WIADOMOŚCI
RECENZJA: Forever Plaid, St James Studio ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Share
Forever Plaid
St James Theatre Studio
8 kwietnia 2016
4 gwiazdki
Zarezerwuj bilety na Forever Plaid
Forever Plaid to sentymentalna podróż do świata męskich grup wokalnych śpiewających w bliskiej harmonii, które święciły triumfy w latach 50. To nieco zwariowana, ale absolutnie fenomenalna wyprawa w przeszłość – i to z dreszczykiem emocji. Członkowie grupy The Plaids, paczka przyjaciół ze szkoły, nie żyją. Zginęli w drodze na swój pierwszy wielki koncert, gdy w ich auto uderzył autobus pełen uczennic z katolickiej szkoły. Teraz powracają na Ziemię na ten jeden, jedyny wieczór.
Brzmi to dość ekscentrycznie i, trzeba przyznać, jest tylko pretekstem do stworzenia rewii, ale tym, co sprawia, że Forever Plaid zachwyca, są kreacje aktorskie oraz niesamowita dbałość o detale w każdym z prezentowanych utworów.
W skład The Plaids wchodzą: Jon Lee (Jinx), Keith Jack (Sparky), Matthew Quinn (Smudge) oraz Luke Striffler (Frankie). Panowie idealnie odnaleźliby się w jednym z odcinków serialu Glee. Każdy z nich ma swoje dziwactwa i razem tworzą przedziwnie charyzmatyczną grupę, ale prawdziwa magia zaczyna się, gdy zaczynają śpiewać – to po prostu czysta przyjemność dla ucha. To czterej zwyczajni faceci, wykonujący na co dzień prozaiczne zawody, którzy po dojściu do mikrofonu zmieniają się w gwiazdy. Widać, że śpiewają z czystej pasji, a każdy dźwięk przepełniony jest miłością do muzyki.
Z listą utworów obejmującą takie klasyki jak Three Coins In The Fountain, Moments To Remember, Cry, Sixteen Tons, Catch A Falling Star, Heart and Soul czy Love Is A Many Splendoured Thing, spektakl przenosi nas w czasie przez najpiękniejsze przeboje z tamtych lat. To nie tyle musical typu jukebox, co tematyczna rewia przygotowana z ogromnym sercem. Przedstawienie z przymrużeniem oka traktuje tę grupę „nerdów”, nie pozostawiając jednak widzom żadnych wątpliwości co do ich ogromnego talentu.
Nawet kierownik muzyczny staje się częścią show – Anthony Gabriele wciela się w postać Boba, nieco pompatycznego i pewnego siebie pianisty z ramienia związku zawodowego, który jest na wyposażeniu klubu w noc powrotu The Plaids. Gabriele zapewnia bezbłędny, głęboki akompaniament dla misternych aranżacji wokalnych. Podczas spektaklu bohaterowie rozmawiają o idealnym „współbrzmieniu” (the blend) i w miarę rozwoju akcji dokładnie rozumiemy, co mają na myśli. Kunszt muzyczny na scenie, zarówno wokalny, jak i instrumentalny, stoi na bardzo wysokim poziomie.
Reżyser Grant Murphy dba o to, by przejścia między piosenkami nigdy nie nużyły. Wykorzystując potencjał zespołu, Murphy nadaje Forever Plaid płynność ruchu, której często brakuje w tego typu rewiach.
Po występach w Londynie, Forever Plaid zawita do Radlett Centre oraz Theatre Royal w Bury St Edmunds. Na tę chwilę jednak Studio w St James’ Theatre zyskało tytuł, który idealnie wypełnia tę kameralną przestrzeń.
Dla jednych Forever Plaid będzie dwugodzinną sentymentalną wędrówką w przeszłość, dla innych wprowadzeniem do gatunku muzycznego opartego na czystym talencie wokalnym. Spektakl ten po raz kolejny dowodzi, jak bardzo potrzebne są mniejsze sceny, zdolne pomieścić długo grane produkcje w stylu Off-Broadwayu. Nie mam wątpliwości, że ten tytuł ma potencjał na długi żywot na afiszu. Z pewnością wrócę, by jeszcze raz usłyszeć The Plaids!
SPEKTAKL FOREVER PLAID GRANY DO 24 KWIETNIA 2016
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności