WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Old Man and the Pool, Wyndham's Theatre ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
timhochstrasser
Share
Tim Hochstrasser recenzuje spektakl The Old Man and the Pool, który jest obecnie wystawiany w Wyndham's Theatre w Londynie.
The Old Man and the Pool
Wyndhams Theatre
3 gwiazdki
Mike Birbiglia to pochodzący z Bostonu aktor i komik stand-upowy, który na kilka najbliższych tygodni zagościł w „perełce” West Endu – teatrze Wyndhams. Jeśli szuka się sceny teatralnej, a nie kabaretowej dla występu solowego, to jest to bez wątpienia doskonały wybór. Wnętrze jest przytulne i kameralne, co sprawia, że wykonawca nie musi nadmiernie szafować głosem ani nagłośnieniem. Pozwala to również na autentyczną interakcję z publicznością, co Birbiglia wykorzystuje w dalszej części wieczoru, nawiązując bezpośredni dialog nawet z panią zasiadającą w jednej z lóż. Jego humor ma łagodny, powierniczy charakter, co ostatecznie uspokaja widza, nawet gdy poruszane tematy – jak w tym przypadku – są dość mroczne i niepokojące, oscylując wokół kryzysu wieku średniego, problemów zdrowotnych i śmiertelności.
Birbiglia łączy swojski, ciepły styl narracji ze zręczną, werbalną precyzją. Co istotne, w programie nie ma polityki – zamiast tego większość dowcipów wymierzona jest w niego samego lub opiera się na trafnych, cierpkich obserwacjach środowiska społecznego i zawodowego, w którym się obraca. Zaczynamy od wizyty u lekarza, podczas której Mike nie jest w stanie wydmuchać wystarczającej ilości powietrza do rurki, co budzi u doktora podejrzenie nadchodzącego ataku serca. Po serii medycznych perypetii bohater postanawia poprawić kondycję, pływając w basenie YMCA, co skłania go do obszernych wspomnień z dzieciństwa spędzonego na podobnej pływalni, co zresztą skutecznie zraziło go do wody na całe lata.
Od tego momentu spektakl otwiera się na szersze pole rodzinnych wspomnień, wyzwań związanych z pisaniem testamentu, zmianą diety i nauką cieszenia się chwilą z żoną i córką – czyli de facto na te same lekcje życiowe, które głosi nowy musical „The Little Big Things”, grany kilka przecznic dalej w Soho.
Scenografia to prosta, zakrzywiona forma imitująca blask wykafelkowanego basenu, która w pewnym momencie zmienia się w papier milimetrowy. Poza tym oprawa wizualna ogranicza się do hokeera i fizycznej ekspresji aktora, wspieranych przez subtelne zmiany oświetlenia budujące nastrój. Opowieść sprawia wrażenie kunsztownie naturalistycznej i spontanicznej, choć w rzeczywistości jest precyzyjnie i koniecznie wyreżyserowana według scenariusza.
Spektakl został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, w której dużą część stanowili Amerykanie – wyraźnie obeznani z twórczością komika i podziwiający jego dorobek. Obserwacje obyczajowe są celne, a punktowanie ludzkich słabostek i pretensjonalności (zarówno własnych, jak i cudzych) odbywa się raczej z przymrużeniem oka niż z okrucieństwem. Jest to miła odmiana w czasach, gdy tanią popularność zdobywa humor nienawistny, oparty na bezwzględnym wyszydzaniu innych. Jednak dla brytyjskiego recenzenta puenta każdego segmentu stawała się widoczna zbyt szybko, co odbierało element zaskoczenia; wiele wątków i anegdot nakładało się na siebie lub uderzało w te same struny, co z czasem osłabiało ich siłę rażenia.
Być może to po prostu odwieczny problem narodów rozdzielonych wspólnym językiem – pewne niuanse giną w tłumaczeniu. Dla mnie wiele komicznych sytuacji było zrozumiałych i czytelnych, ale ich finał przewidywałem na długo przed końcem puenty. Ton autoironii nie był na tyle zróżnicowany pod względem formy czy treści, by w pełni nasycić cały wieczór. Znamienne jest też to, że w ostatniej części show artysta uciekł się do sprawdzonego chwytu: próby wzbudzenia w widzach poczucia winy, by przestali śmiać się z absurdalnej sytuacji związanej ze śmiercią. Tu nagle pojawiło się znacznie więcej energii, mimo że sama merytoryka tematu nieco się rozmyła.
W dzisiejszych niespokojnych czasach spojrzenie Birbiglii na sprawy ostateczne jest odświeżająco nieszablonowe i dostarcza niezłej rozrywki. Nie uznałem go jednak za tak zabawnego jak reszta sali, która reagowała salwami histerycznego śmiechu na anegdoty będące dla mnie jedynie zgrabnie sformułowanymi obserwacjami, pozbawionymi jednak wyraźnej pointy, struktury czy kierunku.
ZAPISZ SZY DO NASZEGO NEWSLETTERA, ABY BYĆ NA BIEŻĄCO. Spektakl w Wyndham's Theatre potrwa do 7 października.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności