Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WIELKI WYWIAD: Brenda Edwards o kulisach musicalu Hairspray

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Rozmawiamy z Brendą Edwards, która wciela się w postać Motormouth Maybelle w aktualnej trasie musicalu Hairspray. Brenda Edwards Czy mogłabyś opowiedzieć nam o Motormouth Maybelle i co przyciągnęło Cię do tej roli? Pamiętam, jak oglądałam oryginalny film, a potem wybrałam się na musical w 2007 roku na Broadwayu i w 2008 roku na West Endzie. Całe przedstawienie ogromnie mi się podobało, ale szczególnie zachwyciła mnie postać Motormouth. Sama będąc matką syna i córki, mogłam utożsamić się z jej opiekuńczą, silnie chroniącą stroną, w której musi sprawować pieczę nad wszystkim. Z drugiej strony jest też ta rozrywkowa natura – kiedy gra muzykę i bawi się ze wszystkimi, zachowując jednocześnie powagę, gdy trzeba kogoś wysłuchać lub zaoferować ramię do wypłakania się. Ma jednak własne zdanie i nie boi się go głośno wyrażać. Prowadząc własny sklep płytowy, jest centralnym punktem, do którego przychodzą wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa – a piosenki, które śpiewa, są po prostu fantastyczne! Ma wielką osobowość, zupełnie jak ja, więc myślę, że to rola idealna. Brałaś udział w poprzedniej trasie Hairspray, co skłoniło Cię do powrotu? Chciałam wrócić do tej produkcji po raz drugi, ponieważ bardzo pomogło mi to przetrwać trudny czas, kiedy po pierwszej połowie trasy zdiagnozowano u mnie raka piersi w trzecim stadium. Piosenki w tym spektaklu podnoszą na duchu na tak wiele sposobów, a występowanie pomogło mi nie skupiać się na chemioterapii. Jednym z utworów, które śpiewam i z którego szczególnie czerpałam siłę, było „I Know Where I Have Been”. Słowa te już wcześniej miały dla mnie wielkie znaczenie, a przez resztę trasy pomagały mi zachować pozytywne nastawienie i myśleć o jaśniejszym jutrze! Myślę więc, że było to dla mnie bardzo terapeutyczne i dokładnie to, czego potrzebowałam. Powrót na trasę jest dla mnie ważny także dlatego, że mam pewne osobiste demony do pokonania – chcę tym razem przejechać całą trasę. Było jedno miejsce, w którym nie mogłam wystąpić w ogóle. Ale tam wracamy – to Venue Cymru w Llandudno. Przyjechałam tam z poprzedniego miejsca występów, Milton Keynes, w niedzielę, a w poniedziałek obudziłam się i nie mogłam chodzić. Utknęłam tam na kilka dni, podczas gdy wszyscy inni grali spektakl – byłam tym załamana! Tak więc cieszę się na tę drugą trasę z tak wielu powodów! Jak to jest wrócić na próby? Czy tym razem jest inaczej niż podczas ostatniej trasy? O mój Boże, tak! Jest niesamowicie! Myślałam, że choreografia Drew McOniego była wymagająca za pierwszym razem (a była bardzo!). Ale tym razem to tak, jakbyśmy w kwestii choreografii robili to samo, co poprzednio, a potem dodali drugie tyle w tym samym czasie, ha ha! Myślę też, że skoro przez ostatni rok nie ćwiczyłam zbyt intensywnie, tym razem trochę trudniej jest mi nabrać tempa, ale im częściej to powtarzamy, tym staje się to łatwiejsze... to najlepszy trening śpiewano-tańczony w życiu! Uwielbiam to, obsada jest niesamowicie utalentowana i cieszę się, że poznaję wszystkich. Jest świetnie – mnóstwo zabawy i ta energia! Poziom energii jest wysoki od samego początku aż do końca. Od „Good Morning Baltimore” po „You Can’t Stop the Beat” dzieje się tak wiele. Ta fantastyczna nowa obsada jest naprawdę świetnie przygotowana. W ciągu dwóch tygodni zrobiliśmy pierwszy akt i rozplanowaliśmy drugi. W trzecim tygodniu już po prostu „wgrywaliśmy” to w nasze ciała. Tempo jest znacznie szybsze niż ostatnio, mózg nie ma czasu na wyłączenie się. Nie mogę się doczekać! Widzieliśmy nową scenografię i wygląda niesamowicie – Takis jest tak utalentowany! Będzie wspaniale! Jest większa, jaśniejsza i piękniejsza – „piękniejszaśniejsza”, jeśli mogę tak powiedzieć! Czego widzowie mogą spodziewać się po Hairspray? Gdyby ktoś nie znał tego spektaklu, jak opisałabyś go w trzech słowach? Większy, jaśniejszy i piękniejszy! Uwielbiam to! Publiczność może spodziewać się energii, mnóstwa śmiechu i fantastycznych piosenek granych przez fenomenalny zespół, a jednocześnie przekazu, który uważam za niezwykle aktualny. Wiem, że brzmię teraz jak hipiska z lat 60., ale po prostu życzę wszystkim, aby szerzyli miłość i żyli ze sobą w zgodzie, odkładając różnice na bok. Zawsze będą istniały różnice zdań, to właśnie czyni nas jednostkami... i myślę, że to właśnie ucieleśnia ten spektakl – bez względu na rasę, rozmiar czy poglądy, na końcu chodzi o bycie razem i wspólny front. Mam nadzieję, że ludzie wyjdą ze spektaklu z poczuciem: „OK, to dało mi do myślenia, a jednocześnie zapewniło świetną rozrywkę”. Jaki jest Twój ulubiony moment lub piosenka w spektaklu i dlaczego? Po prostu uwielbiam „You Can’t Stop the Beat”, ponieważ przechodzi przez tak wiele zmian tempa – na próbach nazywamy to Beat 1, Beat 2 i Beat 3. Tak jak wspomniałam, podoba mi się, jak to nas wszystkich łączy – to moment, w którym wszyscy są razem i uważam, że jest genialny! Czy jest jakieś miasto na trasie, które najbardziej chcesz odwiedzić i dlaczego? Naprawdę nie mogę się doczekać powrotu do Belfastu, ponieważ to właśnie tam brałam udział w przesłuchaniu do X Factor. Pierwotnie planowałam odwiedzić Groblę Olbrzyma (Giant's Causeway)... ale ostatecznie tam nie dotarłam, bo przesłuchanie zajęło mi cały ostatni dzień. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się tam pojechać. Akcja Hairspray toczy się w latach 60., ale gdybyś mogła urodzić się w innej dekadzie, która by to była i dlaczego? Uwielbiam dramaty kostiumowe, a zwłaszcza styl i modę – te frędzle, koraliki itd. Jestem taką sroką, bo kocham wszystko, co się błyszczy: cekiny, koraliki i diamenciki – taka już jestem! Więc to byłaby era, w której chciałabym żyć. Te bajeczne kostiumy! Te sukienki! Te nakrycia głowy! Brenda Edwards Jaki jest Twój ulubiony musical wszech czasów? Rany... wszystkie te, w których grałam! Ale poza nimi bardzo podobały mi się Motown, The Bodyguard, Les Misérables, płakałam na Memphis i absolutnie uwielbiałam Jersey Boys! Były tam piosenki, o których nie miałam pojęcia, że ich oryginały należą do Jersey Boys. Śpiewałam przez cały czas. To bardzo trudny wybór! Co zainspirowało Cię do zajęcia się teatrem muzycznym? Jaki był pierwszy musical, który widziałaś? Dorastałam w kościelnej wspólnocie. Często nie mieliśmy mikrofonów, więc musieliśmy emitować dźwięk bardzo silnie. Dorastałam, śpiewając w dużych przestrzeniach i myślę, że w pewien sposób mnie one przyciągają. Ale to Sharon powiedziała mi, że producenci musicalu Chicago skontaktowali się z nią, gdy byłam w X Factor w 2005 roku, z prośbą, bym przyszła na casting. Tak właśnie zdobyłam swoją pierwszą rolę w teatrze muzycznym. To czysta przyjemność, czuję się wielką szczęściarą, mogąc występować w tych wszystkich pięknych teatrach. Pierwszym musicalem, który widziałam, był Thriller Live – grała w nim moja przyjaciółka i koleżanka z drużyny X Factor, Maria. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie lub najważniejszy moment w karierze poza sceną? Zawsze powtarzam, że moim największym życiowym osiągnięciem są moje dzieci – są prawdziwym błogosławieństwem. Najważniejszym momentem w karierze było nagranie debiutanckiego albumu „Bring It Back”. Jestem bardzo dumna z piosenek, które napisałam, i czuję, że pokazują one wszystkie strony mojej osobowości. Wcieliłaś się w genialne role w Chicago i We Will Rock You, a także w wielu innych znanych produkcjach. Czy są jakieś inne role musicalowe, które chciałabyś zagrać? Bardzo chciałabym wykreować oryginalną rolę. Chętnie zagrałabym Urszulę, gdyby Mała Syrenka trafiła na West End! Gdybyś mogła zatańczyć w dowolnym programie telewizyjnym poza The Corny Collins Show, co by to było? I jaki byłby Twój popisowy krok taneczny? Strictly Come Dancing z Jitterbugiem. Musical Hairspray oparty jest na filmie Johna Watersa z 1988 roku. Gdybyś mogła zaadaptować jakikolwiek inny film z lat 80. na musical, co by to było? Książę w Nowym Jorku (Coming to America), to bardzo zabawny film. Czy możesz opowiedzieć nam o swoim doświadczeniu w programie X Factor? Jak przygotowało Cię to do pracy w branży? Bardzo podobał mi się ten udział. Przed każdym sobotnim programem na żywo było mnóstwo prób, więc zawsze trzeba było być w pełnej gotowości. To było ekscytujące i wymagające jednocześnie, więc nie różni się to tak bardzo od sceny teatralnej – występy na żywo odbywały się przed publicznością w studiu. Myślę, że to naprawdę przygotowało mnie psychicznie do tej branży. Wiele osób pyta mnie: „czy nie nudzi Cię granie tego samego spektaklu przez rok?”, ale to nie jest ten sam spektakl, bo co wieczór jest inna widownia. Obsada żywi się energią płynącą od publiczności. Wykazałaś się, zdaniem wielu, niezłomną siłą w obliczu przeciwności losu, koncertując z Hairspray podczas walki z rakiem. Jak ważne jest dla Ciebie dalsze inspirowanie i edukowanie innych poprzez podnoszenie świadomości na ten temat? To bardzo ważne. Gdybym z kimś nie porozmawiała i sama nie wyczuła guza, mogłabym być teraz w zupełnie innej sytuacji. To pokazuje, że rozmowa jest kluczowa. Jeśli dzięki temu choć jedna osoba pójdzie się przebadać, to znaczy, że odniosłam sukces. HARMONOGRAM TRASY HAIRSPRAY UK

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS