Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Incident Room, Pleasance Courtyard, Edinburgh Fringe ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Udostępnij

Paul T Davies recenzuje spektakl The Incident Room, wystawiany obecnie w Pleasance Courtyard w ramach festiwalu Edinburgh Fringe.

Autorem zdjęcia jest Richard Davenport The Incident Room Pleasance Courtyard, Edinburgh Festival Fringe

14 sierpnia 2019

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Akcja osadzona w 1975 roku w pokoju operacyjnym Millgarth – centrum dowodzenia poszukiwaniami Rozpruwacza z Yorkshire – to znakomicie udokumentowana sztuka, która oddaje napięcia i porażki zespołu tropiącego seryjnego mordercę. Podczas oglądania dramatu uderza wiele kwestii: nie tylko niekompetencja śledczych (Peter Sutcliffe, czyli Rozpruwacz, był wielokrotnie przesłuchiwany, a jego nazwisko pojawiało się w aktach nader często), ale także wszechobecny wówczas seksizm. Pierwszymi czterema ofiarami były pracownice seksualne, a sprawa nie zyskała należytego priorytetu, dopóki piątą ofiarą nie padła uczennica, Jane MacDonald. Produkcja teatru New Diorama, według scenariusza Olivii Hirst i Davida Byrne’a, stawia kobiety w centrum tego zdominowanego przez mężczyzn świata, skupiając uwagę na postaci sierżant Megan Winterburn.

Charlotte Melia jest wyśmienita jako Winterburn – twarda, oddana pracy i wściekła na system, w którym koledzy awansują przed nią. Nawiązuje ona więź z ocalałą ofiarą, Maureen Long, w którą brawurowo – łącząc komizm z tragizmem – wciela się Katy Brittain. Obie kobiety wykazują się podobną mieszanką kruchości i hartu ducha niezbędnego do przetrwania. To świetny występ zespołowy; szczególne wrażenie zrobił na mnie Jamie Samuel jako Andrew Laptew. Aktor doskonale oddał przerażenie bohatera, który po awansie uświadamia sobie, że to właśnie on pozwolił mordercy wymknąć się z rąk.

Tempo spektaklu jest dynamiczne, a akcja rozgrywa się na tle doskonałej scenografii Patricka Connellana – sterty szafek na dokumenty, która dosłownie zapada się pod ciężarem biurokracji. To znakomity przykład kreatywnego podejścia do materiału źródłowego, który nie pozwala widzowi zapomnieć o zamordowanych kobietach. Za każdym razem, gdy odnalezione zostaje ciało, Winterburn wyciąga z szafek lub pudeł namoknięty element garderoby bądź but; w jednej z najbardziej zapadających w pamięć chwil wyjmuje sukienkę z filiżanki po kawie. To świetny przykład dramatu dokumentalnego, który gorąco polecam.

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS