WIADOMOŚCI
WSPOMNIENIA Z TEATRU: Holly Dale Spencer
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
W tym tygodniu w ramach cyklu Throwback Thursday rozmawiamy z Holly Dale Spencer. Jej kariera zaczęła się w Birmingham Hippodrome już w wieku 8 lat, a w swoim dorobku ma między innymi rolę pani Wormwood w musicalu „Matylda”. Holly spełnia się także jako trenerka uważności (mindfulness), wspierając innych w trudnym czasie pandemii.
Holly Dale Spencer 1) Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że związałaś się ze światem teatru?
Mój debiut sceniczny miał miejsce, gdy miałam cztery lata – wystąpiłam wtedy w pokazie mojej pierwszej szkoły tańca, Walsall Academy. Pierwszy profesjonalny angaż dostałam w wieku około ośmiu lat – zagrałam w „Dziadku do orzechów” w Birmingham Hippodrome dla Birmingham Royal Ballet.
Teatr był dla mnie naturalnym wyborem ze względu na rodzinę – mama była tancerką, tata perkusistą i komikiem stand-upowym, siostra śpiewa i tańczy, a brat był aktorem dziecięcym. Dorastałam w atmosferze muzyki i śmiechu. Rodzice wychowali mnie na musicalach wytwórni MGM, a jako dziecko uwielbiałam oglądać w telewizji gale Royal Variety Show.
Holly Dale Spencer 2) Jak wygląda Twój wieczorny proces wchodzenia w rolę przed spektaklem?
W moim przypadku przygotowanie do występu polega głównie na tym, by przestać samej sobie rzucać kłody pod nogi. Muszę utwierdzić się w przekonaniu, że wykonałam pracę, wiem co robić i jestem gotowa wyjść na scenę. Mam tendencję do nadmiernej analizy i bycia dla siebie surową, więc aby przygotować się do roli, muszę po prostu „odpuścić”.
3) Jak dbałaś o kreatywność w czasie lockdownu?
Latem zaczęłam brać udział w zajęciach aktorskich online w MC2 Studios – to fantastyczne miejsce dla zawodowców. Uwielbiam te lekcje; przez ostatnie 5 miesięcy ogromnie się tam rozwinęłam i co tydzień nie mogę się doczekać tego kreatywnego zapału. W tym roku zaczęłam też lekcje śpiewu u cudownej Julie Gossage w Vocal Balance – ona jest po prostu czarodziejką!
Pisałam też własne teksty, a przez pewien czas wraz z grupą przyjaciół co tydzień czytaliśmy wspólnie sztuki przez Zoom.
Miałam szczęście brać udział w warsztatach nad nowym musicalem „The Attic” autorstwa znakomitej Estee Stimler w Union Theatre. Ponadto nagrywałam nowe utwory w Goldsmiths do kolejnego projektu Estee i Adama Penningtona pt. „Dear George”.
Wcześniej w tym roku prowadziłam też czytanie performatywne nowej, wzruszającej i jednocześnie zabawnej sztuki Daniela Robinsona pt. „Panto”, również w Union Theatre.
Mój głos można też usłyszeć (choć to krótka partia) w nowym filmie wytwórni Fizz and Ginger „Infinitum: Subject Unknown”, który właśnie wszedł na ekrany w Wielkiej Brytanii i USA.
4) Jesteś także trenerką uważności. Opowiedz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda z mindfulness i na czym polega Twoja praca.
Postanowiłam wykorzystać ten czas globalnego „zatrzymania”, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Od dzieciństwa zmagam się ze stanami lękowymi. Medytowałam z przerwami od kilku lat, ale w tym roku stało się to moją codzienną praktyką. Powróciłam do literatury o uważności i poczułam nową motywację, by zagłębić się w ten temat po tym, jak w zeszłym roku doświadczyłam depresji i kilku lat silnych wahań emocjonalnych oraz stresu. Mindfulness tak bardzo mi pomogło, a zmiany były tak widoczne, że chciałam dzielić się tym z innymi. Latem ukończyłam kurs nauczycielski. Obecnie prowadzę sesje indywidualne online oraz cotygodniowe zajęcia grupowe. To zmieniło moje życie i mam nadzieję, że nadal będzie przynosić pozytywne skutki osobom, z którymi pracuję.
5) Czy masz jakieś rady dotyczące uważności, które pomagają podczas przesłuchań lub przygotowań do spektaklu?
Moja rada dla kogoś przygotowującego się do castingu lub roli brzmi...
ODDYCHAJ.
Oddech to Twój przyjaciel. Zawsze przy Tobie jest.
Pamiętaj, że nie jesteś swoimi myślami. Twoje myśli to nie fakty.
Spróbuj nadać imię temu negatywnemu głosowi w Twojej głowie. On często kłamie. Jeśli nadasz mu zabawne imię, może to być całkiem niezła zabawa. =)
Nie musisz kurczowo trzymać się celu, by go osiągnąć. Daj sobie przestrzeń. Czasami jedyne, co musimy zrobić, to odpuścić.
Holly Dale Spencer jako pani Wormwood w musicalu „Matylda”. 6) Jakie jest Twoje najfajniejsze lub najśmieszniejsze wspomnienie ze sceny?
Nie mogę zdradzić dokładnie, co się stało... ale kiedyś na scenie wydarzyło się coś tak zabawnego, że w kolejnej scenie na chwilę straciłam głos, bo za kulisami dostałam ataku kaszlu od śmiechu. Ups!
7) Jakie trzy rzeczy zawsze znajdziemy w Twojej garderobie? Maskotki, talizmany, coś co pomaga na scenie... niebieskie M&Msy?
Mój stolik w garderobie jest zawsze kolorowy – mam swój ręcznik do demakijażu w kwiaty, własny kubek i mnóstwo kartek od znajomych czy karteczek post-it poprzyklejanych wszędzie. Zawsze mam też poduszkę i koc, bo uwielbiam SPAĆ – nawet jeśli oznacza to drzemkę pod stołem w garderobie. Do tego szlafrok, kapcie i pewnie jakaś zabawna pluszowa maskotka. Naprawdę lubię się „zadomowić”! No i herbata imbirowa, miód i cukierki Gin-Gins.
8) Jakiej płyty z muzyką z musicali słuchasz teraz najczęściej?
Szczerze mówiąc, rzadko słucham nagrań z obsadą (wiem, wstyd!). Kiedy śpiewam pod prysznicem, zwykle jest to klasyka: Rodgers & Hammerstein, Cole Porter czy Irving Berlin. Jestem jednak ogromnie dumna z bycia częścią oryginalnego londyńskiego nagrania „American Psycho” Duncana Sheika... a to już zupełnie inna bajka w klimacie lat 80. Mój gust musicalowy jest zdecydowanie eklektyczny.
9) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?
Nazywałby się „Ja kontra ja sama”, bo bywam swoim największym wrogiem! Może brzmi to mrocznie, ale nie martwcie się – to na pewno byłaby komedia!
10) Jaką radę dałabyś tegorocznym absolwentom szkół teatralnych?
Moja rada brzmi: poznajcie samych siebie. Spędzajcie czas ze sobą. Upewnijcie się, że Wasze cele są zgodne z tym, kim jesteście, a nie tylko z tym, co wydaje Wam się, że powinniście robić. Zawsze wracajcie do pytania: „dlaczego to robię?”. Dbajcie o relacje z ludźmi – zwłaszcza z tymi prawdziwymi przyjaciółmi, którzy kochają Was bezwarunkowo i pozwalają Wam być sobą. Będziecie ich potrzebować. Nie forsujcie niczego na siłę. Bądźcie cierpliwi. Sprawy wymagają czasu, by się ułożyć, więc im na to pozwólcie. Pracujcie ciężko, ale dbajcie o siebie. Uwielbiam cytat, który bardzo mi pomógł: „Pracoholizm to blokada, a nie fundament budowli”. I jeszcze jeden: „Nie ma nikogo na świecie, kto byłby bardziej Tobą niż Ty sam”.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności