje i umniejsza, oraz determinacji, by brutalnie wymusić zmianę.

Dobrze urodzona młoda kobieta wywołuje wilka z lasu, nazywając go „brudną bestią” i wprawiając w wir złości i introspekcji. Wszystko to rozgrywa się na tle panoramy kapitalistycznych i socjalistycznych obrazów, aż do momentu, gdy bohater wypuszcza goryla z klatki...

To wznowienie sztuki Eugene’a O’Neilla z 1922 roku w reżyserii Richarda Jonesa. The Hairy Ape w teatrze The Old Vic to druga produkcja w inauguracyjnym sezonie Matthew Warchusa jako dyrektora artystycznego. To wspaniałe osiągnięcie, pełne ambicji i napędzane wyrazistą wrażliwością artystyczną. Obraz robotnika wygłaszającego monolog w blasku bijącego chłodem „kapitalistycznego księżyca”, stojącego obok długiej żółtej klatki z gorylem, to jeden z najsilniejszych, iście operowych obrazów, jakie widziałem na londyńskiej scenie od dawna.

Poczucie, że mogłaby to być opera, było wszechobecne: wyrafinowany koncept, plastyczność, symfoniczny rozmach, zgłębianie trudnych emocji, a przy tym wzniosłość. Mimo braku partytury, czuło się tę podniosłą rzeczywistość i całkowite zanurzenie w świecie, które cechuje naprawdę dobre produkcje operowe. Ogromne doświadczenie Jonesa jako reżysera operowego zostało tu wykorzystane po mistrzowsku.

Choreografia Aletty Collins tylko potęgowała to wrażenie. Męski zespół wykonywał niezwykle precyzyjne układy, które w porywający sposób oddawały ciasnotę i znój powtarzalnej, fizycznej pracy – a konkretnie wrzucania węgla do pieców. Bez trudu przywołali atmosferę potu, gorąca, bólu i braterstwa. W tych ruchach była pewna urzekająca uroda, która podkreślała surowość ich otoczenia.

Obsada spektaklu „The Hairy Ape”. Fot. Manuel Harlan

Scenografia Stewarta Lainga jest pod każdym względem zdumiewająca. Wykorzystuje on przestrzeń w oryginalny sposób, tworząc konkretne miejsca w ramach kalejdoskopu możliwości i płynnie przenosząc akcję z czeluści maszynowni transatlantyku na słynną Piątą Aleję na Manhattanie.

Centralnym elementem scenografii jest ogromna prostokątna klatka reprezentująca maszynownię. Jest żółta, surowa i pusta – z kratami wzdłuż jednego boku. To tutaj po raz pierwszy spotykamy Yanka i jego kolegów podczas przerwy w pracy. Później widzimy ich harujących przy buchających ogniem piecach. Jeszcze później klatka zamienia się w wybieg w zoo, gdzie Yank staje oko w oko z gorylem.

Żółć jest tu dominującym i powracającym kolorem – symbolem nadmiaru kapitalizmu. W niezwykle sugestywnej scenie nowojorskie wyższe sfery wychodzą z kościoła z twarzami zasłoniętymi gładkimi maskami, w żółtych butach lub rękawiczkach. Ich taniec obojętności hipnotyzuje. To sprytny zabieg; żółć jako oznaka zbytku i atrybut bogactwa (podobnie skutecznie wykorzystano ten motyw niedawno w broadwayowskiej produkcji „The Visit”).

Niezwykłe oświetlenie Mimi Jordan Sherin odegrało kluczową rolę. Na początku niemal oślepia widownię, symbolicznie ostrzegając przed nadchodzącą surowością i zmuszając do przymknięcia oczu. Gdy znów je otwieramy, czujemy ulgę. Tym jednym ruchem Sherin wymusza skupienie na wizji Jonesa i Lainga. W pamięci zapadają też inne momenty: gdy scena zostaje zalana krwistoczerwoną łuną, oddającą harówkę przy piecach (można wręcz poczuć ten żar), oraz chwila, gdy pojawia się księżyc, władając przestrzenią delikatną poświatą zarezerwowaną dla romantycznych spotkań – to odbiera dech w piersiach.

W kwestii oprawy wizualnej i technicznej nie można tej inscenizacji nic zarzucić. Wszystko działa perfekcyjnie, a różnorodność miejsc, do których trafia Yank – w tym więzienie czy biuro związku zawodowego – jest oddana w sposób namacalny. Sceny w ładowni, gdzie mężczyźni odpoczywają, kłócą się czy biorą prysznic, mierząc się z niekończącym się trudem życia, są surowe i mięsiste. Stylizacja ruchu i przeskalowane gesty paradoksalnie potęgują realizm tych scen.

Całość opiera się na potężnej głównej roli. Yank – ten wielki, nieokrzesany, tytułowy „włochaty małpolud” (czy aby na pewno?), kupa mięśni i krzykacz – przechodzi swoiste objawienie, gdy przeraża młodą damę z towarzystwa. Opuszcza bezpieczny pokład statku, by odkryć Nowy Jork i sprawdzić, gdzie jest jego miejsce. W Bertiem Carvelu reżyser znalazł gwiazdę idealną.

„The Hairy Ape”. Fot. Manuel Harlan

Carvel, emanujący aurą Wolverine’a w wydaniu Hugh Jackmana, jest tak daleki od swojej roli Panny Łomot (Miss Trunchbull), jak to tylko możliwe: spięty, nienaturalnie wysoki, brutalnie umięśniony i nieustępliwy – niczym ledwo oswojony dzikus, który bez mrugnięcia okiem potrafi wyduldać ćwiartkę whisky. To kreacja wybuchowa, a jednocześnie mistrzowsko powściągliwa, która głęboko analizuje kondycję robotnika i sposób, w jaki uprzywilejowani bogacze wykorzystują i marginalizują tych, dzięki którym napełniają swoje sakiewki.

Pojawiają się pewne problemy z dykcją Carvela, wynikające częściowo ze specyficznego akcentu, który przyjmuje. Nie ma to jednak znaczenia dla ogólnego, operowego charakteru dzieła. Jego sposób podawania lirycznego tekstu O’Neilla – raz brutalnego, raz refleksyjnego, wręcz dziecięcego – jest piękny. Można zrozumieć każdą emocję Yanka, jakby śpiewał arie w obcym języku. Całość ma w sobie muzyczność, przez co finałowy akt przynosi naturalne wyciszenie i rezygnację.

Cała obsada jest znakomita, ale na szczególne wyróżnienie zasługują Buffy Davis (jako ciotka Mildred oraz urzędniczka), Stefan Rhodri (pijany irlandzki kolega Yanka), Adam Burton (skrupulatny socjalista) i Callum Dixon (Long, przewodnik Yanka po Manhattanie). Mimo kostiumu, świetny był także Phil Hill w roli zdezorientowanego goryla.

Sztuka O’Neilla nie straciła nic ze swojej siły rażenia. Dziś wydaje się równie szokująca i świeża, co w 1922 roku. Produkcja Jonesa jest nie tylko piękna i wciągająca – przypomina nam, że pytania o ucisk i niesprawiedliwość społeczną są wciąż aktualne. Choć świat XXI wieku nie kręci się już tak bardzo wokół wielkich przemysłowców, nadal mamy do czynienia z potężną elitą i pracownikami, których życie jest ciężkim znojem, podczas gdy bogaci stają się jeszcze bogatsi.

To być może zbieg okoliczności, że premiera odbywa się w tygodniu, w którym Izba Lordów odrzuciła rządowe cięcia w ulgach podatkowych, ale moment jest bez wątpienia trafny. To spektakl, który zmusza do refleksji nad własnym miejscem w świecie i rolą, jaką narzuca nam system. To ważne, palące kino teatralne – uczta dla zmysłów dzięki pracy Jonesa, Lainga, Collins, Sherin i elektryzującego Carvela.

Kto jest „włochatą małpą”? Ja stawiam na tego gościa z Księżyca.

„The Hairy Ape” w The Old Vic do 21 listopada 2015

Fotografie: Manuel Harlan

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS