WIADOMOŚCI
RECENZJA: Upiór w operze w His Majesty's Theatre w Londynie
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Share
Upiór w Operze powrócił do Her Majesty's Theatre. Obserwując z boku, jak dwaj producenci spektaklu spierali się o przyszłość uznanej inscenizacji Hala Prince'a, Douglas Mayo zapragnął ponownie odwiedzić Kryjówkę Upiora w londyńskim Her Majesty's Theatre, aby przekonać się, co pozostało z „oszałamiającego oryginału”.
Killian Donnelly i Lucy St Louis w Upiorze w Operze. Fotografia: Johan Persson Upiór w Operze
Her Majesty's Theatre
4 Gwiazdki
Zarezerwuj bilety na Upiora w Operze
W roku, który można opisać jedynie jako czas teatralnej niedoli, fani teatru przeżyli szok, gdy Cameron Mackintosh ogłosił, że Upiór w Operze nie powróci po ponownym otwarciu londyńskich teatrów. Wydawało się, że trzydziestopięcioletnia, rekordowa passa tego uwielbianego przez widzów arcydzieła zakończy się po cichu i bez fanfar.
Otóż Upiór w Operze został wznowiony 22 lipca 2021 roku w Her Majesty's Theatre, a ja czułem po równo lęk i nadzieję, że spektakl, który dostarczył mi jednych z najbogatszych teatralnych wrażeń na całym świecie, wyłoni się z lockdownu gotowy na kolejne trzydzieści pięć lat.
Zacznijmy od tła historycznego. Upiór w Operze Andrew Lloyda Webbera to obecnie drugi najdłużej grany musical na West Endzie i najdłużej grany tytuł na Broadwayu. Pierwotnie wyreżyserowany przez Hala Prince'a (reżysera również Evity), z choreografią Gillian Lynne (która triumfowała przy Kotach) oraz scenografią i kostiumami Marii Bjornson. Maria była prawdziwą czarodziejką, która z pustej sceny (słynnego „czarnego pudełka” Hala) stworzyła najwspanialszą z siedzib, w której Upiór mógł dręczyć i terroryzować właścicieli oraz artystów Opera Populaire.
Mówi się, że Upiór w Operze był dla Andrew projektem płynącym prosto z serca, a wystawna produkcja podbiła serca widzów w teatrach na całym świecie. Dzięki tekstom Richarda Stilgoe i młodego tekściarza Charlesa Harta, zespół kreatywny dokonał cudu, tworząc coś, co wykroczyło poza ramy dziesięcioleci.
Zespół Upiora w Operze. Fotografia: Johan Persson
Niestety, Hala, Marii i Gillian nie ma już wśród nas, więc stery przejęło nowe pokolenie opiekunów artystycznych. Amerykański reżyser Seth Sklar-Heyn dołączył do Chrissie Cartwright i Matta Kingleya, którzy zajęli się odtworzeniem i adaptacją odpowiednio choreografii Gillian Lynne oraz scenografii i kostiumów Marii Bjornson.
Obserwowanie nowej obsady mierzącej się z tym kultowym tytułem było czystą przyjemnością. Upiór w wykonaniu Killiana Donnelly'ego był odpowiednio groźny, a jednocześnie owładnięty obsesją na punkcie swojej muzy, Christine. Przez większość spektaklu słyszałem zupełnie nieznany głos Killiana – wspaniały, pełny wokal, pozbawiony tej niesamowitej rockowej maniery, z której zasłynął w ostatnim czasie. „Muzyka Nocy” (Music Of The Night) wybrzmiała pięknie, co stanowiło mocny kontrast dla zmysłowej, niemal drapieżnej choreografii, tworzącej niepokojące zestawienie w momencie, gdy Christine znajduje się pod wpływem Upiora. To solidna kreacja złożona z odcieni skomplikowanej postaci, która musi wywrzeć wpływ na widza przy minimalnym czasie obecności na scenie – i to mu się udaje.
Lucy St Louis wnosi powiew świeżości jako Christine Daae, śpiewając anielskim głosem, podczas gdy jest terroryzowana i psychologicznie osaczona przez Upiora. Smukły, o arystokratycznych manierach z nutą brawury, Raoul w wykonaniu Rhysa Whitfielda ociera się o ideał w miłosnym duecie „O tyle proszę Cię” (All I Ask Of You).
Warto odnotować występy Saori Ody (Carlotta), Matta Harropa (Firmin) i Adama Linsteada (Andre). Wspaniale było widzieć, jak radzą sobie z wokalną ekwilibrystyką w numerze „Prima Donna”. To utwór wymagający naturalnego opanowania głosu, kunsztu aktorskiego i inżyniera dźwięku w szczytowej formie, aby wszystkie słowa Charlesa Harta były czytelne. Z przyjemnością stwierdzam, że było to najbliższe ideałowi wykonanie, jakie słyszałem od lat.
Francesca Ellis zachowuje surowość i tajemniczość Madame Giry. Momentami przeraża mnie nie na żarty, jest niesamowicie upiorna. Kto normalny przychodzi na bal maskowy przebrany za samego siebie!
Nie jestem pewien, jak on to zrobił, ale reżyser Seth zdaje się przywrócić produkcji wrodzony humor i nadrzędny dramat, otwierając spektakl na dowcip, o którym zapomniałem, że tam był – publiczność reagowała subtelnym śmiechem częściej, niż pamiętam z poprzednich wizyt. Miło było też zobaczyć, że zakulisowe momenty Gillian, jak baletnice niczym z obrazów Degasa, pozostały nienaruszone.
Co się zatem zmieniło? Cóż, oryginalny łuk prosceniowy Marii zniknął, zastąpiony przez odchudzoną wersję, która jest funkcjonalna, ale wygląda zbyt nowocześnie. Światowej sławy żyrandol jest nowy, o designie, który wydaje się bardziej współczesny. Oszałamiające personifikacje Skrzydlatych Zwycięstw projektu Marii, które przez trzy dekady dumnie wieńczyły łuk i skąd Upiór magicznie opuszczał się na dół w finale „All I Ask Of You”, nie oferują już tego zaskakującego zwrotu akcji. Wielka szkoda!
Killian Donnelly w Upiorze w Operze. Fotografia: Johan Persson
Wielu fanów wie, że cała londyńska produkcja od pierwszego dnia korzystała z wiktoriańskiej maszynerii scenicznej teatru, gdzie ekipy ręcznie kręciły wciągarkami, by wysunąć świece z podłogi, gdy Upiór i Christine schodzili do jego kryjówki. To jedna z najbardziej teatralnych zmian scenografii w historii musicalu i całe szczęście, że pozostała – choć, jak słyszę, teraz jest zautomatyzowana. To prawdziwy wyczyn, że wizja Marii przetrwała w niemal niezmienionej formie przez 35 lat – to rzecz niespotykana.
W technicznych sztuczkach zdarzały się opóźnienia i problemy z synchronizacją, co miejmy nadzieję zostanie naprawione w miarę ogrywania spektaklu. Przejście z aukcji do „Hannibala” zdawało się cierpieć na brak scenografii, gdyż precyzyjnie zaprojektowane draperie z ogromnymi frędzlami poruszały się zbyt szybko, podczas gdy dziwnie wyglądający fragment nowego proscenium kompletnie gubił się w czerni. Z kolei upadek żyrandola wydawał się zaciąć i zajął sporo czasu, zanim runął po gwałtownym sygnale Upiora. Skrzydlate zwycięstwa Marii zastąpiono teraz scenicznym Pegazem, który przez sposób sterowania wygląda nieco kiczowato zamiast zapierać dech w piersiach.
W każdym innym względzie tempo produkcji ani na chwilę nie słabnie. Skok Raoula wciąż robi takie samo wrażenie jak dawniej, a numer „Maskarada” to wciąż imponujące otwarcie drugiego aktu. Przestrzenny dźwięk Micka Pottera zapewnia odpowiednią dozę upiornych złudzeń, a orkiestra pod dyrekcją Simona Lee wykonała kawał dobrej roboty, próbując oddać oszałamiający akompaniament Upiora. Pozostaje jednak fakt, że przy składzie mniejszym o 14 muzyków różnica jest zauważalna. Jako miłośnik musicali mam ogromny szacunek dla artystów tworzących orkiestry West Endu. Obserwując, jak z biegiem lat składy orkiestrowe się kurczą, opłakuję stratę artystów w naszych kanałach orkiestrowych – szczególnie w tym przypadku. Nigdy nie zapomnę brzmienia oryginalnej, około 27-osobowej orkiestracji Upiora; jej potędze dorównała jedynie dynamiczna uwertura do „Love Never Dies”, której, wątpię, czy kiedykolwiek jeszcze usłyszymy na żywo. To nasza strata!
W wieczór, w którym byłem w teatrze, zabrałem ze sobą osobę, która nigdy wcześniej nie widziała Upiora i była zachwycona. Ja sam wracałem na ten spektakl przez ponad 30 lat, widząc go w Londynie, Nowym Jorku, Sydney, Melbourne i Las Vegas, i w większości przypadków z radością płaciłem za bilety. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego przedstawienia (tak, to możliwe), idźcie i oceńcie sami. Przez wiele, wiele lat byłem wielkim wielbicielem dbałości o standardy tej produkcji na całym świecie, ale czy mniej znaczy więcej? Upiór zawsze do mnie trafiał, bo spektakl idealnie dopełniał materiał muzyczny. Teraz jednak, przynajmniej dla mnie, werdykt wciąż pozostaje sprawą otwartą.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności