Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Rabbit, Mercury Theatre Colchester ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje „Rabbit”, sztukę autorstwa Niny Raine, wystawianą przez grupę ProToCol w Mercury Theatre w Colchester tuż przed sezonem w Theatre N16.

 

Rabbit

Mercury Theatre, Colchester

23 marca 2018

4 Gwiazdki

Podczas gdy najnowsza sztuka Niny Raine, Consent, przygotowuje się do przenosin z National Theatre na West End, pochodząca z Colchester grupa ProToCol Theatre przypomina jej debiutancki dramat w Mercury i Theatre N16. Bella świętuje 29. urodziny w gronie przyjaciół i byłych kochanków. W miarę upływu nocy i kolejnych opróżnianych butelek, na jaw wychodzą skrywane prawdy, a atmosfera gęstnieje od kłótni. Ojciec Belli leży w szpitalu, umierając na guza mózgu – sceny z jego udziałem przeplatają się z imprezową rzeczywistością. To sztuka pełna słownych potyczek, brawurowo poprowadzona przez Robbiego Taylora Hunta i zagrana przez znakomitą obsadę.

Kobiety walczą tu na błyskotliwe riposty, podczas gdy mężczyźni czują się uprzedmiotowieni i poddani wnikliwej ocenie. Yasmin Jafri w roli Belli doskonale spaja całość, z wyczuciem oddając zmienne tony sztuki – od pijackiej defensywy po przejmujące wspomnienia o ojcu. Jej relacja z nim była skomplikowana, głównie przez jego niewierność wobec matki, jednak Tim Freeman wnosi w postać Ojca poruszający żal; choroba pozwala mu widzieć sprawy jaśniej niż robi to młodsze, wiecznie pospierane pokolenie. Charlotte Luxford zachwyca jako Emily, przyszła chirurżka i głos rozsądku, a Richard Conrad jako Tom stanowi dla niej idealną przeciwwagę – świetnie uchwycona mieszanka słodyczy i ambicji. Chris Anderson jest niezwykle wyrazisty jako Richard, adwokat przedstawiający się jako pisarz – człowiek pełen opinii, a zarazem bezbronny. Z kolei Zoe Biles jako kompletnie pijana, głośna Sandy kradnie niemal każdą scenę, celebrując każdą puentę. Cały zespół współpracuje ze sobą fenomenalnie, wykazując się nienagannym wyczuciem czasu.

Mimo że tekst Raine robi wrażenie, wciąż nosi cechy debiutu. Miejscami autorka zbyt usilnie stara się przekazać swoje racje – kłótnia otwierająca drugi akt brzmi momentami jak uniwersytecka rozprawa, co nieco psuje świetnie podpatrzony klimat pierwszej części. Scenografię i bohaterów moglibyśmy spotkać dziś w każdym barze przy głównej ulicy, choć mało kto potrafiłby spierać się tak elokwentnie jak ta piątka. Niektóre postaci wydają się jednowymiarowe i wymagają większej głębi. Co więcej, w momencie gdy wydaje się, że grupa zaraz kompletnie się rozpadnie, wielkim „objawieniem” staje się wiadomość o chorobie ojca Belli – co jest nowiną jedynie dla pozostałych bohaterów. Szkoda też, że nie dano postaci Ojca więcej pola do pokazania jego dominującej natury, jako że jest on symbolem odchodzącego patriarchatu.

Mimo tych uwag, sceny z Ojcem są przepięknie napisane i zagrane. Wybór tej sztuki to odważna decyzja zespołu, który nie boi się ryzyka. Spektakl tętni energią, pewnie prowadząc widza przez tekst, i zapewnia znakomitą wieczorną rozrywkę.

„Rabbit” inauguruje nową przestrzeń Theatre N16 w dniach 25–29 marca. Bilety dostępne tutaj: https://www.theatren16.co.uk/

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS